niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 3 : Gdzie ty jesteś? Bardzo tęsknie

Louis obudził się pół godziny później, bo musiał skorzystać z toalety. Wyczołgał się z łóżka i ruszył do łazienki. Gdy tam dotarł, zobaczył ubrania Harry'ego leżące na ziemi, zwrócił wagę,  że nie ma beanie, ale nie myślał teraz o tym..

Uśmiechnął się do siebie, przypominając sobie o szczęśliwych kręconych włosach, jakie miał przez niego uratowany chłopak. Poszedł do łazienki i umył ręce, po czym wrócił do pokoju.

Louis zatrzymał się w drzwiach. Harry'ego nie było w łóżku.Rozejrzał się po pokoju, następnie po wolnym pokoju, który też był pusty. Zajrzał do wszystkich szaf, al nic tam nie znalazł. Pobiegł do salonu z nadzieją, że znajdzie chłopaka na kanapie lub w fotelu. Kiedy go nie obaczył, zajrzał do kuchni, w której była jego ostatnia nadzieja. Jednak staną z twarzą w twarz z pustym pomieszczeniem.

Pobiegł do swojego pokoju, założył buty, a następnie rzucił się do drzwi, chwytając po drodze płaszcz.


****

Zimnie powietrze uderzyło Harry'ego jak tona cegieł. Zadrżał, a dreszcz przeszedł przez jego ciało. Zszedł po schodach i wyszedł na mroźną noc.

Poszedł krok w lewo od chodnika, chodził tak przez chwilę, aż znalazł alejki. Uznał to za dość odpowiednie miejsce na tę noc i skulił się za śmietnikiem.

Nawet przez rażący zapach śmieci, mógł poczuć coś innego, coś o wiele bardziej przyjemnego. Potem to w niego uderzyło. Wciąż miał na sobie ubrania Louisa, które pachniały w rzeczywistości jak sam Louis.

Wydał z siebie głębokie westchnienie, myśląc o wydarzeniach z nocy, które były w jego głowie. Louis był dla niego tak miły. Dbał o niego i pocieszał, a przede wszystkim go kochał, i to było coś, czego nikt nigdy nie zrobił dla Harry'ego. I teraz wyrzucił to wszystko precz. Ale to nie miało dla niego znaczenia. Był gotów poświęcić swój komfort i poczucie należności tak długo, by tylko nie obciążając Louisa.

Wyciągnął ręce z rękawów ze swetra Louisa i objął się ramionami  celu poszerzenia ciepła. W końcu zapadł w sen.

****

Louis pobiegł ścieżką od swojego kompleksowego apartamentu, patrząc w lewo a następnie w prawo, mając nadzieję, że nie był zbyt daleko w tyle za Harrym. Zdecydował się iść w prawo i ruszył w kierunku lokalnego parku. Gdy tam dotarł udał się w głąb, szukając w krzakach, oraz za każdym drzewem. Jednak nigdzie nie mógł znaleźć Harry'ego.

Chodząc przez zimną noc, skierował się w stronę miasta. Kiedy dotarł najpierw na obrzeża zaczął wchodzić w alejki i w każdą ulicę. Nie wymyślił niczego, więc udał się w stronę centrum miasta, w odległości drogi, którą widział.

Wkrótce uświadomił sobie, że nie wie która jest godzina. Sięgnął do kieszeni i wyciągnął telefon, ale nic tam nie znalazł, co sprawiło, że wydał z siebie jęk. Nie było dobrze. Nie mogę uwierzyć, że na to pozwoliłem. Pomyślał.

Louis był już zmęczony. Nie wiedział jaka jest dokładnie teraz godzina, ale teraz musiało być około 5:30. Szedł przez miasto, aż dotarł do centrum. Patrzał w górę i w dół na każdej ulicy, ale nigdzie nie znalazł chłopaka w lokach.

Ruszył do domu, bo był zbyt zmęczony, żeby funkcjonować. Dzięki Bogu, że to sobota, przynajmniej nie muszę iść dzisiaj do pracy. Pomyślał.

Poszedł w górę swojego mieszkania i otworzył drzwi. Przeszedł przez przedpokój i rzucił się na kanapę, pozwalając sobie wyprzedzić swoje myśli.

Tak wiele pytań krążyło mu w umyśle. Dlaczego Harry odszedł? Czy jest bezpieczny? Czy poszedł w mróz w swetrze i butach? Co zrobi, jeśli ktoś go znalazł? Co jeśli on nie żyje?

Louis poczuł łzy w swoich oczach, które po chwili zaczęły spływać po jego policzkach. Mam nadzieję, że nic mu nie jest. To była jego ostatnia myśl, jaka przyszła mu do głowy.

Zwinął się w kłębek i zaczął płakać do póki nie zasnął, gdy słońce zaczęło się wkradać w ciemno.

*
Kiedy Louis się obudził słońce wpadało przez jego okna. Zamrugał kilka razy, próbując dostosować się do światła. Leżał naprawdę niewygodnie tak, że leżał na zgięciu szyi, a następnie zobaczył, że jest na kanapie.

Jego oczy znów zaczęły łzawić, wargi drżeć, co starał się powstrzymać. Wypuścił szloch, a jego łzy spływały swobodnie, a ciało zaczęło się trząść. Podciągnął kolana do piersi i oparł między nimi głowę, myśląc o Harry'm. Jego myśli przerwało pukanie do drzwi.

- Harry?! - krzyknął. Podniósł się z miejsca, gdzie siedział i podbiegł do drzwi, wycierając oczy przed otwarciem - Harry? - powiedział. Smutny otworzył drzwi i przez nie wyjrzał.
- Nie..Uh..Zayn, właściwie - oznajmił Zayn ze śmiechem - Więc, kto to jest Harry?- zapytał z uśmiechem. Ale jego uśmiech opadł, kiedy podszedł bliżej Louisa. Jego oczy były spuchnięte i czerwone, jakby ciągle płakał i ciemne kręgi pod oczami,jakby wcale nie spał - Ug kolego. wszystko w porządku? - zapytał Zayn z troską w głosie.

Louis się odsunął i wpuścił Zayna kręcąc głową, a jego wargi zaczęły drżeć ponownie. Wypuścił szloch i objął się ramionami wokół żołądka. Zayn objął Lousi'a, chowając twarz w jego szyi. Przesuwał ręką w górę i dół jego pleców, by go uspokoić.
- Hej, hej, Lou. Chodź teraz, uspokój się. Co jest nie tak? Chodź, kochanie. Uspokój sie.
- N-niema go- wykrztusił Louis. Szlochając teraz jeszcze bardziej, a jego oddech stał się nierówny.
- Kogo nie ma? Musisz się uspokoić, Lou - Powiedział cicho Zayn - Dlaczego, nie możemy usiąść i możesz mi powiedzieć i spróbujemy na to coś poradzić. Jak to brzmi? Zrobię ci chleb z dżemem i porozmawiamy o tym?

Louis skinął głową. Jego szloch na trochę ucichł  i nie płacze. Jego oddech był jeszcze nieregularny, starał się uspokoić i głęboko oddychał. Podszedł do kanapy i usiadł, podciągając kolana do piersi, gdy Zayn ruszył do kuchni.

Zaczął bełkotać, stawiając czajnik na herbatę i wyszedł do Louisa. Gdy woda się gotowała, sięgnął kubek, włożył do niego torebkę i rękawicą sięgnął po czajnik i wlał do kubka wodę i wrócił z powrotem do salonu, gdzie został Louisa zwiniętego pogrążonego we śnie.

Umieścił kubek na stoliku i usiadł koło Louisa, delikatnie potrząsając ramię śpiącego chłopca. Louis wystrzelił do góry i gorączkowo się rozejrzał - Harry?! - krzyknął. Potem zauważył siedzącego koło niego Zayn'a. Z puścił głowę na dół i schował ją w dłoniach szlochając.

Zayn przesunął w górę i dół Louisa, Po czym owinął go ramieniem, przyciągając go do swojej klatki piersiowej. Posadził Louisa na swoje kolana, tuląc głowę chłopca do swojego ramienia, głaszcząc palcami jego włosy.

- Jest w porządku Lou, jest w porządku - powiedział uspokajająco Zayn - Chodź Lou, jest w porządku. Musisz mi powiedzieć co się stało. Nie będę mógł ci pomóc, jeśli nie powiesz mi co się stało.

Louis podniósł głowę z ramienia Zayna i spojrzał mu w oczy. Jego warga trzęsła się, starając się nie wypuścić kolejnego szlochu. Wziął głęboki oddech, aby zebrać się i otworzył usta, ale nic nie powiedział.

- Czy Harry to jest chłopiec? -Zapytał Zayn, na co Louis skinął głową - Czy możesz mi o nim opowiedzieć? - zapytał, Louis ponownie skinął głową, wypuszczając drżący oddech.
- Tak..Uhm...Szedłem do domu w nocy z nocnej zmiany tak? - Zayn skinął głową - A uhm, i-i chciałem wrócić do domy s-szybciej, więc poszedłem t-tylną alejką. Wtedy usłyszałem hałas, który doprowadził mnie do śmietnika. Spodziewałem się jakieś bezpańskiego kota lub innego zwierzęcia. Ale, to był chłopiec Zayn. I był taki bezradny, nie mogłem go tam zostawić. Więc się go zapytałem, czy nie chciałby wrócić ze mną do domu...
- Lou, nie można tak po prostu wziąć bezdomnych chłopców do domu z ulicy! Powinieneś wiedzieć, że - wtrącił Zayn.
- Tak, tak wiem. Ale ja naprawdę nie mogłem go tam zostawić. Nie kogoś takiego jak on. Miał tylko siedemnaście lat, Zayn. Był tylko dzieckiem!Był ubrany w podarty t-shirt i dżinsy, wiesz jak zimno było wczoraj. Jak wróciliśmy ja chciałem mu tylko pomóc i o niego dbać.  Czy kiedykolwiek wziąłeś? Po prostu wziąłeś kogoś? No tak.. Więc zaproponowałem mu prysznic i ubrania, powinieneś go widzieć. Był brudny, jego wszystkie włosy były splątane i nie mogłem go tam Zayn zostawić. Ja po prostu nie mogłem.
- Okey, rozumiem Lou. Nie mogłeś go tam zostawić. Kontynuuj - powiedział Zayn.
- Tak, uhm wziąłem go do łazienki i poszedłem po ubranie dla niego. Wróciłem i był nagi. Nic ze mnie nie wyciągniesz, nic się nie działo. Na całym ciele miał siniaki i zadrapania. Ale, uh, na pewno mi nie uwierzysz, ale uhm, miał, miał ugm, ogon? I uszy kota? - zapytał Louis bardziej niż twierdząc, krzywiąc się na wygląd Zayna.
- Czy jesteś.. Znaczy tak, naprawdę? - Zapytał Zayn. Louis skinął głową z powątpiewaniem  - Jesteś pewien, że to nie był sen, Lou? Coś to nie brzmi, w żaden sposób przekonująco.

Louis wydał zirytowany odgłos i wstał z kanapy, po czym poszedł w głąb mieszkania. Poszedł do łazienki i wziął ubrania, które wciąż leżały na podłodze. Wrócił do salonu i opadł obok Zayna, podając mu ubrania.

Zayn spojrzał na nie z ciekawością, ale jego oczy się rozszerzyły, gdy zdał sobie sprawę, że te ubrania nie należały do Louisa - Jesteś naprawdę poważny - powiedział Zayn z szokowanym wyrazem twarzy.

- Zdjął czapkę, która pokrywała jego uszy. Ale tak czy inaczej pozwól mi skończyć powiedział Louis. Zayn skinął głową, aby kontynuował - Jak powiedziałem mu o kąpieli był przerażony, więc musiałem z nim zostać i umyłem mu włosy. Ale woda po tym zrobiła się bardzo brudna, więc włączyłem prysznic, a on się przeraził. Skończyło się na tym, że wziąłem z nim prysznic. I nie, to nie było tak. Miałem spodnie. Potem dałem mu jedzenie, cóż powinieneś go widzieć. Był chudy. Nie jadł nic przez cały dzień, biedny chłopiec. Ale to było bardzo smutne, bo nie wiedział jak używać widelca, więc musiałem go nauczyć. A następnie zaprowadziłem go później do łóżka. Wszystko było dobrze, aż do czwartej rano, kiedy obudził mnie krzyk. Miał koszmar o poprzednich właścicielach, tak kurwa właścicielach. Bili go i traktowali jak gówno i to jest straszne. Więc spał ze mną. Obudziłem się trochę później, bo musiałem skorzystać z toalety i zdałem sobie wtedy sprawę, że go nie było. Tak się wystraszyłem, że wyszedłem na miasto go szukać. Nie mogłem go nigdzie znaleźć, Zayn. Chodziłem w górę i w dół ulicy. Nawet sprawdziłem park, ale nie mogłem go nigdzie znaleźć. Więc wróciłem do domu i trochę płakałem do snu. A potem skończyło się tutaj. Tak, tak. Co jeszcze, a która jest godzina? - zapytał.
- Erhm.. - Zayn wyciągnął telefon- Jest 3:27 po południu - oznajmił.
- O cholera - powiedział Louis - Jakim cudem spałem przez cały dzień? Poszedłem do łóżka jak wschodziło słońce. Ale tak czy inaczej, tak. Wiec to się stało. Ja naprawdę nie wiem, czemu jestem taki zdenerwowany. Ja naprawdę czułem, że muszę o niego dbać. Czy wiesz, że on nawet nie wiedział co to jest miłość, Zayn? To, jak on bardzo był traktowany. Ja tylko, go muszę znaleźć Zayn, muszę.
- Hej, hej. Pomogę ci go szukać. Jeśli on naprawdę tak dużo dla ciebie znaczy, to chętnie pomogę - Zayn zatrzymał się - Czy na pewno nic się nie dzieje? Czy on ci się nie podoba... Bardziej niż przyjaciel?
Louis spojrzał na niego zdezorientowany - Uh nie, nie. Po prostu nie chcę, by znowu był zraniony. Bardzo o niego dbam, ale nie w sposób w jaki myślisz, jesteś zboczeńcem - żartobliwie uderzył Zayna w ramię, posyłając mu mały uśmiech.
Zayn szeroko się uśmiechnął - Dobra, dobra. Nie ma potrzeby, musisz bronić księżniczkę.
Louis uderzył go w ramię - Nienawidzę Cię - wymamrotał do szyi Zayna.
- Cóż jeśli mamy iść szukać chłopca, to mówię byśmy poszli teraz - powiedział Zayn.
- Tak, dobrze. Tylko pozwól mi iść się ubrać - oznajmił Louis.

Wstał z kanapy, ale najpierw napił się herbaty. Teraz była letnia, ale to nie miało znaczenia, bo była zrobiona tak jak mu smakowała.

Szedł korytarzem do swojego pokoju, zdejmując swoje ubrania, które były teraz brudne i zużyte. Podszedł do kredensu i wyciągnął parę spodni i t-shirt. Założył je, a następnie podszedł do szafy i sięgnął sweter. Złapał jakieś skarpetki i parę adidasów i założył resztę ubrania.

Poszedł z powrotem do salonu, aby znaleźć Zayna przeglądającego kanały w telewizorze.
- Gotowy? - zapytał Louis.
Zayn wyłączył telewizor i wstał z kanapy. Udał się do drzwi, a Louis za nim. Louis zamknął drzwi po drodze. Szli ścieżką i zatrzymał się w końcu.
- Którędy? -zapytał Zayn.
- W stronę miasta. Słusznie, poszedł w miasto. W lewo - odpowiedział Louis.

Zaczęli iść w lewo i udali się w stronę miasta. Zaczęli przeszukując wszystkie tylne uliczki i ulice, w poszukiwaniu zielonookiego chłopca. Musieli przejść co najmniej z trzydzieści ulic.
- Lou - powiedział z wahaniem Zayn - Ja ugh nie wiem, czy go znajdziemy. Mam namyśli, że to miasto jest ogromne, a on jest tylko jednym chłopcem. Myślę, że przeszukamy jeszcze tylko jedną ulicę.
-Nie mogę Zayn. Właśnie, nie mogę. Muszę go znaleźć - powiedział Louis. Jego głos lekko się chwiał, a wargi drżały i miał oczy przepełnione łzami, które spłynęły. Zayn wziął go w swoje ramiona, pocierając jego plecy - Muszę - wyszeptał.
- Dobrze, teraz pójdziemy do domu i poszukamy go ponownie w innym terminie. Co ty na to skarbie? Musisz spać w nocy - powiedział Zayn do włosów Louisa. Chłopak skinął głową, która znajdowała się na ramieniu Zayna. Pociągnął nosem, po czym się się wycofali.
- Dziękuję, że mi pomogłeś Zayn. Wiesz, że nie musiałeś i za bardzo mi o nim nie wierzysz, ale ja naprawdę mówię prawdę - powiedział cicho Louis. 
Zayn cicho przytaknął - No, chodź. Chodźmy do domu. Weźmiesz gorącą kąpiel , napijesz się herbaty i po prostu odpoczniesz. W porządku? - Louis skinął głową  Splótł swoje palce z Zayna i ruszył w kierunku swojego mieszkania.

To dla nich nie było dziwne. Wszyscy w ich małej grupie byli bardzo czuli. Trzymanie się za ręce i pocałunki w policzek, były dla nich normalne i tak po prostu było. Wrócili do jego mieszkania po około dwudziestu minutach.

Było już po zmroku. Weszli do środka, a tak ich ciała ogarnęło ciepło. Louis zdjął z siebie płaszcz i go powiesił. Zayn zrobił to samo.

- Myślę, że idę się wykąpać - oznajmił Louis - Ale możesz zostać jeśli chcesz. Możemy zamówić kolacje czy coś.
- Tak, to brzmi dobrze -powiedział Zayn, a Louis ruszył w kierunku łazienki - Hej, Lou - zawołał po chwili Zayn. Szatyn odwrócił się, aby spojrzeć na chłopaka w krótko czarnych włosach - Jestem pewien, że możemy go znaleźć.
Louis posłał mu mały uśmiech - Mam nadzieję, że tak - wyszeptał.

Odwrócił się i ruszył do łazienki. Zamknął drzwi i podszedł do wanny. Odkręcił wodę i zaczął się rozbierać. Upewnił się, że ma ręcznik zanim wszedł do wanny. Nalał płynu do wody i szybko został wypełniony bąbelkami.

Kiedy wanna była pełna, wyłączył wodę. Zjechał w dół wanny tak, że woda dosięgała mu do podbródka. Zamknął oczy chcąc się zrelaksować. Potem rozległo się pukanie.
- Hej Lou, mogę wejść? - zapytał Zayn stojący za drzwiami.
- Tak, jasne stary- odpowiedział Louis.
Zayn otworzył drzwi i wślizgnął się do środka, a następnie ponownie zamknął drzwi. Zamknął pokrywę toalety i usiadł na niej.
- Zamówiłem coś do jedzenia - powiedział - Mówili, że za pół godziny powinno być.
- Okey. Coś potrzebujesz? Nie przeszkadza mi, że tu jesteś. Jestem tylko ciekawy - zapytał z wątpliwością.

Zayn otworzył usta, ale po chwili je zamknął. Starał się wymyślić jak powiedzieć to słowo.
- Więc...opowiedz mi o Harrym - powiedział ostrożnie.
- Oh... uhm...Tak, jasne - powiedział Louis - Cóż tak jak powiedziałem, Harry ma siedemnaście lat. Urodził się pierwszego lutego. Jego pełna nazwa to Harry Edward Styles. Oh uhm jest wysoki, wyższy ode mnie. Ma wspaniałe zielone oczy i czekoladowe loki. Jego uhm, jego uczy pasują do włosów, a jego ogon jest połączony z czernią i brązem. Myślę, że można powiedzieć, że jest chudy. Naprawdę chudy, pewnie przez to, że mieszkał na ulicy przez prawie - Louis skrzywił się przez to, że Harry znowu jest na ulicy - On był dużo nadużywany, w jego pozostałych rezydencjach. Zarówno jego właściciele byli dupkami. Jeden z nich był alkoholikiem i ćpunem. Drugi traktował go jak zwierzę. Kazał mu się czołgać i nic nie mówić. Możesz to sobie kurwa wyobrazić? Bo ja nie mogę. On jest naprawdę słodkim i bardzo miłym chłopakiem. Nie trochę pojęcia o paru rzeczach. Ale to chyba nikt go nie nauczył. On jest bardzo dobrą osobą. I po prostu mi go brakuję. Jest to dziwne, bo dopiero go poznałem. Ale to już wszystko. Wszystko, co mogę o nim powiedzieć - skończył Louis.
Zayn patrzył na niego dziwnym wzrokiem - Wygląda na to, że troszczysz się niego Lou - powiedział wdzięcznie.
Louis spojrzał na niego ze łzami w oczach - Zayn, ja naprawdę. Powiedziałem mu, że go kocham, ja to wiem. Myślę, że go rozumiem - powiedział Louis, a kilka łez spłynęło po jego policzku - Mi go, po prostu bardzo brakuje.
Zayn spojrzał na niego ze współczuciem -  No cóż, nic nie możemy w tej chwili zrobić - powiedział.
-Tak...wiem - westchnął Louis - Czy możesz mi podać ręcznik? - zapytał. Pochylił się i wyciągnął korek z odpływu. Podniósł się i w stanął w wannie, biorąc ręcznik od Zayna. Poczochrał go po włosach i zawiązał ręcznik wokół swojej talii. Wyszedł z wanny i popatrzył prosto na Zayna.
- Dziękuję - szepnął cicho, patrząc w dół na swoje nogi.
- Proszę bardzo Lou. Wiesz, że cię kocham. Powiedział Zayn i objął Louisa. Chłopak schował głowę w jego ramieniu i zaciągnął się jego zapach. To było dla niego pocieszające. To sprawiło, że czuł się bezpiecznie. Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Jedzenie już jest - wymamrotał Zayn do włosów Louisa - Zajmę się tym, idź się ubrać - powiedział Zayn do Louisa i wyszedł z łazienki.

Louis za nie, ale udał się do swojego pokoju. Wyciągnął z szafki jakieś spodnie od piżamy i je ubrał. Poczłapał ze swojego pokoju, przez korytarz do salonu.

Zayn siedział na kanapie oglądając wiadomości. Były płyty, pudełko pizzy i dwie filiżanki herbaty na stole. Opadł obok Zayna i wtulił się w jego bok. Wyciągnął rękę aby otworzyć pizze i wyjął kawałek, umieszczając go na talerzu.  Postawił talerz na kolanach i wziął pizze do ust. Wziął kęs i jęknął, zdając sobie sprawię, że nic nie jadł od wczoraj. Następnie Zayn wziął dwój kawałek pizzy.

Zjedli prawie w milczeniu, tylko parę razy rozmawiając o wiadomościach. Zjedli prawie całą pizze. Louis usiadł zadowolony z uśmiechem na twarzy, biorąc ostrożnie łyk herbaty. Odłożył kubek na stół i przytulił się do Zayna. Siedzieli tak po prostu przez chwilę, obserwujący tandetne reality show. Louis spojrzał na swój telefon i zobaczył, że jest 10:30 wieczorem.
- Robi się późno -  powiedział - Możesz zostać, ale mam jutro pracę o 5 rano.
- Tak, brzmi dobrze Lou - odpowiedział Zayn. Uśmiechnął się do swojego przyjaciela, którego głowa spoczywała na jego kolanach. Pogładził palcami rękę Louisa, na co przeszły go ciarki - Chodź Lou, czas do łóżka - powiedział.

Louis usiadł i zebrał naczynia. Udał się do kuchni, a za nim Zayn niosący pudełka. Zayn wyrzucił pudełko, a Louis umył naczynia. Kiedy skończyli udali się do pokoju Louisa. Szatyn wpełzł do łóżka, a Zayn zrzucił swoje ubranie. Zawsze spał w bokserkach. Louis dowiedział się o tym jakiś czas temu. Zayn położył się po drugiej stronie łóżka, przyciągając do siebie Louisa, za brzuch i za na niego objął.
- Dobranoc Lou, kocham Cie - szepnął Zayn, całując tył głowy Louisa.
- Dobranoc Zayn, ja też Cię kocham - odpowiedział.

Zayn zasnął pierwszy, lekkie chrapanie uciekało z jego ust, a jego oddech uderzał w kark Louisa. Louis'owi, aby zasnął zajęło trochę czasu, odtwarzając wszystkie wydarzenia z dzisiejszego dnia, w kółko w głowie. W końcu zamknął oczy i zapadł w sen.

*

Harry spał cały dzień. Kiedy się obudził, było już dawno po zachodzie słońca. Wyplątał się ze swoich ramion przez rękaw bluzy Louisa. Wstał i się przeciągnął , przez co coś strzyknęło w jego plecach.

Westchnął , myśląc o wydarzeniach z poprzedniej nocy. Brakowało mu Louisa. On naprawdę to zrobił, ale musiał go opuścić. Louis był młody, prawdopodobnie musiał chodzić do pracy, miał przyjaciół i Harry nie chciał marnować jego życia. Więc wyszedł myśląc, że tak będzie prawdopodobnie najlepiej.

Szedł alejką na ulicę. Udał się w dół ulicy kopiąc jakiś kamyk tu i tam. Szedł przez kilka minut, aby znaleźć inną alejkę z dala od domu na resztę nocy. Skulił się na ziemi i zasnął w ciągu kilku minut. Jego sen był wypełniony Louis'em.


 Od tłumaczki :  Przepraszam, że bardzo długo musieliście czekać na kolejny rozdział, ale niestety musiałam pozałatwiać kilka spraw. Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba i dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziale. One naprawdę wiele dla mnie znaczą. Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach napiszcie swoje nazwy tt w komentarzu. Do następnego xx


3 komentarze:

  1. Omg asdhdjkahjajd czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  2. ale boski asdfghjkl biedny Lou :( x
    jeśli mozesz poinformuj mnie o 3 rozdziale xx
    @guma_balonowa_x

    OdpowiedzUsuń
  3. jak podczas kąpieli Lou ktoś zapukał to już myślałam, że to Harry wrócił, ale to chyba byłoby zbyt piękne :c
    nie potrafię zrozumieć Harrego... mógł żyć w luksusach, a mimo to wybrał bezdomność... co on, św. Franciszek? ;-; boję się o niego ;'c
    nie mogę się doczekać następnego, mam nadzieję, że Lou go znajdzie xx
    kocham Cię <3
    //@ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń