- Louis otwórz - usłyszał głos po drugiej stronie drzwi. Harry wydał z siebie skowyt i zwinął się w kulkę. Usłyszał przekręcając się klucz w zamku i otwierające się drzwi.Próbował stać się tak mały, jak tylko to możliwe, ale nie powiodło się. - Kim jesteś? - zapytał mężczyzna. Wtedy rozpoznał jego twarz - Cholera. Musisz być Harry. On nie kłamał. Oh..uh..jestem Zayn- Powiedział, ze zdumioną miną. Zrobił krok w stronę Harry'ego, który drgnął i przesunął się na drugą stronę kanapy - Och,hej nie zamierzam Cię skrzywdzić. Pomogłem szukać ciebie, gdy wyszedłeś. Wiesz co, zaraz wracam - po tym zniknął w korytarzu, a zielonooki siedział płacząc.
Zayn uderzył w drzwi łazienki - Wchodzę Lou - oznajmił. Otworzył drzwi i wszedł - Ty gówniarzu! Nie odzywałeś się przez cały dzień, a ja znajduje chłopca, który siedzi na kanapie. To Harry prawda?
- No tak - powiedział niepewnie Louis. Skończył zmywanie mydła z ciała. Odwrócił się i wyciągnął rękę z kabiny - Czy możesz podać mi ręcznik? - Zayn wziął ręcznik z szafy i podał w rękę szatynowi. Louis wytarł włosy i owinął się ręcznikiem wokół bioder. Rozsunął kurtyny i wyszedł spod prysznica.
- Więc, może zechcesz mi to wyjaśnić Tomlinson? - zapytał czarnowłosy.
- Uh, znalazłem go wczoraj, gdy wracałem do domu z pracy i to dość dużo. Praktycznie właśnie wróciliśmy z parku. Wiesz, że nigdy nie widział śniegu? Szalone, prawda?
- Cóż, następnym razem oczekuję telefonu. Chodź mam nadzieję, że nie będzie następnego razu - powiedział Zayn - Teraz jeśli nie masz nic przeciwko, to może nas zapoznasz?
- Uspokój się Malik. Pójdę się ubrać. Prawdopodobnie przeraziłeś biednego chłopca - stwierdził Louis - Chodź ze mną.
Niebieskooki wyszedł z łazienki i poszedł korytarzem do swojego pokoju z Zay'nem. Podszedł do kredensu i wyciągnął parę majtek. Zdjął ręcznik i je założył. Złapał jakieś spodnie dresowe i ubrał koszulkę. Wyszedł z pokoju razem z Zayn'em.
Poszedł do salonu i znalazł młodszego w pozycji obronnej na kanapie, z głową schowaną między kolanami. Słyszał płacz pochodzący z Harry'ego. Jego uszy leżały płasko na głowie, a ogon obwinięty wokół niego. Louis podbiegł do niego i usiadł koło niego na kanapie.
-Haz.. - powiedział cicho - Kochanie, wszystko w porządku? - położył rękę na jego kolanie powodując, że chłopak podskoczył. Powoli spojrzał na Louis'a. Jego oczy były przekrwione, a policzki poplamione łzami - Och, kochanie - powiedział Louis marszcząc brwi. Owinął jego ciało ramionami i podciągnął go na kolana. Harry schował głowę w szyję Louisa, który głaskał go, w górę i dół po plecach, próbując go uspokoić - Jest w porządku, kochanie. Jest w porządku. Zayn Cię nie skrzywdzi. Nikt nie skrzywdzi, dobrze? Nic złego Tobie się nie stanie - gruchał szatyn do ucha zielonookiego - Chodź, kochanie. Jest w porządku. Czy możesz się dla mnie uspokoić? -zapytał. Harry niepewnie skinął głową na jego ramieniu - Dobry chłopach. Chodź, jest w porządku - oznajmił. Harry odsunął się, a Louis sięgnął ręką do jego policzków, wycierając je od łez. Po czym uśmiechnął się łagodnie do chłopca - Wszystko w porządku? - zapytał się młodszego, który pokiwał głową - Czy możesz dla mnie, przywitać się z Zayn'em? - Mulat obszedł kanapę i stanął przed telewizorem, uśmiechając się do chłopca.
- C-Cześć Zayn - powiedział cicho Harry, patrząc na niego. Odwrócił wzrok, gdy tylko nawiązał z nim kontakt wzrokowy.
- Hej, jest w porządku. Obiecuję, że nie chcę Cię zranić. Jest naprawdę miły. Nie skrzywdziłbym muchy. Naprawdę pomaga zwierzętom - powiedział cicho Louis, do Harry'ego na ucho. Jego uszy powoli wstawały, wychodząc spod jego loków, gdzie się schowały.Chłopiec spojrzał na Zayn'a, trzymając Louis'a za koszulkę.
- Przepraszam za wcześniej. Nie chciałem Cię przestraszyć. Rzeczywiście trochę mnie przeraziłeś - oznajmił z uśmiechem - Zajęło mi trochę czasu, ale Cię poznałem. Louis powiedział mi o Tobie wszystko. Nie bardzo mu wierzyłem, ale tutaj jesteś - ogon Harry'ego pomerdał w powietrzu. Louis sięgnął do loków loczka i zaczął drapać go za uszami, powodując u niego głośny pomruk.
- Ty naprawdę jesteś częścią kota - powiedział Zayn z szokowanym wyrazem twarzy. Szatyn się zarumienił, ale pokiwał głową - Jak to się stało? - zapytał z ciekawością.
- Tak, jak to się stało? - spytał starszy.
Oczy Harry'ego się rozszerzyły się, jak jeleń złapany w reflektory -Hmm...Myślę, że lubili mieszać moje DNA z DNA kota, czy coś, gdy byłem jeszcze w łonie matki. Chyba po prostu tak wyszło. Nigdy nie widziałem mojej prawdziwej mamy. Z początku pamiętam tylko jak Rachel znalazł mnie na czwartej ulicy. Potem umarł i po prostu poszedł w dół.
-Och - powiedzieli jednocześnie Louis z Zayn'em.
- Wow. Dobrze, że tylko. Wow. To znaczy, nie wiem co powiedzieć - oznajmił Mulat.
Louis przyciągnął Harry'ego bliżej swojego ciała - Nigdy nie będziesz musiał, żyć znowu na ulicy. Obiecuję - szepnął do jego ucha.
- Dziękuję.
- Co dwaj tam szepczecie? - zapytał Zayn, krzyżując ramiona na piersi.
- Nic Zayniekiens - oznajmił szatyn z uśmieszkiem na twarzy.
- Jestem naprawdę chętny, by Cię zamordować Tomlinosn.
- Uh, Harry. Może chcesz Zayn, zanim Zayn się na mnie rzuci? - szepnął Louis. Loczek zszedł z kolan szatyna i usiadł po drugiej stronie kanapy. Zayn uśmiechnął się złośliwie, zanim podbiegł do Louis'a i skoczył na niego, przyciskając go za ramiona do kanapy. Następnie przeniósł jego ręcę na żołądek.
- Ani się kurwa waż Malik - ostrzegł.
- Co to było? Przepraszam, nie usłyszałem Cie Tommo - powiedział Zayn z uśmieszkiem na twarzy. Zaczął łaskotać Louis'a po bokach, zmuszając go do skręcania się pod nim. Niebieskooki śmiał się, wijąc się pod nim.
- Stop! Stop! Zayn! Poddaje się! - Louis niemal krzyczał. Zayn zatrzymał ręce i usiadł na jego udach. Spojrzał za siebie na Harry'ego, który wyglądał na absolutnie przerażonego.
- Myślę, że Harry się tutaj boi - powiedział Zayn chichocząc.
Wstał z szatyna i podał mu rękę. Louis chwycił go za rękę i Zayn pociągnął go do pozycji siedzącej. Następnie rzucił się na jego kolana, powodując u niego jęk. Louis spojrzał na Harry'ego, który nadal patrzył przerażony jak diabli. Jego uszy ponownie zniknęły.
- Och, kochanie. Jest w porządku. To tylko dobra zabawa. Prawda Zayniekiens? - powiedział Louis z uśmieszkiem.
- Jest całkowicie w porządku, druga runda Tommo. Nie testuj mnie - odpowiedział.
- Proszę nie walczcie - szepnął Harry.
- Och, Haz. My nie walczyliśmy, tylko się bawiliśmy - oznajmił cicho szatyn - Jezu, Zayn. Ile razy jeszcze masz go zamiar postraszyć? - zapytał, uderzając go w tył głowy.
- Hej, ow - powiedział Zayn pocierając tył głowy. - Przykro mi, Harry - powiedział z przepraszającym uśmiechem na twarzy - Nigdy więcej łaskotania i walki. Obiecuję - powiedział Harry'emu, ze skrzyżowanymi palcami na "X" za plecami.
- Dobrze, koniec - powiedział Louis, spychając z siebie Zayn'a rękami. Chłopak przeturlał się na drugą stronę Louis'a na pustą poduszkę. Starszy spojrzał na loczka i się do niego uśmiechnął. Uszy Harry'ego pojawiły się ponownie z pół uśmiechem na twarzy - Czy ktoś jest głodny?
- Ja jestem - odparł Mulat.
-Harry?
- Hm...Tak - odpowiedział cicho.
- Obiad, to jest to! - wykrzyknął Louis - Do kuchni! - krzyknął. Wystrzelił z kanapy i wybiegł z pokoju.
- Szalony - mruknął Zayn pod nosem - Idziesz Harry? - zapytał. Zatrzymał się zanim przekroczył próg kuchni.
- Tak - odpowiedział. Wstał i poszedł za Zayn'em do kuchni. Podszedł do stołu i usiadł na krześle.
- Zayn, możesz zrobić herbatę, proszę? - zapytał Louis.
- Tak, jasne Lou- odparł.
Udał się do pieca i chwycił czajnik. Przyniósł go do zlewu i napełnił go wodą przed postawieniem go na piecu, aby umieścić go na szczycie, zapalając ogień pod spodem. Podszedł do szafy i wyciągnął pudełko herbaty. Położył je na ladzie i czekał aż woda zacznie wrzeć. Louis stał przy lodówce, grzebiąc w zamrażarce .
- Czy może być pizza? - zapytał.
- Tak - odpowiedział Zayn.
Louis spojrzał na Harry'ego - Och, na pewno - odezwał się po chwili Harry.
- Och - powiedział szatyn, zdając sobie sprawę, dlaczego loczek nie odpowiedział od razu. Nie wiedział, co to pizza.
- Co? - zapytał Mulat.
- Nic - odpowiedział Louis.
Wyciągnął zamrożoną pizze z zamrażarki i zamknął drzwi.Przyniósł ja do licznika. Zdjął opakowanie przed pójściem, aby włączyć piekarnik, czekając na to, aż się rozgrzeje. Piekarnik dał znać, że jest nagrzany, więc Louis włożył do niego pizze i zamknął drzwiczki, nastawiając czasomierz, zanim podszedł do stołu i usiadł koło Harry'ego.
Podniósł dłoń Harry'ego i zaczął bawić się jego palcami. Uśmiechał się do młodszego chłopca, a loczek uśmiechał się do niego. Splótł ich palce razem i położył je na stole, gładząc rękę Harry'ego kciukiem.
Zayn na nich patrzył, uśmiechając się do siebie,bo byli bardzo uroczy. Właśnie wtedy czajnik zaczął gwizdać, powodując tym, że Harry położył uszy płasko na głowie. Razem z Louis'em spojrzeli na Zayn'a, który się do nich uśmiechnął. Odwrócił się i wziął wziął czajnik z ognia i wyłączył kuchenkę. Sięgnął trzy kubki z szafki i położył je na ladzie. Wziął trzy torebki herbaty i umieścił je w kubkach. Louis wstał od stołu i podszedł do lodówki, wyciągając mleko. Położył je obok Zayn'a, który zalewał herbatę. Sięgnął do szafki nad nim i sięgnął w dół cukier. Pochylił się i cmoknął policzek Mulata, a następnie udał się z powrotem do stołu obok Harry'ego. Zayn skończył przygotowywać swoją i Louis'a herbatę.
-Jaką lubisz herbatę, Harry? - zapytał.
- Mleko, bez cukru - powiedział Louis. Loczek posłał mu zabawne spojrzenie, ale nic nie powiedział.
Zayn przyniósł dwa kubki i umieścił je na wprost chłopców. Wrócił do blatu i chwycił swój kubek. Podszedł do stołu i usiadł na wprost starszego podczas, gdy Harry wziął niepewny łyk herbaty. Jego oczy się zaświeciły, po czym spojrzał na Louis'a, który się do niego uśmiechnął. Mulat trącił Louis'a nogę pod stołem swoją nogą i posłał mu uśmiech, gdy spojrzał w górę.
- Tak, Zayn.. - zaczął, na co chłopak uniósł brwi - Jak tam u ciebie i krasnoludka? - zapytał, poruszając brwiami.
- Uh..Jest dobrze. Chodzi mi o to, że dopiero wczoraj zaczęliśmy się spotykać, wiesz? - zapytał.
- Cholera, naprawdę? Czuję się jakby to było dawno temu - powiedział Louis, patrząc na Harry'ego - Ja po prostu.. Dużo się działo w ostatnim czasie - skończył.
- Tak - powiedział, uśmiechając się do dwóch chłopców, którzy patrzyli na siebie - Tak, myślę. Jak było w parku? - zapytał - Jak ci się podoba śnieg, Harry?
- Było zabawnie. Zrobiliśmy anioły ze śniegu - odpowiedział z uśmiechem.
- Tak, to była świetna zabawa - powiedział Louis, uśmiechając się na kręcone włosy chłopca. Zayn jęknął - Co?
- Nic - zaśmiał się. Wtedy piekarnik dał znać, że pizza gotowa - Rozumiem - oznajmił.
Wstał i otworzył szufladę, sięgając szczypce. Podszedł do pieca i je otworzył, a następnie chwycił pizze, po czym zamknął drzwiczki. Położył pizze na piec, po czym go wyłączył. Wyciągnął nóż do pizzy i położył na blacie obok kuchenki - Musimy poczekać, aż trochę ostygnie - powiedział Zayn.
Niebieskooki wstał od stołu i sięgnął talerze z szafki. Położył je obok pieca i podniósł nóż do pizzy. Podzielił pizze na osiem części i umieścił po kawałku na każdym talerzu. Podał jeden talerz Mulatowi, a ostatnie dwa przyniósł do stołu.
- Jedz ostrożnie, jest gorąca - ostrzegł loczka. Louis podniósł pizze, spojrzał się na niego i ugryzł kawałek. Harry uważnie obserwował jego działania, zapamiętując wszystko co Louis zrobił. Podążył za jego działaniem, a następnie ugryzł kawałek pizzy. Żując w zamyśleniu, a potem połknął.
Jego twarz się rozjaśniła, po czym się uśmiechnął - To jest naprawdę dobre! - wykrzyknął.
Zayn z nich wszystkich miał dziwną miną. Louis do niego powiedział bezgłośnie ustami - Powiem Ci później - Harry był pogrążony w swojej pizzy, bo nie zauważył ich wymiany. Wszyscy jedli w ciszy, słychać było tylko ich żucia. Kiedy skończyli Louis spojrzał na Harry'ego.
- Chcesz więcej, kochanie? - zapytał.
- Tak, poproszę.
- Zayn? - zapytał szatyn.
- Nie kolego, jestem najedzony - odpowiedział.
Louis zabrał jego i Harry'ego talerze do pieca i umieścił po jednym kawałku na każdym z nich. Przyniósł je z powrotem do stołu i zaczął jeść. Harry zrobił to samo.
Kiedy skończyli szatyn pozbierał wszystkie talerze i zaniósł je do zlewu. Zayn wstał za nim i stanął obok niego. Podniósł szmatkę i zaczął wycierać talerze, które Louis mył. Kiedy skończył, włożył naczynia do szafki.
Podszedł i ustał za, obejmując go w pasie. Louis wyłączył zlew i wysuszył ręce. Odwrócił się w uścisku Zayn'a i objął jego szyję. Przytulił twarz do jego szyi, wzdychając znajomy zapach.
- Kocham Cię Zayniekiens - wymamrotał w jego skórę.
- Ja też Cię kocham BooBear -powiedział. Odsunął się od Louis'a i złożył pocałunek na jego czole. Wyszedł do salonu, zostawiając szatyna i Harry'ego samych.
Louis spojrzał na loczka, który miał spuszczoną głowę. Podszedł do niego i położył mu rękę na plecach. Harry podskoczył na dotyk Louis'a, po czym na niego spojrzał.
- Wszystko w porządku, skarbie? -zapytał cicho, pocierając w górę i w dół plecy Harry'ego.
Chłopiec pociągnął trochę nosem, ale skinął głową - Tak, tak. Jest w porządku - mały uśmiech rozświetlił jego twarz.
- Tylko jeśli jesteś pewien - powiedział Louis.
- Tak, jest w porządku - oznajmił Harry. Starszy objął go ramieniem, przyciągając go do siebie blisko.
- Kocham Cię Haz - szepnął Louis. Zielonooki położył głowę, pod podbródek Louis'a.
- Ja też Cię kocham, Lou - powiedział cicho.
- Chodź, idziemy oglądać telewizje.
- Ok - szepnął Harry. Wyplątał się z Harry'ego, złączył ich palce i pociągnął go na kanapę.
Zayn siedział w fotelu, przylegając do kanapy. Obserwował ponowne przygody Spongebob. Louis usiadł, a Harry usiadł obok niego. Przytulił się do szatyna, opierając głowę na jego ramieniu. Ich ręce były jeszcze połączone i spoczywały na udach.
Mulat na nich spojrzał i uśmiechnął się. Miał zamiar coś powiedzieć, ale zachował to dla siebie. Stwierdził, że porozmawia o tym z Louis'em później. W trójkę siedzieli i oglądali kreskówkę.
Harry teraz leżał rozłożony na kanapie, z głową położoną na kolanach Louis'a.Chłopak miał rękę w włosach loczka i drapał go za uszami, na co Harry wydawał ciche pomruki. Oczy młodszego chłopca były zamknięte, a jego oddech był lekki, Louis przypuszczał, że zasnął.
- Hej, Zayn - szepnął - Podasz mi poduszkę? - zapytał.
Zayn skinął głową i sięgnął po poduszkę, która leżała na ziemi. Wręczył ją szatynowi, który delikatnie podniósł głowę loczka. Przesunął się i położył poduszkę. Uśmiechnął się do chłopca, który lekko pochrapywał przez sen, ale wychodziło bardziej jak mruczenie niż cokolwiek. Podszedł do szafy i sięgnął koc z polaru. Rozłożył go i przykrył nim śpiącego Harry'ego. Stał nad nim rozpromieniony. Zayn studiował ciekawy wygląd Louis'a.
- Hej, Lou. Czy mogę prosić ciebie do kuchni? - zapytał.
- Tak, jasne - odpowiedział cicho. Zayn wstał z fotela i poszedł za nim do kuchni - Co jest Malik?
- O co chodzi z Harry'm?
- Co masz przez to namyśli? -zapytał Louis, szczerze nie rozumiejąc o co chodzi chłopakowi.
- To znaczy..jak.. - Zayn jęknął, próbując wymyślić co powiedzieć - Czy podoba ci się Harry? - po prostu zapytał.
- Oczywiście, że tak. Dlaczego? Czy nie? - zapytał Louis ze zmatwionym spojrzeniem, które zaczęło się rozprzestrzeniać na jego twarzy.
- Nie, nie. To nie o to mi chodziło. Znaczy lubisz Harry'ego? Podobnie go lubisz jak on? - zapytał.
- Co to jest szósta klasa Zayn? - zachichotał Louis. Zayn spojrzał z niedowierzaniem - To znaczy, czy mam uczucia do niego? - zapytał z szokowanym tonie w jego głosie. Zayn skinął głową - Co? Nie! To znaczy, kocham go jak Liam'a i Niall'a. Nie tak. Co sprawiło, że tak pomyślałeś?- zapytał.
- Nie wiem, Lou. Tylko wydaje się, że wszystko jest. Nie wiem - oznajmił - Mam na myśli, sposób, w jaki się nim opiekujesz, dlatego tak myślę.
- Co masz na myśli?
- Jak, traktujesz go bardziej jako chłopaka, niż przyjaciela - powiedział niepewnie Zayn.
- Traktuje wszystkich tak samo - oznajmił szatyn.
- Dobrze. Cokolwiek powiesz, drogi. To mnie po prostu ciekawi - powiedział z uśmiechem.
- Mówię poważnie Z, że nie - powiedział defensywnie Louis.
- Hej, nie obrażaj się na wszystkich księżniczko - oznajmił Zayn z uśmiechem na twarzy. Louis chwycił Zayna w headlock i potargał jego włosy, niszcząc jego Quiffa - Jesteś kutasem - powiedział Zayn, próbując uwolnić się z jego uścisku - A o co chodziło z pizzą?
- Oh,uh.. W poprzednim domu...Oh,uhm, był zmuszany do jedzenia kotów - powiedział cicho patrząc w dół na swoje ręce.
-Poważnie?! - zawołał Zayn - To cholerne orzechy.
- Tak, wiem - odpowiedział Louis.
- Cóż muszę iść to naprawić - powiedział Zayn, wskazując na swoje włosy. Udał się do łazienki, aby naprawić fryzurę, którą popsuł mu Louis.
Szatyn wrócił do salonu i usiadł na krześle. Spojrzał na Harry'ego, który wciąż spał spokojnie. Jego usta były lekko rozchylone, a oddech był płytki.
Zayn pojawił się w salonie, jego fryzura wróciła do normy. Podszedł do Louis'a i opadł na jego kolana, rzucając nogi na bok fotela. Louis wypuścił "Uf" , gdy Zayn wylądował.
Mulat uśmiechnął się do szatyna niewinnie, na co Louis spojrzał na niego podejrzliwie. Zayn sięgnął ręką i łaskotał jego małżowinę uszną.
- Ostrzegam Cię Malik - powiedział.
- Co? - zapytał słodko Zayn, powtarzając czynność. Szatyn złapał nadgarstek Zayna i go unieruchomił. Zayn szybko sięgnął drugą ręką i machnął na drugą stronę.
- To jest to- powiedział Louis. Pchnął Mulata z kolan, zwalając go na podłogę. Harry wystrzelił i się rozejrzał. Jego wzrok padł na Louis'a, a następnie spojrzał na Zayn'a.
-Ała - jęknął Zayn.
- Ostrzegałem Cię kochanie - powiedział Louis, z chorobliwie słodkim uśmiechem na twarzy. Zayn opadł z powrotem na podłogę, pozwalając na duże westchnienie. Louis podniósł wzrok i zobaczył patrzącego się na niego Harry'ego - Och, teraz ty! - wykrzyknął szatyn - Przykro mi. Obudziliśmy Cię? - zapytał. Harry lekko pokiwał głową - Przykro mi, kochanie.
-Rzuć zakochany się chłopcze tam - powiedział Zayn, wskazując na Louis'a.
Szatyn kopnął go żartobliwie, powodując u niego kolejny jęk. Uśmiechnął się do Mulata i zaoferował mu rękę. Zayn wziął ją łaskawie, a Louis pociągnął go do góry. Zayn uderzył go figlarnie w ramię i rzucił się na kanapę. Położył się obok Harry'ego, kładąc nogi na stoliku do kawy.
- Wszystko w porządku, skarbie? - zapytał Louis.
Harry spojrzał na Louis'a - Tak - powiedział cicho.
- Jesteś pewien?
- Mhm
Oczy szatyna były miękkie, a uśmiech był ciepły. Usta Harry'ego drgnęły w górę, do małego uśmiechu. Louis wstał z kanapy i usiadł obok Harry'ego. Przytulił się do chłopca.
Louis powoli zaczął zasypiać, a oczy zaczęły opadać. Harry ochronnie owinął wokół niego rękę, po czym przyciągnął go bliżej.
Zayn spojrzał oczyma obok siebie i był "onieśmielony" wewnętrznie.
- Myślę, że na mnie już pora - szepnął Zayn. Wstał z kanapy i ruszył do drzwi - Miło było Cię poznać Harry - powiedział.
Otworzył drzwi i zamknął je za sobą, zostawiając Harry'ego i Louis'a samych w ciszy. Słychać było tylko telewizor, który grał cicho w tle. Położył się na kolanach Louis'a, przyciągnął go blisko i powoli oddalił się do snu.
NA początku przepraszam, że tak długo czekaliście na nowy rozdział. Niestety miałam małe problemy, ale już jest okey, więc rozdziały będą pojawiać się częściej. Bardzo dziękuję dwóm wspaniałym dziewczyną, które skomentowały poprzedni rozdział. Jesteście kochane i to dzięki Wam to opowiadanie pojawia się jeszcze na blospocie <3. A no właśnie, zastanawiam się czy na prawdę jest sens dodawać tutaj rozdziały, skoro nikt prawie nie komentuje. Nie wiem, czy to opowiadanie Wam nie pasuje, czy coś? Dlatego jeśli teraz czytasz, to napisz swojego tt, a ja nadal będę ciebie powiadamiać, jeśli Twój tt się nie pojawi, to trudno. Przepraszam, że jestem chamska, ale chciałabym abyście pisali mi opinie na temat nowego rozdziału. Pozdrawiam xx
Jejuu zakochałam się w tym kotku Harrym ashdhalahshgdfj tęskniłam za tym ff ahsdlasal Jeju Larry taki uroczy,rozpływam się xx ogólnie jest cudny omg czekam na kolejny @Larreh3 xx
OdpowiedzUsuńUwielbiam to tłumaczenie! Harry jest takim słodkim kotkiem. I prosze cie Louis nie kłam i przyznaj że Hazz totalnie cię w sobie rozkochał. Nawet Zayn to widzi chociaż pierwszy raz spotkał Harry'ego! Zgadam sie z Zaynem, Louis zachowuje sie jak chłopak a nie tylko przyjaciel. <3
OdpowiedzUsuńMalutka uwaga, niektóre zwroty nie mają sensu, po prostu jakby były tłumaczone w czymś jak tłumacz google np. "To cholerne orzechy."
Prosze informuj mnie dalej i tłumacz to opowiadanko bo jest genialne! @Love_Larry4ever
Awh, awh !!!
OdpowiedzUsuńTen rozdział taki słodki jest *,*
Nawet nie myśl nad przestaniem dodawania tutaj rozdziałów, bo to jest super!!!
Świetny rozdział!!!
Louis nie zachowuje się jak "tylko przyjaciel" haha
@nivllx
Aww...kocham to ff :3 Jest takie słodkie i cudne ! <3
OdpowiedzUsuńTłumacz dalej,kochana xD
@MarachysiaLS