Louisa obudził hałas nieustannego drapania w drzwi. Odwrócił się, próbując zasnąć. Po chwili hałas ucichł i pomyślał, że to znowu pewnie szczury, więc będzie musiał wezwać tępiciela szczurów.
Po chwili drapanie ponownie było słychać, ale tym razem głośniej. Chłopak usiadł na łóżku, rozglądając się po pokoju. Brzmiało to tak, jakby hałas pochodził zza drzwi. Wstał z łóżka i powlókł się do miejsca wydającego dźwięk.
Otworzył drzwi i zamarł. Tuż obok drzwi na podłodze siedział Harry, który podniósł rękę, by ponownie dosięgnąć do drzwi. Louis sobie wtedy uświadomił, że to loczek był odpowiedzialny za to głośnie drapanie w drzwi.
- Haz, kochanie. Coś jest nie tak? - zapytał i ukucnął przy drżącym chłopcu. Harry podniósł głowę i nawiązał kontakt wzrokowy z szatynem. Jego oczy były czerwone, a policzki były całe we łzach - Och, kochanie - powiedział cicho Louis - Chodź. Dzisiejszego wieczoru możesz ze mną zostać - oznajmił. Delikatnie pomógł mu wstać i zaprowadził do łóżka - Idź - powiedział cicho do ucha Harry'ego. Stał za nim z rękoma położonymi na jego biodrach.
Harry wczołgał się na łóżko i wszedł pod kołdrę. Louis zrobił to samo i położył się obok chłopaka. Harry nadal drżał, miał ciężki oddech i próbował się uspokoić. Starszy przyciągnął zielonookiego do swojej piersi i tulił go w swoich ramionach. Przesuwał rękę w górę i dół, próbując go uspokoić. Spojrzał na zegarek i zobaczył, że jest dwunasta w nocy.
Puścił małe westchnienie i zaczął studiować twarz młodszego. Wyciągnął rękę i starł nią jego łzy. Przyciągnął bliżej jego głowę i złożył na jego czule słodki pocałunek, po czym chłopak wtulił twarz w jego szczękę.
Loczek był teraz o wiele spokojniejszy, a jego oddech zaczął powracać do normy. Pochylił się do przodu i polizał szyję Louisa, co wywołało u niego łaskotki i zaczął chichotać. Louis uśmiechnął się do chłopca o kręconych włoskach i kciukiem pogłaskał jego policzek. Harry bardziej przybliżył swoją twarz do ręki chłopaka i się w niej wiercić. Odwrócił się i polizał palce Louisa, zmuszając go tym do chichotu. Harry się do niego uśmiechnął, a jego oczy zaczęły opadać, a jego uśmiech zmienił się na słaby.
Louis przyciągnął młodszego z powrotem blisko do swojej piersi i cały czas go trzymał - Wszystko w porządku, kochanie? - zapytał cicho. Harry skinął głową na jego piersi, a jego loki łaskotały go w szyje - Jesteś tego pewien? - zapytał. Harry ponownie skinął głową.
Przybliżył się bardziej do piersi Louisa i go objął. Louis przeniósł nogi, więc jego nogi były teraz splecione razem z nogami lokowatego. Starszy czuł oddech na swojej piersi i zasnął szybko z uśmiechem na twarzy.
*
Louis obudził się z rękami owiniętymi wokół Harry'ego, wygląda na to, że musiał się odwrócić, gdy spali. Ogon chłopaka był owinięty przez ramię Lou, do jego brzucha. Louis uśmiechnął się do siebie i wtulił głowę z powrotem w poduszkę. Próbował zdjąć rękę z chłopaka, ale to powodowało, że jego ogon mocniej się owinął wokół jego ramienia. Westchnął i po prostu przyciągnął chłopca bliżej swojej piersi, przytulając twarz do szyi loczka. Pocałował go w ciepłą skórę, co spowodowało gęsią skórkę, która pojawiła się na szyi.
Harry;ego przeszył dreszcz, więc wtulił się bardziej w rękę szatyna. Uwolnił rękę chłopaka z uścisku swojego ogona i przewrócił się w jego ramionach. Spojrzał na niego szczęśliwy, a mały uśmiech pojawił się na jego twarzy. Louis się nachylił i potarł ich nosy razem, powodując, że młodszy zachichotał.
- Dobrze spałeś? - zapytał.
- Tak. Dziękuję, że pozwoliłeś mi tu zostać. Obiecuję, że to nie będzie się stawało co noc - powiedział. Odwrócił głowę, by nie patrzeć na Louisa, ale szatyn wyciągnął rękę i ujął jego twarz i odwracając tak, że Harry patrzył teraz na niego.
- Nie mam nic przeciwko. Jeśli zawsze będziesz mnie potrzebował, to tutaj będę. W porządku? - powiedział poważnym tonem w głosie - Nie musisz prosić, by tutaj przyjść. Wystarczy wejść i wczołgać się do łóżka, dobrze? - Harry przytaknął. Louis uśmiechnął się do niego i pociągnął go do tyłu, przewracając na drugą stronę, a następnie go puścił. Wstał i zakręciło mu się trochę w głowie - Chodź Haz. Musimy iść się umyć - powiedział.
Harry wylazł z łóżka i poszedł za Louis'em do łazienki. Starszy otworzył szafkę i wyjął szczoteczkę Harry'ego - Wiesz jak się myje zęby? - zapytał. Harry pokiwał głową , bo nadal pamiętał czego nauczył go Rachel. Starszy do niego się uśmiechnął i wręczył mu szczoteczkę. Chwycił pastę do zębów i nałożył trochę na swoją szczoteczkę, a następnie podał ją Harry'emu, który zrobił to samo. Oboje zaczęli szczotkować zęby.
Louis chwycił dwie myjki, jedną zmoczył i umył sobie twarz, a następnie odwrócił się w stronę Harry'ego, mocząc drugą myjkę i wytarł twarz Harry'ego. Chłopak się wzdrygnął, ale dalej stał w miejscu.
Kiedy skończył odwiesił myjki, by mogły się wysuszyć. Wtedy usłyszał, że dzwoni jego telefon, który znajduje się w drugim pokoju.
- Chodź. Muszę iść po telefon - oznajmił. Wyszedł z łazienki i podniósł słuchawkę.
- Louis! - krzyknął po drugiej stronie Irlandzki akcent. Louis spojrzał na wyświetlacz i zobaczył, że dzwoni Zayn.
- Ach, Niall. Czemu zawdzięczam tą przyjemność o..- spojrzał na zegar - Dziesiątej trzydzieści rano? - zapytał.
- Zaraz u Ciebie będziemy. Czy chcesz coś na śniadanie? Zatrzymaliśmy się na chwilę w piekarni- powiedział radośnie Niall.
- To miło z Twojej strony. Wystarczy trochę rogalików i dwie babeczki - powiedział.
- Po co Tobie, aż tyle jedzenia? - zapytał z ciekawością Niall.
- Mam gościa. Teraz się pośpiesz, mały Niallerze. Jesteśmy głodni - oznajmił.
- Ohhh, gościa? Kto to jest? Poznałeś kogoś? Louisie Tomlinsonie ukrywasz swojego chłop-
- Żegnaj, Niall. Do zobaczenia wkrótce - powiedział, po czym się rozłączył. Odwrócił się i znalazł Harry'ego, który stał na środku pokoju - Oh,uh Niall i Zayn zaraz będą - oznajmił. Harry skinął głową - Niall jest naprawdę miły. Choć naprawdę głośny. Lubi dużo jeść i jest Irlandczykiem - powiedział.
- Och, jest krasnoludkiem? - zapytał Harry.
Louis roześmiał się głośno - Uh, tak. Ale tak naprawdę, to nie jest krasnoludkiem - powiedział.
- Och.
*
Niall obudził się z silnymi ramionami owiniętymi wokół niego. Otworzył oczy i uśmiechnął się, widząc pochrapującego Zayn'a,
Spojrzał w dół, aby zobaczyć pod prześcieradłem namiot i uśmiechnął się do siebie. Skierował się w dół łóżka i dostał się pomiędzy nogi Zayn'a, łapiąc w ręce jego majtki i je ściągając, na co twardy penis Mulata wydostał się z majtek. Ciemnowłosy kręcił się trochę, ale nadal był pogrążony we śnie.
Pochylił się i przejechał przez całą jego długość językiem, a następnie zaczął ssać główkę. Zayn wydał z siebie jęk, kiedy Niall wziął jego penisa, a następnie przejechał językiem żyłę pod spodem. jego nos uderzył miednicy Zayn'a, kiedy jego penis dotykał ścianki Nialla gardła.
Wypuścił go z ust, wypuszczając powietrze z ust, owiewając zimnym powietrzem penisa Mulata. Zayn wystrzelił i dostał gęsiej skórki na udach, gdy kochanek ponownie wziął go w usta. Zassał główkę i przejechał językiem po szczelinie, jęcząc gdy poczuł preejakulant
- Kurwa, Niall. Cholera. Jezus Chrystus - jęknął Zayn. Niall jęknął wokół jego penisa, wysyłając wibrację do jego ciała. Zayn poczuł jak ciepło pojawia się w jego żołądku - Zaraz dojdę - powiedział. Jego oczy były zamknięty, a usta otwarte. Blondyn ponownie wziął go głęboko, powodując, że Zayn zaczął jęczeć.
- Cholera. Tak, kochanie. Weź mojego penisa - jęknął Zayn. Niall ponownie wokół niego jęknął.
- Dochodzę.... Kurwa! - krzyknął i wystrzelił w gardło Irlandczyka, który wszystko połknął.
Wypuścił penisa Zayn'a, oblizując wargi, by zlizać pozostałości po spermie, której nie zdołał przełknąć. Wczołgał się na Zayn'a i wyjął głowę spod kołdry.
- Dzień dobry! - powiedział wesoło.
- Tak. Naprawdę dobry. Cholera. Jezus. Gdzie się tego nauczyłeś? - zapytał Zayn, z chrypką w głosie.
Niall uśmiechnął się do niego - Nie mam odruchu wymiotnego. To sprawia, że rzeczy są prostsze - powiedział, wzruszając ramionami.
- Tak, ale kurwa. To było cholernie fantastyczne - wydyszał.
Niall pocałował go w pierś - Proszę bardzo - powiedział zadowolony z siebie - Miałeś problem, więc musiałem ci pomóc.
Zayn poczuł, przez spodnie Irlandczyka, że jest twardy. Położył dłonie na udach Nialla, uśmiechając się do niego. On powoli ciągnął swoje ręce do góry , nacisnął kciukami na fałdkę, kiedy miednica zetknęła się z jego nogą.
Niall zamknął oczy, gdy Niall objął ręką jego wypukłość, która odciskała się przez spodnie. Lekko uścisnął lekko, na co z ust blondynka wydostał się jęk. Zaczął dotykać jego penisa przez jego spodnie. Podniósł rękę i posunął ją pod spodnie chłopaka. Przejechał palcami po jego penisie i wyjął złośliwie rękę. Irlandczyka oddech stawał się coraz cięższy, a głowa nadal była odrzucona do tyłu.
Mulat w końcu pociągnął tkaninę w dół, uwalniając przy tym jego nabrzmiałego penisa. Zayn owinął rękę wokół niego, powodując, że Niall wstrzymał oddech. Odetchnął mocno, gdy kochanek zaczął poruszać dłonią. Ręce Nialla były za nim, spoczywając na goleni Zayna. Jego oczy się wygięły i zaczął powoli poruszać się w stronę Mulata. Zayn zacisnął dłoń, a Niall uderzył go kurwa pięścią. Przejechał pięścią po główce, na co Niall jęknął.
- Kurwa Zayn - wydyszał.
Ręce zacisnął wokół łydek Zayna, pozostawiając na nim ślady półksiężyca. Zatrzymał biodra i Zayn zaczął poruszać ręką na jego penisie w górę i w dół. Przejechał kciukiem przez
Ciemnowłosy przyśpieszył i zacisnął dłoń, Niall teraz dyszał. Zdjął ręce z goleni Zayna i pochylił się do przodu, opuszczając głowę w dół i kładąc ręce na klatce piersiowej Zayna. Podrapał tam jego skórę, co wywołało u chłopaka jęk, po chwili zatrzymując ręce na brzuchu Mulata. Jego ciało nadal było wygięte, a on jęczał głośno.
-Kurwa, kurwa, kurwa - zaczął dyszeć, wbijając paznokcie w ciało Zayna. Chłopak potarł kciukiem kręgi nad szczeliną Nialla, który zaczął poruszać biodrami w stronę Mulata - Dochodzę - wydyszał. Zayn zacisnął palce wokół penisa Irlandczyka -Zayn.. - jęknął i uderzył pięścią, dochodząc przy tym na brzuch Zayna.
Uchwyt blondynka na brzuchu ciemnowłosego się rozluźnił i podniósł głowę, aby spojrzeć na chłopaka, który w oczach miał złośliwy błysk. Puścił penisa Niall i podniósł dłoń do ust, zlizując i ssać jego spermę. Jęknął w smaku, a jego chłopak uśmiechnął się do niego leniwie. Zayn sięgnął po jego kolegę i schował go z powrotem do spodni.
Niall pochylił się i przycisnął usta do ust Zayna, składając na nich słodki pocałunek. Zayn otworzył usta, przyjmując język Nialla. Oboje próbowali smak Nialla, w ustach.
-Kocham Cię, Z. - wymamrotał w usta chłopca. Zayn uśmiechnął się w pocałunku, odsuwając się, zagryzając wargę Nialla, przyciągając go do siebie.
- Ja też Cię kocham Ni - powiedział, uśmiechając się do chłopca.
Niall uśmiechnął się i szybko cmoknął chłopaka w usta, zanim zszedł z niego i poszedł do łazienki. Chwycił ściereczkę i zmoczył ją ciepłą wodą, a następnie wszedł z powrotem do sypialni i wczołgał się na łóżko.
Ukląkł obok Zayna i przyłożył szmatkę do jego brzucha, ścierając własną spermę. Rzucił szmatkę w kierunku kosza i przytulił się do boku Zayna, chowając się po jego pachą. Owinął ramiona, wokół Mulata, przyciągając go do siebie.
- Więc, co chcesz dzisiaj robić? - zapytał Zayn, głaszcząc ramię Nialla.
- Chcę iść do Lou. Naprawdę, ostatnio prawie wcale go nie widziałem - oznajmił.
Zayn skinął głową. Przeniósł rękę, pocierając teraz obojczyk Nialla, który wystawał z jego koszuli.
- Chcesz iść zaraz? Byśmy mogli zatrzymać się na śniadanie w drodze - powiedział, uśmiechając się do chłopca.
- Brzmi dobrze - powiedział. Wyszedł spod ramienia Zayna i wstał z łóżka. Podszedł do kredensu i wyciągnął ubrania dla siebie, oraz dla swojego chłopaka. Odwrócił się, by zobaczyć Zayna stojącego na środku pokoju. Wręczył mu ubranie i się ubrał - Więc, chodźmy! - wykrzyknął. Chwycił Mulata za rękę i ciągnął go korytarzem w stronę drzwi. Niall chwycił kurtki, podając Zaynowi jego kurtkę, a następnie zakładając swoją. Wyszli z domu, a Niall zamknął za nimi drzwi.
*
kilka chwil później rozległo się pukanie do drzwi. Louis wyszedł na przedpokój, aby zobaczyć , że Niall i Zayn już otworzyli drzwi. Zayn poszedł do kuchni.
-Louis! - krzyknął Niall, biegnąc ku niemu. Skoczył na Louisa, przewracając go na dywan. Louis śmiał się, bo właśnie taki jest Niall. Szatyn przechylił głowę, a jego oczy spotkały się z Harrym, który stał w korytarzu przestraszony jak nigdy. Louis posłał mu złośliwy uśmiech, chwytając Nialla za ramiona i przewracając go na plecy. Uśmiechając się do blond chłopaka.
- Dobra, łapy precz od mojego chłopaka - powiedział Zayn, podchodząc do nich.
Louis prychnął i zszedł z Nialla. Uśmiechnął się do Zayna - Defensywni jesteśmy? - zażartował.
Wstał z podłogi, odwracając się i znajdując Harry'ego, który nadal patrzał na nich przerażony jak nigdy. Louis wstał i podszedł do niego - Wszystko w porządku, Haz? - zapytał, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka, głaszcząc je w górę i w dół. Harry wpatrywał się w niego - Co? Chodzi o Nialla? Jest dziwny, ale naprawdę kochany - powiedział uśmiechając się do chłopca.
Niall spojrzał na Zayna z podłogi, uśmiechając się szeroko. Zayn wyciągnął rękę, by Niall ją chwycił. Podciągnął go, a chłopak uderzył w jego klatkę piersiową. Niall objął Zayna w talii i przymknął oczy. Mulat objął go ramionami, a on zaczął składać pocałunku na jego szyi, a na miejscu zaczęła tworzyć się gęsia skórka. Otworzył oczy, które po chwili się poszerzyły. Zatrzymał swoje ruchy i oderwał się od Zayna. Cofnął się od niego i ruszył w kierunku przedpokoju. Zatrzymał się i spojrzał podejrzliwie na Louisa, ale chłopiec go nie zauważył. Zayn oglądał to ze zmartwioną miną wiedząc, że Niall wystraszy chłopca.
- Kim jesteś?! - powiedział głośno Niall, zerkając wokół Louisa, widząc wysokiego chłopaka o kręconych włosach. Harry i Louis podskoczyli i wycofał się do tyłu. Louis odwrócił się do Nialla, patrząc krótko na chłopca.
- Jezu, Niall. Kurwa przestraszyłeś mnie i biednego Harry'ego, który jest teraz przestraszony - skarcił go Louis.
- Aha, więc Harry to Twoje imię? - powiedział Niall, rozglądając się za Louis'em, który patrzył na Harry'ego.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się i zaczął drżeć, ale skinął głową. Niall obszedł Louisa i zaczął iść w kierunku chłopca. Harry cofnął się do tyłu, uderzając plecami o ścianę, która znajdowała się za nim. Wzdrygnął się, gdy Niall się przybliżył. Louis podbiegł do Nialla, chwytając go za ramię i wyciągając z korytarza. Louis spojrzał na Harry'ego posyłając mu spokojny uśmiech. Zauważył, że głowa Harry'ego była opuszczona w dół i cały się trząsł. Louis nie mógł już zobaczyć jego uszów, dlatego Niall nic o nich nie powiedział.
- Weź go do kuchni i mu powiedz - szepnął surowo do Zayna. Chłopak posłał mu przepraszajace spojrzenie i chwycił Nialla za ramię, ciągnąc go do kuchni.
Louis podbiegł do loczka, który płakał i cały się trząsł. Owinął ramiona, wokół chudego jego ciałka, tuląc głowę do jego piersi.Z Harry'ego ust wydostał się mały szloch i chwycił mocno koszulkę Louisa. Pocałował go w miejsce, w którym wiedział, że są jego uszy. Widząc je niewyraźnie przez jego loki. Sięgnął za Harry'ego, biorąc jego ogon w ręce i głaszcząc go lekko. Przeniósł rękę, pocierając Harry'ego po plecach, a następnie w jego włosy, gdzie rozpoczął drapanie za uszami. Złożył kolejny pocałunek w loki chłopaka, podnosząc głowę z jego piersi.
W kuchni Zayn i Niall siedzieli przy stole. Blondyn jadł swoją kanapkę wsłuchiwał się w słowa Zayna,
- Tak, więc jak widzisz Harry jest trochę nieśmiały. Nie lubi poznawać nowych ludzi. Bał się mnie, kiedy się pierwszy raz z nim spotkałem. Biedny chłopiec,zaczął płakać - powiedział. Niall patrzył na niego ze zdziwieniem w oczach.
- Ale dlaczego? - zapytał z ciekawością. Zayn westchnął pocierając dłońmi twarz,
- Przeżył naprawdę wiele, w miejscu z którego pochodzi. Traktowali go tam strasznie. Wszystko dlatego, że jest inny - powiedział.
- Co masz na myśli? - zapytał Niall.
- On..Uhm...On.. Wow, pewnie mi nie uwierzysz, ale jest tak jakby ... - oznajmił.
- Co, Zayn? Mów - prosił.
- On jest częścią kota - powiedział Zayn, patrząc w dół na kolana.
- Co? Przykro mi. Nie sądzę, bym dobrze Cię usłyszał - oznajmił Niall
- On, Jest. Częścią. Kota - powiedział powoli Zayn, patrząc w górę, by spojrzeć w oczy Nialla. Uśmiech pojawił się na twarzy Irlandczyka, ale zniknął, gdy zauważył, że twarz Zayna nie zdradzała żądnych oznak by żartował.
- Mówisz poważnie? - spytał zdumiony - Jesteś na pewno poważny? - Zayn skinął głową - Wow..Po prostu..Wow..To znaczy, tak na prawdę? Jak rzeczywiście bardzo? - zapytał.
- Tak, Niall. Chcesz, bym to dla Ciebie napisał? - powiedział. Niall spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami - Cholera, przepraszam. Po prostu, trudno jest to pojąć i zrozumieć. Jeśli mi naprawdę nie wierzysz, to musisz trochę poczekać. Jestem pewien, że przekonasz się w najbliższym czasie - powiedział Mulat, Niall wziął jego rękę w swoją i zaczął rysować na niej koła.
Niall pochylił się i cmoknął go w policzek - W porządku - powiedział cicho - Tak, to jest trudne do zrozumienia. Ale Ci ufam.
- Naprawdę dziękuję, jednak jest mi przykro - powiedział cicho Zayn.
- To dobrze, Zayn. Szczerze - powiedział. Zayn spojrzał w dół na swoje jedzenie. Niall ujął jego policzek i odwrócił jego głowę w drugą stronę. Pochylił się i pocałował Zayna powoli, ich usta poruszały się razem leniwie.
Louis w końcu uspokoił Harry'ego. Odsunął się i starł jego łzę, pochylając się i całując go cicho w czoło.
- Będzie już dobrze? - Harry przytaknął - Czy chcesz dostać śniadanie? Przynieśli nam jedzenie - powiedział Louis, uśmiechając się słodko do Harry'ego.
-O-Okey - powiedział z wahaniem Harry. Louis złapał go za rękę i udali się do kuchni. Louis zatrzymał się w drzwiach, a oczy Harry'ego się rozszerzyły. Niall miał rękę zaplątaną we włosy Zayna, a ręce były owinięte wokół szyi Zayna.
Harry pochylił się w stronę Louisa - Co oni robią? - wyszeptał do jego ucha.
Louis się do niego odwrócił - Uhm..Całują się...Cóż tak jest w rzeczywistości.
- Dlaczego? - zapytał Harry.
- Ponieważ, te małe gnojki są napaleni - odpowiedział, na co Harry rzucił mu dziwne spojrzenie - Wytłumaczę Ci później - powiedział. Odwrócił się z powrotem do kuchni i odchrząknął. Niall odskoczył od Zayna z jasnym rumieńcem na policzkach.
- Czy w czymś wam przeszkodziłem? - zapytał Louis.
- Właściwie ta- - zaczął Niall, ale Zayn mu przerwał kładąc dłoń na jego ustach.
- Nie, wcale nie. Dzień dobry, Harry - powiedział Zayn. Niall zaczął lizać jego dłoń, co spowodowało, że musiał ja wyrwać.
- Hej Harry - powiedział Niall, słodko się uśmiechając,
-C-Cześć, Niall - odpowiedział cicho Harry.
- Przepraszam, ze wystraszyłem Cię wcześniej. Nie chciałem tego. Po prostu jestem zbyt ciekawski - oznajmił.
Jego oczy skanowały Harry'ego, szukając jakichkolwiek oznak. Jego wzrok wylądował na jego lokach, z których wystawały dwa brązowe uszy. Jego spojrzenie poszło w dół, gdy coś mu mignęło. W rzeczywistości, było to długi, brązowy ogon, który był owinięty wokół Harry'ego.
Niall wytrzeszczył oczy z niedowierzaniem - Jesteś...Jesteś naprawdę częścią kota - powiedział.
Oczy Harry'ego się rozszerzyły i schowałam się za Louis'em, a uszy spłaszczył na głowie. Louis odwrócił się i położył ręce na talii Harry'ego.
Pochylił się do jego ucha - To nic nie szkodzi, kochanie. Nie zamierzam złamać obietnicy. Zaufaj mi. Nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić, albo zabrać. Nic z tych rzeczy. Obiecuję - szepnął cicho. Harry z wahaniem pokiwał głową, na ramieniu Louisa.
Niall posyłał Zaynowi zabawne spojrzenia, ale Zayn tylko pokręcił głową. Louis pocałował Harry'ego w policzek i się odwrócił. Powiedział bezgłośnie "Przepraszam" w stronę Nialla, ale on tylko się uśmiechnął. Starszy poprowadził zielonookiego do kuchennego stołu, odsuwając krzesło. Harry ostrożnie usiadł i splótł ręce na kolanach, patrząc na nich. Louis usiadł obok niego i sięgnął po torbę na stole. Wyciągnął dwie babeczki i dwa rogaliki, wręczając Harry'emu po jednej - Tak - zaczął Louis - Jak tam jest między Wami? - wskazując na dwójkę przyjaciół przez stół.
Zayn uśmiechnął się do Nialla, a następnie spojrzał na Louisa- Wspaniale. Znaczy jest dobrze - powiedział, uśmiechając się przez stół. Słaby rumieniec zalał policzki Nialla, patrząc wszędzie, ale nie na Louisa. Zayn położył dłoń na jego udzie i ścisnął delikatnie, powodując, że Niall podskoczył.
- Obrzydliwe - powiedział, posyłając im uśmiech, by wiedzieli, że żartuje.
Harry patrzył na Louisa z pytającym wyrazem twarzy. Louis wybuchnął śmiechem, przez co Harry wyglądał na zmieszanego, jak zawsze. Louis wyciągnął rękę i chwycił dłoń Harry;ego splatając ze sobą ich palce. Sięgnął drugą ręką i podniósł rogalika. Wziął z niego kęs, a następnie z powrotem go odłożył.
Louis zauważył, że Harry wpatrywał się w niego, a potem zdał sobie sprawę, że Harry nie wiedział co robić. Louis puścił jego rękę, sięgnął ręką chwytając jego rogalika. Podniósł go do ust Harry'ego, który ugryzł kawałek.
Żuł po czym połknął. uśmiechając się do Louisa - Lubisz to? - zapytał. Harry pokiwał głową - Dobrze, dobrze. Zjem potem - Niall posyłał Louisowi dziwne spojrzenia. Spojrzał na Zayna, by wiedzieć co się dzieje.
Zayn pochylił się do ucha Nialla - On nie miał tyle ludzkiej żywności. Był karmiony jedzeniem dla kotów, w poprzednim domu - oznajmił.
Irlandczyk wytrzeszczył oczy w szoku - Mówisz poważnie? - zapytał z szeptem. Mulat skinął głową z powagą.
Spojrzał na Louisa i Harry'ego, zauważając, ze jedzą jedzenie z rąk na zmianę. Uśmiechnął się, a wzrok jego spotkał się z ich spojrzeniem. Oboje uśmiechnęli się do niego i wrócili z powrotem do jedzenia. Niall sięgnął do torby i wyciągnął czekoladową babeczkę.
Wyjął ją z opakowania i zaczął jeść.
Wszyscy jedli śniadanie do końca w milczeniu.
Niespodzianka! Tym razem szybciej udało mi się przetłumaczyć nowy rozdział i mam nadzieję, że tak szybciej będzie mi szło cały czas. Strasznie się w kręciłam w tłumaczenie tego opowiadania, ze tłumacze je prawie codziennie.
Chciałabym podziękować Wam, za wszystkie komentarze, bo to one motywują mnie do dalszego pisania i dodawania tutaj rozdziału. Za co jestem Wam naprawdę wdzięczna. Do następnego misie x
sobota, 1 listopada 2014
poniedziałek, 27 października 2014
Rozdział 8 Gdy jest dziewiąta popołudniu
UWAGA!
W ROZDZIALE WYSTĘPUJE SCENA +18, JEŚLI TAKICH SCEN NIE LUBISZ TO NIE CZYTAJ...*
Zayn otworzył drzwi od klatki i poszedł na parking. Otworzył samochód i usiadł, sięgając telefon i wybierając swój ulubiony kontakt, czyli Nialla. Przyłożył telefon do ucha i usłyszał sygnał. Po paru sygnałach, usłyszał Irlandzki akcent blondyna.
- Halo? - powiedział radośnie chłopak.
- Cześć, kochanie - przywitał się Zayn.
- Oh, Zayn. Nie spojrzałem na wyświetlacz zanim odebrałem. Co jest? - odparł wesoło.
- Po prostu się zastanawiam, czy jesteś teraz zajęty?
- Zawsze mam dla Ciebie czas, Z - odpowiedział Niall. Mulat uśmiechnął się słysząc odpowiedź.
- Więc może chcesz iść do parku, czy coś? - zapytał Zayn.
- Jasne - odpowiedział. Zayn przez telefon mógł usłyszeć jak się śmieję.
- Chcesz żebym przyjechał po Ciebie?
- Tak, to byłoby miłe - odparł słodko Irlandczyk.
- Dobrze. Jestem już w drodze. Będę wkrótce. Pa Niall.
- Cześć Z.
Chłopak umieścił klucze w stacyjce i przekręcił go, uruchamiając przy tym samochód. Zapiął pasy i ruszył w drogę. Wszyscy chłopcy mieszkali blisko siebie, więc długo nie jechał. Włączył ogrzewanie i zaparkował samochód przed mieszkaniem Nialla.
Zatrąbił i chwilę później Niall wyszedł z budynku. Usiadł na miejscu pasażera i pochylił się, by cmoknąć Zayna w usta. Twarz chłopaka się rozjaśniła, a lekkie rumieńce wkradły się na jego policzki. Odpalił samochód i zwrócił uwagę na drogę. Wyciągnął rękę i położył ją na udzie Nialla, który złączył ich palce. Zayn na niego spojrzał posyłając mu uśmiech, by po chwili z powrotem spojrzeć na drogę. Blondyn włączył radio i zaczął śpiewać piosenki, które w nim leciały. Do parku dotarli szybko i Zayn zaparkował samochód wzdłuż drogi. Wysiadł z samochodu, obchodząc go od przodu i otworzył drzwi pasażera. Niall uśmiechnął się do niego, gdy wychodził z samochodu. Mulat zamknął za nim drzwi i złapał Nialla za rękę i zaczęli kierować się do parku. Usiedli koło jeziora na ławce.
- Co dzisiaj robiłeś? zapytał Irlandczyk. Zayn na niego spojrzał i zaczął bawić się palcami.
- Byłem u Lou. Sprawdzałem co u niego, bo w ciągu tych kilku dni przechodził trudny okres. więc chciałem się upewnić, czy wszystko jest w porządku. Jest naprawdę lepiej niż w prządku - oznajmił.
Niall się pochylił i położył głowę na ramieniu Zayna, zamykając przy tym oczy. Przysunął się do niego tak, że ich ciała zostały do siebie przyciśnięte - To miłe s Twojej strony - powiedział, a lekki uśmiech pojawił się na jego ustach.
- Tak, a co z Tobą? Co dzisiaj robiłeś?
- Grałem w FIFĘ, to co zwykle. Nic ciekawego - westchnął Niall. Zbliżył się tak, że ich ciała, były do siebie dociśnięte jeszcze bardziej - Chodź - powiedział wstając - Chcę porzucać się śnieżkami - powiedział radośnie.
Irlandczyk pobiegł w kierunku pola i zaczął obserwować Zayna. Pokonał chłopaka, ale Zayn schylił się, podnosząc trochę śniegu, lepiąc śnieżki. Niall zdążył się właśnie odwrócić, a Zayn rzucił w niego śnieżką uderzając go w ramie. Blondyn szeroko otworzył oczy, determinacja zalała lego twarz.
- Jeśli chcesz wojną Malik, to ją dostaniesz - powiedział.
Pochylił się i ulepił śnieżkę, następnie ją rzucił trafiając w klatkę piersiową Zayna. Na co się zaśmiał i zaczął uciekać, a Zayn go gonił. Mulat go z dogonił i przewrócił go na śnieg, przewracając się razem z nim znajdując się nad niebieskookim. podniósł ręce Niall i unieruchomił je nad jego głową.
- Bardzo lubię to miejsce - oznajmił Niall poruszając brwiami.
- Bezczelny - powiedział Zayn. Powoli przybliżył się do ucha Nialla i wyszeptał - Może.. - zaczął - Znajdziesz się w tej pozycji później - oznajmił przygryzając płatek jego ucha. Niall się odsunął.
- Naprawdę? - zapytał z mieszanką szoku i pożądania, które było widać w jego oczach.
-Mmh - odpowiedział Mulat, zanim przycisnął biodra do Nialla, wywołując u niego jęk. Pochylił się i delikatnie go pocałował. Niall upadł z powrotem podczas pocałunku, próbując uwolnić ręce z uchwytu ukochanego. Zayn przygryzł dolną wargę Nialla i zaczął się odsuwać składając pocałunku w dół szczęki Nialla. Złożył pocałunek na jego bladej szyi, a następnie ją złapał między zęby zaczął ssać. Odsunął się i zaczął podziwiać jasno fioletowy znak, który zostawił na skórze Nialla.
Niebieskooki nadal walczy w jego uścisku, po czym złapał go za ramiona i przewrócił ich tak, że znajdował się nad nim. Pochylił się i pocałował go, przesuwając językiem go jego wardze prosząc o dostęp. Zayn otworzył usta i Niall wsadził język lizać jego podniebienie. Po chwili ich języki się spotkały. Irlandczyk włożył ręce pod koszule Mulata dotykając zimnymi rękami ciepłą skórę Zayna. Chłopak westchnął i spuścił głowę. Blondyn wykorzystał okazję i przejechał językiem po jego szyi. Złapał trochę złotej skóry w usta i zaczął robić malinkę. Lizał drugą stronę jego szyi co spowodowało u Zayna jęk. Jego oddech był trochę nierówny, ale Niall był nieugięty, Kolejny raz przejechał językiem w górę szyi Zay'na, kierując się w stronę ust. Wsadził swój język w usta Zayna i zaczął lizać jego podniebienie. Całowali się tak przez chwilę, a ich jeżyki ocierały się o siebie. Niall się odsunął i położył głowę na piersi Zay'na, słuchając bicie jego serca.
- Prawdopodobnie musimy wstać, bo zaraz zamarzniemy- oznajmił cicho Zayn.
- Jeszcze pięć minut mamo - jęknął Niall.
- Tak, pewnie kochanie - powiedział, całując czubek jego głowy. Niall spojrzał na niego otwierając jedno oko i uśmiechnął się do chłopca i podniósł się do pozycji siedzącej. Mulat położył się na plecach i uśmiechnął się słodko do niebieskookiego i poszedł w jego ślady podnosząc się i podając rękę swojemu chłopakowi. Niall złapał go za rękę i podniósł go do góry, przyciągając go do swojej piersi na co zachichotał, obejmując Zayna ramionami.
- Zanieś mnie Z! - krzyknął Niall.
Podniósł go śmiejąc się i zaczął iść w stronę, gdzie zaparkował samochód. Niall schował twarz w jego szyję i zaczął ja ssać i przygryzać, co wywoływało chichot ze strony Mulata.
Gdy doszli do samochodu, opuścił Nialla, następnie otwierając drzwi od strony pasażera. Gdy Niall wsiadł chłopak zamknął za nim drzwi. Podszedł od strony kierowcy otwierając drzwi wsiadając.
- Zimno - powiedział Niall. Mulat zobaczył jego dreszcze, więc się odwrócił i włączył ogrzewanie powodując, że uderzyło w nich ciepło. Zayn wyjechał z miejsca parkingowego i pojechali z powrotem do mieszkania Irlandczyka, tym razem docierając prędzej. Wysiedli z samochodu, a Zayn za nimi go zablokował i ruszyli do domu. Uderzyła w nich faja ciepła, gdy tylko weszli do środka.
- Fuj, muszę się wykąpać - jęknął Niall - Chcesz do mnie dołączyć?
- Oczywiście - odpowiedział Zayn.
Niall złapał go za rękę i pociągnął do łazienki. Podszedł do wanny i pochylił się, by włączyć wodę. Zayn, przez cały czas patrzył się bezwstydnie na jego tyłek. Cóż, przynajmniej do póki Niall się nie odwrócił.
- Czy ty patrzyłeś na mój tyłek? - zapytał, a jego chytry uśmieszek pojawił się na ustach.
Jasny rumieniec pojawił się na policzkach Zayna, ale jednak skinął - Uh..Tak - powiedział patrząc na Nialla.
- Bystry - powiedział bezczelnie Niall.
Podszedł do Zayna i włożył ręce pod jego kurtkę. Zsunął ją z jego ramion, po czym upadła na podłogę. Położył ręce pod koszulkę Zayna, na co chłopak zaczął ciężko oddychać, gdy zmarznięte ręce spotkały się z jego rozgrzaną skórą na brzuchu. Niall ściągnął tkaninę przez jego głowę, która upadła na podłogę.
Przesunął rękoma w dół brzucha Zayna i zatrzymał się na pasie. Rozpiął klamrę, a następnie rozpiął dżinsy. Wsadził ręce w tylne kieszenie spodni i chwycił go za pupę, powodując tym jęk u chłopaka. Przesunął jego dżinsy dół jego nóg, a następnie je zdjął.
Zayn zsunął kurtkę Nialla z jego ramion. Złapał spód koszuli i ściągnął ją przez głowę, następnie sięgając do spodni chłopaka, odwiązując sznurek i drażniąc tym chłopca, uśmiechając się przy tym do niego. Przebiegł palcami po elastycznych bokserkach Nialla, żeby złapać obie rzeczy. Następnie opuścił obie części garderoby chłopaka do gostek. Niall z nich wyszedł i kopnął je w kierunku innych
ubrań.
Niall chwycił Zay'na, za jego majtki i pociągnął je w dół. Złożył pocałunek na ustach swojego ukochanego ściągając je, po czym Zayn z nich wyszedł.
Zayn był pół twardy w tej chwili. Niall spojrzał w dół, a następnie z powrotem, w górę, uśmiechając się do ukochanego. Mulat zrobił to samo co Niall, który był również pół twardy.
Niall do niego mrugnął z uśmieszkiem na ustach, a następnie odwrócił się do wody. Wszedł w końcu do wanny, zakręcając krany, a Zayn usiadł na drugim końcu. Wypuścił oddech, gdy jego ciało zaczęło relaksować się w wodzie.
Spojrzał na Irlandczyka, który uśmiechał się złośliwie w jego kierunku. Zayn dał jemu interesujący wygląd. Niall przesunął się do Zayna tak, że teraz siedział miedzy jego nogami. Owinął ręce wokół szyi Zay'na i poruszył biodrami tam i z powrotem, na kształt małej ósemki. Zayn wydał jęk, gdy Niall otarł się o jego penisa, który powoli stawał się bardziej twardy. Czuł, że blondyn był całkowicie prawie twardy, gdy jego penis dotykał brzucha Zayna.
Irlandczyk chwycił tył głowy Zayna i przechylił ją by mógł go pocałować. Złączył ich usta w namiętnym pocałunku, ssąc jego warkę. Przejechał językiem po dolnej wardze Zayna, który od razu otworzył usta. Ich języki się spotkały i zaczęły walczyć o dominacje. Ich języki jeździły bo wnętrzu, zapamiętując każdą szczelinę.
Niebieskooki nadal wciskany w dół Zayna, który był już w pełni twardy. Wsadził rękę między nich i złapał penisa Horana, na co z ust chłopaka wydostał się jęk.
Zayn poruszał ręką w górę i dół, w sposób niemal dokuczliwy. Niall schylił się i chwycił penisa Zayna , wywołując przy tym u niego jęk. On ruszał swoim kciukiem, później nacisnął na rozcięcie powodując, że Zayn zrzucił jego głowę do tyłu. Uśmiechnął się, ale uśmiech szybko znikł, gdy Zayn zastosował większy nacisk na jego penisa. Niall ruszył ręką w górę i dół.
Zaczął ssać skórę na szyi Zayna, powodując tym pojawienie się więcej znaków na ciemnej skórze ukochanego. Zayn jęknął głośno i przyśpieszył swoje ruchy na penisie kochanka. Niebieskooki nie ssał już jego szyi, tylko dyszał w jego skórę, pozwalając sobie na jęki i płacze. Zacisnął dłoń na penisie Zayna i przyśpieszył swoje ruchy, na co Zayn błagał jęcząc.
- Kurwa Niall - jęknął.
- Tak. Krzycz moje imię kochanie - powiedział Niall do ucha Mulata.
- Niall.. - jęknął - Blisko - oznajmił dysząc.
- Ja tak samo. Kurwa Zayn - jęknął Irlandczyk. Zayn szybciej zaczął poruszać ręką - Kurwa dochodzę!
- Tak. Cholera ja też! - Zayn wydał z siebie jęk, po czym doszedł na klatkę piersiową Nialla. Chłopak schylił się i zlizał pozostałości po spermie, a następnie zrobił malinkę na klatce piersiowej Zay'na.
- Kurwa - szepnął Zayn i zaczął niewiarygodnie szybciej poruszać ręką. Pociągnął Nialla głowę do tyłu, i to było to.
- Zayn - jęknął Niall.
- Doszedł w ręku Zayna i oparł czoło na jego ramieniu. Jego oddech był ciężki i nierówny. Przesunął ustami w dół ramienia Mulata, co wywołało u chłopaka jęk.
- Kurwa...To było...naprawdę cholernie gorące - oznajmił Zayn w gęstym powietrzu.
Irlandczyk wypuścił mały śmiech i pokiwał głową na ramieniu Mulata. Zarówno ich oddechy powróciły do normy. Niall odchylił się do tyłu i spojrzał na kochanka, który miał szczęśliwy wyraz twarzy.Jego oczy były przymknięte z uśmiechem na twarzy. Niall pochylił się i złożył powolny pocałunek na ustach chłopaka, ich usta poruszały się w synchronizacji. Odsunął się i spojrzał w dół. Brzuch Zay'na był cały brudny, więc nabrał trochę wody w ręce i zaczął oczyszczać brzuch chłopaka ze spermy.
- Dzięki - szepnął Zayn.
- Cała przyjemność po mojej stronie, panie Malik -powiedział Irlandczyk uśmiechając się do chłopca, w krótko czarnych włosach, na co tamten uśmiechnął się do niego promiennie - Jestem głodny - oznajmił po chwili niebieskooki.
- Ty zawsze jesteś głody - zachichotał Mulat - Ale chodź, pójdziemy coś zamówić tak? - zapytał, na co Niall skinął głową z entuzjazmem. Wstał więc jego krocze znalazło się na wprost twarzy Zayna, na co chłopak oblizał podświadomie usta. Niall to zauważył i szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Widzisz coś, co lubisz? - zapytał Zayn. Czarnowłosy skinął tylko w odpowiedzi, odwracając wzrok z penisa blondyna na jego twarz.
Uśmiechną się niewinne, na co chłopak pokręcił głową śmiejąc się. Wyszedł z wanny, sięgnął po ręcznik i owinął go wokół bioder.
Zayn podniósł się z wanny i ustał za ukochanym, również chwytając ręcznik. Owinął go wokół bioder, a następnie objął Nialla od tyłu. Pochylił się i złożył pocałunek za jego uchem. Odsunął się i wyszli z łazienki do pokoju głodomorka, który podszedł do kredensu i wyjął dwie pary bielizny, dwie pary i koszulek, oraz dwie pary spodni od piżamy.
- Zostaję na noc - powiedział nonszalancko Zayn.
- Tak, Zayn. Oczywiście możesz zostać. Dzięki, że się zapytałeś - powiedział Niall drwiącym tonem.
- Jeśli nie chcesz, to możesz powiedzieć nie. Jestem Twoim najlepszym przyjacielem, a zarazem chłopakiem. Jestem pewien, że istnieją jakieś zasady, przez które możesz być przeciwko- powiedział Zayn. Chłopak rzucił do niego połowę ubrań, potem zaczął zakładać bokserki. a następnie zdjął ręcznik. Wsunął na siebie spodnie, założył koszulkę i odwrócił się, gdzie Niall stał już ubrany.
- Ręcznik - powiedział blondyn wyciągając w jego stronę ręce. Zayn podniósł ręcznik i podał go chłopakowi, który wyszedł z pokoju.
Irlandczyk poszedł do łazienki i podniósł wszystkie mokre ubrania, które następnie włożył do pralki, po czym ją włączył. Przeszedł przez korytarz do swojego pokoju, ale zobaczył, że jest pusty, więc domyślił się, że Zayn musi być w salonie, albo w kuchni. Znalazł go w kuchni, rozmawiającego przez telefon.
- Dwadzieścia minut? Brzmi świetnie. Dziękuję - powiedział i odwrócił się w stronę Nialla, który wydął wargi, co wywołało śmiech Zayna.
- Więc, co dostanę? - zapytał z ciekawością.
- Młody, nie mogę powiedzieć - powiedział Zayn kiwając palcem. Niall ponownie wydął wargi, co sprawiło, że Zayn znowu zaczął się śmiać - Zaufaj mi. Spodoba Ci się. Wiem, bo taki jest fakt - oznajmił.
Niall prychnął - Dobrze. Ufam Ci - powiedział z kamiennym wyrazem twarzy. Zayn wpatrywał się w niego, bo chłopak wyglądał naprawdę pięknie, co wywołało szeroki uśmiech na jego twarzy.
- Chodź - powiedział Mulat, przechodząc obok blondyna, chwytając go za nadgarstek.
Pociągnął go w stronę kanapy, przed którą usiadł i pociągnął ukochanego przed siebie. Niall siedział na przeciw niego oparty plecami o kanapę. Niall uśmiechnął się do Zayna, a następnie położył rękę na świeżej malince. Zayn jęknął - Czy to jest karma za wcześniej? - zapytał sam siebie.
- Och, dlaczego? Co się stało wcześniej? - zapytał Irlandczyk.
- Ja tylko dręczyłem Louisa, to wszystko. Trzymałem Louisa, za ucho, co wydawało mi się całkiem zabawne, choć popchnął mnie na kolana - powiedział, co wywołało głośny śmiech ze strony Nialla.
- Ja zrobiłem to samo kochanie - oznajmił, przyciągając Zayna, by móc pocałować go w policzek, żeby wiedział, że żartuje. Zanim się zorientował, rozległo się pukanie do drzwi. Niall wstał, ale Zayn pociągnął go do pocałunku.
- Zostań. Odbiorę to - wymamrotał w usta Irlandczyka, który kiwnął głową, gdy Zayn odsunął się od niego i wstał. Pobiegł do sypialni, aby wziąć portfel i pobiegł z powrotem. Otworzył drzwi i wręczył facetowi odpowiedzialną ilość pieniędzy. Wziął torbę, po czy zamknął drzwi. Pociągnął nosem, by zaciągnąć się zapachem,
- Czy to jest to, o czym myślę? Jeśli tak, to Zayn Malik kocham Cię, jeśli nie, też Cię kocham, ale cokolwiek - Niall odwrócił się, aby zobaczyć Mulata uśmiechającego się idiotycznie w torbą z Nando's w ręku - Cholera, kocham Cię - powiedział Irlandczyk. Wstał z kanapy i pobiegł w kierunku chłopaka, obejmując go w szybkim uścisku, a następnie wyrwał torebkę z jego ręki i pobiegł do kuchni.
W tym czasie Zayn dotarł do kuchni. Niall rozpakował już worek i miał położonego kurczaka na talerzu.
Zayn uśmiechnął się na widok szczęśliwego ukochanego i na to, że go zadowolił. Podszedł do wyspy i usiadł obok niego. Obaj jedli w milczeniu, szybko wszystko pochłaniając. Zayn podniósł swój pusty talerz niebieskookiego i podszedł do zlewu. Położył talerze w zlewie, którymi mógł zacząć martwić się rano. Odwrócił się, by spojrzeć na Nialla, który miał zadowolony uśmiech na twarzy. Uśmiechnął się do niego, a następnie skinął głową w kierunku korytarza. Irlandczyk uśmiechnął się i poszedł do ukochanego.
Mulat złapał go za rękę i zaprowadził go do jego sypialni. Zaprowadził Nialla w stronę łóżka, popychając go delikatnie na posłanie. Wczołgał się nad Nialla i usiadł okrakiem na jego talii. Położył dłonie po obu stronach głowy blondynka, pochylając się pocałował go delikatnie w usta. Niall uśmiechnął się w pocałunku, odpychając Zayna od siebie. Zayn się odsunął i musnął usta Nialla, jeszcze kilka razy. Usiadł na jego udach i uśmiechnął się do chłopca, zanim z niego zszedł. Wspiął się na łóżko i przykrył się kołdrą.
Ściągnął koszulę i spodnie, rzucając je przez pokój. Niall wczołgał się obok niego i wszedł pod kołdrę. Zayn przyciągnął blondyna do swojej piersi, na co chłopak się zarumienił. Przejechał rękę po biodrze Irlandczyka, co wywołało u niego gęsią skórkę. Schował nos w jego włosach, wzdychając jego zapach, po czym pocałował go w szyje.
- Miałem dzisiaj mnóstwo zabawy - szepnął Zayn.
- Mhm. Ja też kochanie - powiedział sennie Irlandczyk - Dobranoc Zayn - szepnął.
- Branoc Ni- odpowiedział cicho. Czekał aż usłyszy oddech chłopaka, nawet na zewnątrz - Kocham Cię - szepnął cicho.
- Ja Ciebie też kocham, Z - wymamrotał z powrotem.
Oczy Zayna się rozszerzyły, bo myślał, że Niall śpi i tego nie usłyszy. Ale potem uśmiechnął się do siebie, bo w końcu Niall odpowiedział mu tym samym. Szczęśliwie zasnął koło osoby, którą kocha.
*
Louis obudził się i poczuł parę ciepłych ramion, które go obejmowały. Uśmiechnął się i przycisnął z powrotem do ciepłego ciała. Zmieszany Louis, starał się obrócić w uścisku tak, by nie spaść z kanapy, ponieważ leżał na brzegu. Stanął twarzą w twarz z Harry'm, który pochrapywał cichutko. Zawsze wyglądał młodziej kiedy spał. Jego loki opadały na jego twarz, a jego usta były lekko uchylone. Louis uśmiechnął się na ten widok, zapamiętując jak Harry wygląda.
- Haz, kochanie. Obudź się skarbie - powiedział cicho, lekko potrząsając chłopcem. Oczy Harry'ego zatrzepotały, po czym się otworzyły. Uśmiechnął się, gdy tylko nawiązał kontakt wzrokowy z Louis'em. Ruszył do przodu, lekko trącąc swoją głową, głowę szatyna. Louis pocałował go w policzek, a następnie przeniósł usta koło jego ucha - Jesteś głodny kochanie? Jestem pewien, że jest już czas na kolacje - oznajmił Louis. Spojrzał przez okno i zobaczył, że na dworze jest już ciemno.
- Trochę tak - odpowiedział loczek.
- W porządku. Może zamówimy coś z zewnątrz? - zapytał, za co Harry posłał mu zabawny wygląd - Z restauracji. Inni ludzie gotują jedzenie i przynoszą je do nas.
- Och, dobrze, tak - powiedział z lekkim uśmiechem.
- Pójdę po menu - oznajmił szatyn. Harry wypuścił chłopca ze swoich ramion.
Louis cmoknął go w czoło i wstał z kanapy kierując się w stronę kuchni. Podszedł do szuflady, w której znajdywało się menu i przekładał wszystko z chińszczyzną. Wyciągnął go i zaczął przeglądać strony. Wziął co chciał i poszedł do salonu.
Znalazł Harry'ego siedzącego na kanapie, stukającego sobie w kolano. Kiedy usłyszał, że Louis przyszedł, spojrzał w górę uśmiechając się. Louis podszedł do kanapy i usiadł obok Harry'ego. Wręczył mu menu i oparł podbródek na jego ramieniu. Harry uważnie studiował menu, starając się uważnie odczytać niektóre wyrazy, ale przypomniał sobie wszystko, czego Rachel go nauczył.
- Co to jest? - zapytał, wskazując na coś w menu. Louis spojrzał na to, co pokazywał.
- To są pierogi. Jest to wieprzowina lub kurczak, wewnątrz makaronu. Są naprawdę dobre - odpowiedział.
- Czy mogę to dostać? - zapytał odwracając głowę, by spojrzeć na szatyna. Jego oczy były szeroko otwarte, a twarz przybrała pytający wyraz twarzy.
- Oczywiście, że tak kochanie - odpowiedział Louis, uśmiechając się do chłopca. Wyciągnął menu z rąk Harry'ego i ruszył to kuchni, gdzie schował menu z powrotem. Podniósł słuchawkę i wykręcił numer. Harry słyszał Louisa w kuchni.
- Cześć, tak, chciałbym złożyć zamówienie z dostawą. Aha. Tak, poproszę Chicken Lo Mein* i pierogi wieprzowe. Tak. Piętnaście minut? Dziękuję. Do zobaczenia wkrótce - Usłyszał słowa Louisa. Szatyn wrócił do salonu, nawiązując kontakt wzrokowy z chłopakiem, gdy tylko wszedł. Obszedł kanapę i usiadł obok Harry'ego.
Wziął do ręki pilota i włączył telewizor. Skakał po kanałach, póki nie znalazł powtórki Wipeout. Harry uważnie obserwował ekran, próbując się dowiedzieć, co się dzieje.
- Co oni robią? -zapytał. Louis się zaśmiał i spojrzał na zielonookiego.
- Hm..to taki teleturniej, wiesz? W którym ludzie walczą o nagrodę. Ta nagroda okazuje się być tysiącem dolarów- oznajmił.
- Ale dlaczego?
- Nie mam pojęcia. Ludzie potrafią zrobić szalone rzeczy dla pieniędzy - powiedział Louis, wzruszając ramionami. Harry odwrócił wzrok od telewizora, aby spojrzeć na szatyna. Starszy uśmiechnął się delikatnie w jego kierunku. Następnie obaj zwrócili się z powrotem do telewizora.
Wkrótce potem zadzwonił dzwonek do drzwi. Harry podskoczył i skulił się z powrotem na kanapie - Hej, wszystko w porządku - powiedział Louis łagodnym głosem, głaszcząc bok głowy Harry'ego - Zaraz będę z powrotem - powiedział cicho. Wstał z kanapy, chwytając portfel w drodze do drzwi. Otworzył drzwi i podał dostawcy pieniądze i wziął od niego torbę. Podziękował facetowi i zamknął drzwi - Chodź za mną - powiedział do Harry'ego.
Udał się do kuchni, a Harry wstał z kanapy i ruszył za nim do kuchni. Szatyn położył torbę na ladzie, loczek w tym czasie usiadł przy stole. Louis wyjął pojemniki i je otworzył. Położył pojemnik Harry'ego na stole przed chłopakiem i podał mu widelec. Chwycił swój karton i ruszył do stołu, siadając obok Harry'ego.
Harry podniósł widelec i chwycił nim pieroga. Louis patrzył na poczynania loczka i wyciągnął rękę w stronę Harry'ego i położył na jego dłoni. prowadząc z nim widelec, by przepołowić pieroga, a następnie podniósł do ust młodszego. Harry zjadł kluskę i jego twarz się rozjaśniła, a uszy drgnęły.
- Bardzo to lubię! - wykrzyknął.
- To dobrze - odpowiedział Louis - Teraz jedź, bo jesteś zbyt chudy - powiedział wycofując rękę i zaczął jeść swoje jedzenie.
Był w połowie wsadzenia dania do ust, gdy spojrzał na Harry'ego. Chłopak już skończył pierogi i siedział z rękami położonymi na swoich kolanach. Louis szturchnął ramię Harry'ego, powodując, że chłopak się wzdrygnął.
- Chcesz trochę? - zapytał, oferując mu trochę swojego jedzenia.
Harry zaczął potrząsać głową na nie, ale chwilę potem niepewnie skinął głową. Louis uśmiechnął się do niego. Przełożył trochę jedzenia do pojemnika chłopca. Harry powoli podniósł trochę makaronu na widelec i podniósł je do ust.
Zaczął żuć makaron i uśmiechnął się radośnie - Zgaduję, że ci smakuję? - zapytał Louis chichocząc. Harry energicznie pokiwał głową.
Gdy skończyli jeść, Louis pozbierał wszystkie pojemniki i wyrzucił je do kosza. Spojrzał na zegar, który wisi na ścianie i zobaczył, że już prawie dziesiąta.
- Cóż, najwyższy czas do łóżka - oznajmił - Chodź Haz - Chłopak wstał od stołu i poszedł ze starszym do dodatkowej sypialni - Myślisz, że będzie w porządku, jeśli będziesz tutaj sam spał dzisiaj? - zapytał cicho Louis.
- Tak - loczek ledwo wyszeptał. Wszedł do pokoju i ruszył w stronę łóżka, wspinając się na nie i przykrywając się kołdrą. Louis wszedł do środka i usiadł na brzegu łóżka.
-Dobranoc kotku. Kocham Cię. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, wiesz, gdzie mnie znajdziesz - powiedział całując go w czoło.
- Dobranoc Lou. Ja też Cię kocham - powiedział cicho.
Louis wstał z łóżka i ruszył do pokoju. Poszedł do łazienki, umył zęby, a następnie twarz. Wyszedł i udał się do swojego pokoju, po czym wczołgał się do łóżka. Zamknął oczy i powoli oddalił się w krainę snu.
piątek, 26 września 2014
Rozdział 7: Witam w moim życiu.
- Louis otwórz - usłyszał głos po drugiej stronie drzwi. Harry wydał z siebie skowyt i zwinął się w kulkę. Usłyszał przekręcając się klucz w zamku i otwierające się drzwi.Próbował stać się tak mały, jak tylko to możliwe, ale nie powiodło się. - Kim jesteś? - zapytał mężczyzna. Wtedy rozpoznał jego twarz - Cholera. Musisz być Harry. On nie kłamał. Oh..uh..jestem Zayn- Powiedział, ze zdumioną miną. Zrobił krok w stronę Harry'ego, który drgnął i przesunął się na drugą stronę kanapy - Och,hej nie zamierzam Cię skrzywdzić. Pomogłem szukać ciebie, gdy wyszedłeś. Wiesz co, zaraz wracam - po tym zniknął w korytarzu, a zielonooki siedział płacząc.
Zayn uderzył w drzwi łazienki - Wchodzę Lou - oznajmił. Otworzył drzwi i wszedł - Ty gówniarzu! Nie odzywałeś się przez cały dzień, a ja znajduje chłopca, który siedzi na kanapie. To Harry prawda?
- No tak - powiedział niepewnie Louis. Skończył zmywanie mydła z ciała. Odwrócił się i wyciągnął rękę z kabiny - Czy możesz podać mi ręcznik? - Zayn wziął ręcznik z szafy i podał w rękę szatynowi. Louis wytarł włosy i owinął się ręcznikiem wokół bioder. Rozsunął kurtyny i wyszedł spod prysznica.
- Więc, może zechcesz mi to wyjaśnić Tomlinson? - zapytał czarnowłosy.
- Uh, znalazłem go wczoraj, gdy wracałem do domu z pracy i to dość dużo. Praktycznie właśnie wróciliśmy z parku. Wiesz, że nigdy nie widział śniegu? Szalone, prawda?
- Cóż, następnym razem oczekuję telefonu. Chodź mam nadzieję, że nie będzie następnego razu - powiedział Zayn - Teraz jeśli nie masz nic przeciwko, to może nas zapoznasz?
- Uspokój się Malik. Pójdę się ubrać. Prawdopodobnie przeraziłeś biednego chłopca - stwierdził Louis - Chodź ze mną.
Niebieskooki wyszedł z łazienki i poszedł korytarzem do swojego pokoju z Zay'nem. Podszedł do kredensu i wyciągnął parę majtek. Zdjął ręcznik i je założył. Złapał jakieś spodnie dresowe i ubrał koszulkę. Wyszedł z pokoju razem z Zayn'em.
Poszedł do salonu i znalazł młodszego w pozycji obronnej na kanapie, z głową schowaną między kolanami. Słyszał płacz pochodzący z Harry'ego. Jego uszy leżały płasko na głowie, a ogon obwinięty wokół niego. Louis podbiegł do niego i usiadł koło niego na kanapie.
-Haz.. - powiedział cicho - Kochanie, wszystko w porządku? - położył rękę na jego kolanie powodując, że chłopak podskoczył. Powoli spojrzał na Louis'a. Jego oczy były przekrwione, a policzki poplamione łzami - Och, kochanie - powiedział Louis marszcząc brwi. Owinął jego ciało ramionami i podciągnął go na kolana. Harry schował głowę w szyję Louisa, który głaskał go, w górę i dół po plecach, próbując go uspokoić - Jest w porządku, kochanie. Jest w porządku. Zayn Cię nie skrzywdzi. Nikt nie skrzywdzi, dobrze? Nic złego Tobie się nie stanie - gruchał szatyn do ucha zielonookiego - Chodź, kochanie. Jest w porządku. Czy możesz się dla mnie uspokoić? -zapytał. Harry niepewnie skinął głową na jego ramieniu - Dobry chłopach. Chodź, jest w porządku - oznajmił. Harry odsunął się, a Louis sięgnął ręką do jego policzków, wycierając je od łez. Po czym uśmiechnął się łagodnie do chłopca - Wszystko w porządku? - zapytał się młodszego, który pokiwał głową - Czy możesz dla mnie, przywitać się z Zayn'em? - Mulat obszedł kanapę i stanął przed telewizorem, uśmiechając się do chłopca.
- C-Cześć Zayn - powiedział cicho Harry, patrząc na niego. Odwrócił wzrok, gdy tylko nawiązał z nim kontakt wzrokowy.
- Hej, jest w porządku. Obiecuję, że nie chcę Cię zranić. Jest naprawdę miły. Nie skrzywdziłbym muchy. Naprawdę pomaga zwierzętom - powiedział cicho Louis, do Harry'ego na ucho. Jego uszy powoli wstawały, wychodząc spod jego loków, gdzie się schowały.Chłopiec spojrzał na Zayn'a, trzymając Louis'a za koszulkę.
- Przepraszam za wcześniej. Nie chciałem Cię przestraszyć. Rzeczywiście trochę mnie przeraziłeś - oznajmił z uśmiechem - Zajęło mi trochę czasu, ale Cię poznałem. Louis powiedział mi o Tobie wszystko. Nie bardzo mu wierzyłem, ale tutaj jesteś - ogon Harry'ego pomerdał w powietrzu. Louis sięgnął do loków loczka i zaczął drapać go za uszami, powodując u niego głośny pomruk.
- Ty naprawdę jesteś częścią kota - powiedział Zayn z szokowanym wyrazem twarzy. Szatyn się zarumienił, ale pokiwał głową - Jak to się stało? - zapytał z ciekawością.
- Tak, jak to się stało? - spytał starszy.
Oczy Harry'ego się rozszerzyły się, jak jeleń złapany w reflektory -Hmm...Myślę, że lubili mieszać moje DNA z DNA kota, czy coś, gdy byłem jeszcze w łonie matki. Chyba po prostu tak wyszło. Nigdy nie widziałem mojej prawdziwej mamy. Z początku pamiętam tylko jak Rachel znalazł mnie na czwartej ulicy. Potem umarł i po prostu poszedł w dół.
-Och - powiedzieli jednocześnie Louis z Zayn'em.
- Wow. Dobrze, że tylko. Wow. To znaczy, nie wiem co powiedzieć - oznajmił Mulat.
Louis przyciągnął Harry'ego bliżej swojego ciała - Nigdy nie będziesz musiał, żyć znowu na ulicy. Obiecuję - szepnął do jego ucha.
- Dziękuję.
- Co dwaj tam szepczecie? - zapytał Zayn, krzyżując ramiona na piersi.
- Nic Zayniekiens - oznajmił szatyn z uśmieszkiem na twarzy.
- Jestem naprawdę chętny, by Cię zamordować Tomlinosn.
- Uh, Harry. Może chcesz Zayn, zanim Zayn się na mnie rzuci? - szepnął Louis. Loczek zszedł z kolan szatyna i usiadł po drugiej stronie kanapy. Zayn uśmiechnął się złośliwie, zanim podbiegł do Louis'a i skoczył na niego, przyciskając go za ramiona do kanapy. Następnie przeniósł jego ręcę na żołądek.
- Ani się kurwa waż Malik - ostrzegł.
- Co to było? Przepraszam, nie usłyszałem Cie Tommo - powiedział Zayn z uśmieszkiem na twarzy. Zaczął łaskotać Louis'a po bokach, zmuszając go do skręcania się pod nim. Niebieskooki śmiał się, wijąc się pod nim.
- Stop! Stop! Zayn! Poddaje się! - Louis niemal krzyczał. Zayn zatrzymał ręce i usiadł na jego udach. Spojrzał za siebie na Harry'ego, który wyglądał na absolutnie przerażonego.
- Myślę, że Harry się tutaj boi - powiedział Zayn chichocząc.
Wstał z szatyna i podał mu rękę. Louis chwycił go za rękę i Zayn pociągnął go do pozycji siedzącej. Następnie rzucił się na jego kolana, powodując u niego jęk. Louis spojrzał na Harry'ego, który nadal patrzył przerażony jak diabli. Jego uszy ponownie zniknęły.
- Och, kochanie. Jest w porządku. To tylko dobra zabawa. Prawda Zayniekiens? - powiedział Louis z uśmieszkiem.
- Jest całkowicie w porządku, druga runda Tommo. Nie testuj mnie - odpowiedział.
- Proszę nie walczcie - szepnął Harry.
- Och, Haz. My nie walczyliśmy, tylko się bawiliśmy - oznajmił cicho szatyn - Jezu, Zayn. Ile razy jeszcze masz go zamiar postraszyć? - zapytał, uderzając go w tył głowy.
- Hej, ow - powiedział Zayn pocierając tył głowy. - Przykro mi, Harry - powiedział z przepraszającym uśmiechem na twarzy - Nigdy więcej łaskotania i walki. Obiecuję - powiedział Harry'emu, ze skrzyżowanymi palcami na "X" za plecami.
- Dobrze, koniec - powiedział Louis, spychając z siebie Zayn'a rękami. Chłopak przeturlał się na drugą stronę Louis'a na pustą poduszkę. Starszy spojrzał na loczka i się do niego uśmiechnął. Uszy Harry'ego pojawiły się ponownie z pół uśmiechem na twarzy - Czy ktoś jest głodny?
- Ja jestem - odparł Mulat.
-Harry?
- Hm...Tak - odpowiedział cicho.
- Obiad, to jest to! - wykrzyknął Louis - Do kuchni! - krzyknął. Wystrzelił z kanapy i wybiegł z pokoju.
- Szalony - mruknął Zayn pod nosem - Idziesz Harry? - zapytał. Zatrzymał się zanim przekroczył próg kuchni.
- Tak - odpowiedział. Wstał i poszedł za Zayn'em do kuchni. Podszedł do stołu i usiadł na krześle.
- Zayn, możesz zrobić herbatę, proszę? - zapytał Louis.
- Tak, jasne Lou- odparł.
Udał się do pieca i chwycił czajnik. Przyniósł go do zlewu i napełnił go wodą przed postawieniem go na piecu, aby umieścić go na szczycie, zapalając ogień pod spodem. Podszedł do szafy i wyciągnął pudełko herbaty. Położył je na ladzie i czekał aż woda zacznie wrzeć. Louis stał przy lodówce, grzebiąc w zamrażarce .
- Czy może być pizza? - zapytał.
- Tak - odpowiedział Zayn.
Louis spojrzał na Harry'ego - Och, na pewno - odezwał się po chwili Harry.
- Och - powiedział szatyn, zdając sobie sprawę, dlaczego loczek nie odpowiedział od razu. Nie wiedział, co to pizza.
- Co? - zapytał Mulat.
- Nic - odpowiedział Louis.
Wyciągnął zamrożoną pizze z zamrażarki i zamknął drzwi.Przyniósł ja do licznika. Zdjął opakowanie przed pójściem, aby włączyć piekarnik, czekając na to, aż się rozgrzeje. Piekarnik dał znać, że jest nagrzany, więc Louis włożył do niego pizze i zamknął drzwiczki, nastawiając czasomierz, zanim podszedł do stołu i usiadł koło Harry'ego.
Podniósł dłoń Harry'ego i zaczął bawić się jego palcami. Uśmiechał się do młodszego chłopca, a loczek uśmiechał się do niego. Splótł ich palce razem i położył je na stole, gładząc rękę Harry'ego kciukiem.
Zayn na nich patrzył, uśmiechając się do siebie,bo byli bardzo uroczy. Właśnie wtedy czajnik zaczął gwizdać, powodując tym, że Harry położył uszy płasko na głowie. Razem z Louis'em spojrzeli na Zayn'a, który się do nich uśmiechnął. Odwrócił się i wziął wziął czajnik z ognia i wyłączył kuchenkę. Sięgnął trzy kubki z szafki i położył je na ladzie. Wziął trzy torebki herbaty i umieścił je w kubkach. Louis wstał od stołu i podszedł do lodówki, wyciągając mleko. Położył je obok Zayn'a, który zalewał herbatę. Sięgnął do szafki nad nim i sięgnął w dół cukier. Pochylił się i cmoknął policzek Mulata, a następnie udał się z powrotem do stołu obok Harry'ego. Zayn skończył przygotowywać swoją i Louis'a herbatę.
-Jaką lubisz herbatę, Harry? - zapytał.
- Mleko, bez cukru - powiedział Louis. Loczek posłał mu zabawne spojrzenie, ale nic nie powiedział.
Zayn przyniósł dwa kubki i umieścił je na wprost chłopców. Wrócił do blatu i chwycił swój kubek. Podszedł do stołu i usiadł na wprost starszego podczas, gdy Harry wziął niepewny łyk herbaty. Jego oczy się zaświeciły, po czym spojrzał na Louis'a, który się do niego uśmiechnął. Mulat trącił Louis'a nogę pod stołem swoją nogą i posłał mu uśmiech, gdy spojrzał w górę.
- Tak, Zayn.. - zaczął, na co chłopak uniósł brwi - Jak tam u ciebie i krasnoludka? - zapytał, poruszając brwiami.
- Uh..Jest dobrze. Chodzi mi o to, że dopiero wczoraj zaczęliśmy się spotykać, wiesz? - zapytał.
- Cholera, naprawdę? Czuję się jakby to było dawno temu - powiedział Louis, patrząc na Harry'ego - Ja po prostu.. Dużo się działo w ostatnim czasie - skończył.
- Tak - powiedział, uśmiechając się do dwóch chłopców, którzy patrzyli na siebie - Tak, myślę. Jak było w parku? - zapytał - Jak ci się podoba śnieg, Harry?
- Było zabawnie. Zrobiliśmy anioły ze śniegu - odpowiedział z uśmiechem.
- Tak, to była świetna zabawa - powiedział Louis, uśmiechając się na kręcone włosy chłopca. Zayn jęknął - Co?
- Nic - zaśmiał się. Wtedy piekarnik dał znać, że pizza gotowa - Rozumiem - oznajmił.
Wstał i otworzył szufladę, sięgając szczypce. Podszedł do pieca i je otworzył, a następnie chwycił pizze, po czym zamknął drzwiczki. Położył pizze na piec, po czym go wyłączył. Wyciągnął nóż do pizzy i położył na blacie obok kuchenki - Musimy poczekać, aż trochę ostygnie - powiedział Zayn.
Niebieskooki wstał od stołu i sięgnął talerze z szafki. Położył je obok pieca i podniósł nóż do pizzy. Podzielił pizze na osiem części i umieścił po kawałku na każdym talerzu. Podał jeden talerz Mulatowi, a ostatnie dwa przyniósł do stołu.
- Jedz ostrożnie, jest gorąca - ostrzegł loczka. Louis podniósł pizze, spojrzał się na niego i ugryzł kawałek. Harry uważnie obserwował jego działania, zapamiętując wszystko co Louis zrobił. Podążył za jego działaniem, a następnie ugryzł kawałek pizzy. Żując w zamyśleniu, a potem połknął.
Jego twarz się rozjaśniła, po czym się uśmiechnął - To jest naprawdę dobre! - wykrzyknął.
Zayn z nich wszystkich miał dziwną miną. Louis do niego powiedział bezgłośnie ustami - Powiem Ci później - Harry był pogrążony w swojej pizzy, bo nie zauważył ich wymiany. Wszyscy jedli w ciszy, słychać było tylko ich żucia. Kiedy skończyli Louis spojrzał na Harry'ego.
- Chcesz więcej, kochanie? - zapytał.
- Tak, poproszę.
- Zayn? - zapytał szatyn.
- Nie kolego, jestem najedzony - odpowiedział.
Louis zabrał jego i Harry'ego talerze do pieca i umieścił po jednym kawałku na każdym z nich. Przyniósł je z powrotem do stołu i zaczął jeść. Harry zrobił to samo.
Kiedy skończyli szatyn pozbierał wszystkie talerze i zaniósł je do zlewu. Zayn wstał za nim i stanął obok niego. Podniósł szmatkę i zaczął wycierać talerze, które Louis mył. Kiedy skończył, włożył naczynia do szafki.
Podszedł i ustał za, obejmując go w pasie. Louis wyłączył zlew i wysuszył ręce. Odwrócił się w uścisku Zayn'a i objął jego szyję. Przytulił twarz do jego szyi, wzdychając znajomy zapach.
- Kocham Cię Zayniekiens - wymamrotał w jego skórę.
- Ja też Cię kocham BooBear -powiedział. Odsunął się od Louis'a i złożył pocałunek na jego czole. Wyszedł do salonu, zostawiając szatyna i Harry'ego samych.
Louis spojrzał na loczka, który miał spuszczoną głowę. Podszedł do niego i położył mu rękę na plecach. Harry podskoczył na dotyk Louis'a, po czym na niego spojrzał.
- Wszystko w porządku, skarbie? -zapytał cicho, pocierając w górę i w dół plecy Harry'ego.
Chłopiec pociągnął trochę nosem, ale skinął głową - Tak, tak. Jest w porządku - mały uśmiech rozświetlił jego twarz.
- Tylko jeśli jesteś pewien - powiedział Louis.
- Tak, jest w porządku - oznajmił Harry. Starszy objął go ramieniem, przyciągając go do siebie blisko.
- Kocham Cię Haz - szepnął Louis. Zielonooki położył głowę, pod podbródek Louis'a.
- Ja też Cię kocham, Lou - powiedział cicho.
- Chodź, idziemy oglądać telewizje.
- Ok - szepnął Harry. Wyplątał się z Harry'ego, złączył ich palce i pociągnął go na kanapę.
Zayn siedział w fotelu, przylegając do kanapy. Obserwował ponowne przygody Spongebob. Louis usiadł, a Harry usiadł obok niego. Przytulił się do szatyna, opierając głowę na jego ramieniu. Ich ręce były jeszcze połączone i spoczywały na udach.
Mulat na nich spojrzał i uśmiechnął się. Miał zamiar coś powiedzieć, ale zachował to dla siebie. Stwierdził, że porozmawia o tym z Louis'em później. W trójkę siedzieli i oglądali kreskówkę.
Harry teraz leżał rozłożony na kanapie, z głową położoną na kolanach Louis'a.Chłopak miał rękę w włosach loczka i drapał go za uszami, na co Harry wydawał ciche pomruki. Oczy młodszego chłopca były zamknięte, a jego oddech był lekki, Louis przypuszczał, że zasnął.
- Hej, Zayn - szepnął - Podasz mi poduszkę? - zapytał.
Zayn skinął głową i sięgnął po poduszkę, która leżała na ziemi. Wręczył ją szatynowi, który delikatnie podniósł głowę loczka. Przesunął się i położył poduszkę. Uśmiechnął się do chłopca, który lekko pochrapywał przez sen, ale wychodziło bardziej jak mruczenie niż cokolwiek. Podszedł do szafy i sięgnął koc z polaru. Rozłożył go i przykrył nim śpiącego Harry'ego. Stał nad nim rozpromieniony. Zayn studiował ciekawy wygląd Louis'a.
- Hej, Lou. Czy mogę prosić ciebie do kuchni? - zapytał.
- Tak, jasne - odpowiedział cicho. Zayn wstał z fotela i poszedł za nim do kuchni - Co jest Malik?
- O co chodzi z Harry'm?
- Co masz przez to namyśli? -zapytał Louis, szczerze nie rozumiejąc o co chodzi chłopakowi.
- To znaczy..jak.. - Zayn jęknął, próbując wymyślić co powiedzieć - Czy podoba ci się Harry? - po prostu zapytał.
- Oczywiście, że tak. Dlaczego? Czy nie? - zapytał Louis ze zmatwionym spojrzeniem, które zaczęło się rozprzestrzeniać na jego twarzy.
- Nie, nie. To nie o to mi chodziło. Znaczy lubisz Harry'ego? Podobnie go lubisz jak on? - zapytał.
- Co to jest szósta klasa Zayn? - zachichotał Louis. Zayn spojrzał z niedowierzaniem - To znaczy, czy mam uczucia do niego? - zapytał z szokowanym tonie w jego głosie. Zayn skinął głową - Co? Nie! To znaczy, kocham go jak Liam'a i Niall'a. Nie tak. Co sprawiło, że tak pomyślałeś?- zapytał.
- Nie wiem, Lou. Tylko wydaje się, że wszystko jest. Nie wiem - oznajmił - Mam na myśli, sposób, w jaki się nim opiekujesz, dlatego tak myślę.
- Co masz na myśli?
- Jak, traktujesz go bardziej jako chłopaka, niż przyjaciela - powiedział niepewnie Zayn.
- Traktuje wszystkich tak samo - oznajmił szatyn.
- Dobrze. Cokolwiek powiesz, drogi. To mnie po prostu ciekawi - powiedział z uśmiechem.
- Mówię poważnie Z, że nie - powiedział defensywnie Louis.
- Hej, nie obrażaj się na wszystkich księżniczko - oznajmił Zayn z uśmiechem na twarzy. Louis chwycił Zayna w headlock i potargał jego włosy, niszcząc jego Quiffa - Jesteś kutasem - powiedział Zayn, próbując uwolnić się z jego uścisku - A o co chodziło z pizzą?
- Oh,uh.. W poprzednim domu...Oh,uhm, był zmuszany do jedzenia kotów - powiedział cicho patrząc w dół na swoje ręce.
-Poważnie?! - zawołał Zayn - To cholerne orzechy.
- Tak, wiem - odpowiedział Louis.
- Cóż muszę iść to naprawić - powiedział Zayn, wskazując na swoje włosy. Udał się do łazienki, aby naprawić fryzurę, którą popsuł mu Louis.
Szatyn wrócił do salonu i usiadł na krześle. Spojrzał na Harry'ego, który wciąż spał spokojnie. Jego usta były lekko rozchylone, a oddech był płytki.
Zayn pojawił się w salonie, jego fryzura wróciła do normy. Podszedł do Louis'a i opadł na jego kolana, rzucając nogi na bok fotela. Louis wypuścił "Uf" , gdy Zayn wylądował.
Mulat uśmiechnął się do szatyna niewinnie, na co Louis spojrzał na niego podejrzliwie. Zayn sięgnął ręką i łaskotał jego małżowinę uszną.
- Ostrzegam Cię Malik - powiedział.
- Co? - zapytał słodko Zayn, powtarzając czynność. Szatyn złapał nadgarstek Zayna i go unieruchomił. Zayn szybko sięgnął drugą ręką i machnął na drugą stronę.
- To jest to- powiedział Louis. Pchnął Mulata z kolan, zwalając go na podłogę. Harry wystrzelił i się rozejrzał. Jego wzrok padł na Louis'a, a następnie spojrzał na Zayn'a.
-Ała - jęknął Zayn.
- Ostrzegałem Cię kochanie - powiedział Louis, z chorobliwie słodkim uśmiechem na twarzy. Zayn opadł z powrotem na podłogę, pozwalając na duże westchnienie. Louis podniósł wzrok i zobaczył patrzącego się na niego Harry'ego - Och, teraz ty! - wykrzyknął szatyn - Przykro mi. Obudziliśmy Cię? - zapytał. Harry lekko pokiwał głową - Przykro mi, kochanie.
-Rzuć zakochany się chłopcze tam - powiedział Zayn, wskazując na Louis'a.
Szatyn kopnął go żartobliwie, powodując u niego kolejny jęk. Uśmiechnął się do Mulata i zaoferował mu rękę. Zayn wziął ją łaskawie, a Louis pociągnął go do góry. Zayn uderzył go figlarnie w ramię i rzucił się na kanapę. Położył się obok Harry'ego, kładąc nogi na stoliku do kawy.
- Wszystko w porządku, skarbie? - zapytał Louis.
Harry spojrzał na Louis'a - Tak - powiedział cicho.
- Jesteś pewien?
- Mhm
Oczy szatyna były miękkie, a uśmiech był ciepły. Usta Harry'ego drgnęły w górę, do małego uśmiechu. Louis wstał z kanapy i usiadł obok Harry'ego. Przytulił się do chłopca.
Louis powoli zaczął zasypiać, a oczy zaczęły opadać. Harry ochronnie owinął wokół niego rękę, po czym przyciągnął go bliżej.
Zayn spojrzał oczyma obok siebie i był "onieśmielony" wewnętrznie.
- Myślę, że na mnie już pora - szepnął Zayn. Wstał z kanapy i ruszył do drzwi - Miło było Cię poznać Harry - powiedział.
Otworzył drzwi i zamknął je za sobą, zostawiając Harry'ego i Louis'a samych w ciszy. Słychać było tylko telewizor, który grał cicho w tle. Położył się na kolanach Louis'a, przyciągnął go blisko i powoli oddalił się do snu.
NA początku przepraszam, że tak długo czekaliście na nowy rozdział. Niestety miałam małe problemy, ale już jest okey, więc rozdziały będą pojawiać się częściej. Bardzo dziękuję dwóm wspaniałym dziewczyną, które skomentowały poprzedni rozdział. Jesteście kochane i to dzięki Wam to opowiadanie pojawia się jeszcze na blospocie <3. A no właśnie, zastanawiam się czy na prawdę jest sens dodawać tutaj rozdziały, skoro nikt prawie nie komentuje. Nie wiem, czy to opowiadanie Wam nie pasuje, czy coś? Dlatego jeśli teraz czytasz, to napisz swojego tt, a ja nadal będę ciebie powiadamiać, jeśli Twój tt się nie pojawi, to trudno. Przepraszam, że jestem chamska, ale chciałabym abyście pisali mi opinie na temat nowego rozdziału. Pozdrawiam xx
Zayn uderzył w drzwi łazienki - Wchodzę Lou - oznajmił. Otworzył drzwi i wszedł - Ty gówniarzu! Nie odzywałeś się przez cały dzień, a ja znajduje chłopca, który siedzi na kanapie. To Harry prawda?
- No tak - powiedział niepewnie Louis. Skończył zmywanie mydła z ciała. Odwrócił się i wyciągnął rękę z kabiny - Czy możesz podać mi ręcznik? - Zayn wziął ręcznik z szafy i podał w rękę szatynowi. Louis wytarł włosy i owinął się ręcznikiem wokół bioder. Rozsunął kurtyny i wyszedł spod prysznica.
- Więc, może zechcesz mi to wyjaśnić Tomlinson? - zapytał czarnowłosy.
- Uh, znalazłem go wczoraj, gdy wracałem do domu z pracy i to dość dużo. Praktycznie właśnie wróciliśmy z parku. Wiesz, że nigdy nie widział śniegu? Szalone, prawda?
- Cóż, następnym razem oczekuję telefonu. Chodź mam nadzieję, że nie będzie następnego razu - powiedział Zayn - Teraz jeśli nie masz nic przeciwko, to może nas zapoznasz?
- Uspokój się Malik. Pójdę się ubrać. Prawdopodobnie przeraziłeś biednego chłopca - stwierdził Louis - Chodź ze mną.
Niebieskooki wyszedł z łazienki i poszedł korytarzem do swojego pokoju z Zay'nem. Podszedł do kredensu i wyciągnął parę majtek. Zdjął ręcznik i je założył. Złapał jakieś spodnie dresowe i ubrał koszulkę. Wyszedł z pokoju razem z Zayn'em.
Poszedł do salonu i znalazł młodszego w pozycji obronnej na kanapie, z głową schowaną między kolanami. Słyszał płacz pochodzący z Harry'ego. Jego uszy leżały płasko na głowie, a ogon obwinięty wokół niego. Louis podbiegł do niego i usiadł koło niego na kanapie.
-Haz.. - powiedział cicho - Kochanie, wszystko w porządku? - położył rękę na jego kolanie powodując, że chłopak podskoczył. Powoli spojrzał na Louis'a. Jego oczy były przekrwione, a policzki poplamione łzami - Och, kochanie - powiedział Louis marszcząc brwi. Owinął jego ciało ramionami i podciągnął go na kolana. Harry schował głowę w szyję Louisa, który głaskał go, w górę i dół po plecach, próbując go uspokoić - Jest w porządku, kochanie. Jest w porządku. Zayn Cię nie skrzywdzi. Nikt nie skrzywdzi, dobrze? Nic złego Tobie się nie stanie - gruchał szatyn do ucha zielonookiego - Chodź, kochanie. Jest w porządku. Czy możesz się dla mnie uspokoić? -zapytał. Harry niepewnie skinął głową na jego ramieniu - Dobry chłopach. Chodź, jest w porządku - oznajmił. Harry odsunął się, a Louis sięgnął ręką do jego policzków, wycierając je od łez. Po czym uśmiechnął się łagodnie do chłopca - Wszystko w porządku? - zapytał się młodszego, który pokiwał głową - Czy możesz dla mnie, przywitać się z Zayn'em? - Mulat obszedł kanapę i stanął przed telewizorem, uśmiechając się do chłopca.
- C-Cześć Zayn - powiedział cicho Harry, patrząc na niego. Odwrócił wzrok, gdy tylko nawiązał z nim kontakt wzrokowy.
- Hej, jest w porządku. Obiecuję, że nie chcę Cię zranić. Jest naprawdę miły. Nie skrzywdziłbym muchy. Naprawdę pomaga zwierzętom - powiedział cicho Louis, do Harry'ego na ucho. Jego uszy powoli wstawały, wychodząc spod jego loków, gdzie się schowały.Chłopiec spojrzał na Zayn'a, trzymając Louis'a za koszulkę.
- Przepraszam za wcześniej. Nie chciałem Cię przestraszyć. Rzeczywiście trochę mnie przeraziłeś - oznajmił z uśmiechem - Zajęło mi trochę czasu, ale Cię poznałem. Louis powiedział mi o Tobie wszystko. Nie bardzo mu wierzyłem, ale tutaj jesteś - ogon Harry'ego pomerdał w powietrzu. Louis sięgnął do loków loczka i zaczął drapać go za uszami, powodując u niego głośny pomruk.
- Ty naprawdę jesteś częścią kota - powiedział Zayn z szokowanym wyrazem twarzy. Szatyn się zarumienił, ale pokiwał głową - Jak to się stało? - zapytał z ciekawością.
- Tak, jak to się stało? - spytał starszy.
Oczy Harry'ego się rozszerzyły się, jak jeleń złapany w reflektory -Hmm...Myślę, że lubili mieszać moje DNA z DNA kota, czy coś, gdy byłem jeszcze w łonie matki. Chyba po prostu tak wyszło. Nigdy nie widziałem mojej prawdziwej mamy. Z początku pamiętam tylko jak Rachel znalazł mnie na czwartej ulicy. Potem umarł i po prostu poszedł w dół.
-Och - powiedzieli jednocześnie Louis z Zayn'em.
- Wow. Dobrze, że tylko. Wow. To znaczy, nie wiem co powiedzieć - oznajmił Mulat.
Louis przyciągnął Harry'ego bliżej swojego ciała - Nigdy nie będziesz musiał, żyć znowu na ulicy. Obiecuję - szepnął do jego ucha.
- Dziękuję.
- Co dwaj tam szepczecie? - zapytał Zayn, krzyżując ramiona na piersi.
- Nic Zayniekiens - oznajmił szatyn z uśmieszkiem na twarzy.
- Jestem naprawdę chętny, by Cię zamordować Tomlinosn.
- Uh, Harry. Może chcesz Zayn, zanim Zayn się na mnie rzuci? - szepnął Louis. Loczek zszedł z kolan szatyna i usiadł po drugiej stronie kanapy. Zayn uśmiechnął się złośliwie, zanim podbiegł do Louis'a i skoczył na niego, przyciskając go za ramiona do kanapy. Następnie przeniósł jego ręcę na żołądek.
- Ani się kurwa waż Malik - ostrzegł.
- Co to było? Przepraszam, nie usłyszałem Cie Tommo - powiedział Zayn z uśmieszkiem na twarzy. Zaczął łaskotać Louis'a po bokach, zmuszając go do skręcania się pod nim. Niebieskooki śmiał się, wijąc się pod nim.
- Stop! Stop! Zayn! Poddaje się! - Louis niemal krzyczał. Zayn zatrzymał ręce i usiadł na jego udach. Spojrzał za siebie na Harry'ego, który wyglądał na absolutnie przerażonego.
- Myślę, że Harry się tutaj boi - powiedział Zayn chichocząc.
Wstał z szatyna i podał mu rękę. Louis chwycił go za rękę i Zayn pociągnął go do pozycji siedzącej. Następnie rzucił się na jego kolana, powodując u niego jęk. Louis spojrzał na Harry'ego, który nadal patrzył przerażony jak diabli. Jego uszy ponownie zniknęły.
- Och, kochanie. Jest w porządku. To tylko dobra zabawa. Prawda Zayniekiens? - powiedział Louis z uśmieszkiem.
- Jest całkowicie w porządku, druga runda Tommo. Nie testuj mnie - odpowiedział.
- Proszę nie walczcie - szepnął Harry.
- Och, Haz. My nie walczyliśmy, tylko się bawiliśmy - oznajmił cicho szatyn - Jezu, Zayn. Ile razy jeszcze masz go zamiar postraszyć? - zapytał, uderzając go w tył głowy.
- Hej, ow - powiedział Zayn pocierając tył głowy. - Przykro mi, Harry - powiedział z przepraszającym uśmiechem na twarzy - Nigdy więcej łaskotania i walki. Obiecuję - powiedział Harry'emu, ze skrzyżowanymi palcami na "X" za plecami.
- Dobrze, koniec - powiedział Louis, spychając z siebie Zayn'a rękami. Chłopak przeturlał się na drugą stronę Louis'a na pustą poduszkę. Starszy spojrzał na loczka i się do niego uśmiechnął. Uszy Harry'ego pojawiły się ponownie z pół uśmiechem na twarzy - Czy ktoś jest głodny?
- Ja jestem - odparł Mulat.
-Harry?
- Hm...Tak - odpowiedział cicho.
- Obiad, to jest to! - wykrzyknął Louis - Do kuchni! - krzyknął. Wystrzelił z kanapy i wybiegł z pokoju.
- Szalony - mruknął Zayn pod nosem - Idziesz Harry? - zapytał. Zatrzymał się zanim przekroczył próg kuchni.
- Tak - odpowiedział. Wstał i poszedł za Zayn'em do kuchni. Podszedł do stołu i usiadł na krześle.
- Zayn, możesz zrobić herbatę, proszę? - zapytał Louis.
- Tak, jasne Lou- odparł.
Udał się do pieca i chwycił czajnik. Przyniósł go do zlewu i napełnił go wodą przed postawieniem go na piecu, aby umieścić go na szczycie, zapalając ogień pod spodem. Podszedł do szafy i wyciągnął pudełko herbaty. Położył je na ladzie i czekał aż woda zacznie wrzeć. Louis stał przy lodówce, grzebiąc w zamrażarce .
- Czy może być pizza? - zapytał.
- Tak - odpowiedział Zayn.
Louis spojrzał na Harry'ego - Och, na pewno - odezwał się po chwili Harry.
- Och - powiedział szatyn, zdając sobie sprawę, dlaczego loczek nie odpowiedział od razu. Nie wiedział, co to pizza.
- Co? - zapytał Mulat.
- Nic - odpowiedział Louis.
Wyciągnął zamrożoną pizze z zamrażarki i zamknął drzwi.Przyniósł ja do licznika. Zdjął opakowanie przed pójściem, aby włączyć piekarnik, czekając na to, aż się rozgrzeje. Piekarnik dał znać, że jest nagrzany, więc Louis włożył do niego pizze i zamknął drzwiczki, nastawiając czasomierz, zanim podszedł do stołu i usiadł koło Harry'ego.
Podniósł dłoń Harry'ego i zaczął bawić się jego palcami. Uśmiechał się do młodszego chłopca, a loczek uśmiechał się do niego. Splótł ich palce razem i położył je na stole, gładząc rękę Harry'ego kciukiem.
Zayn na nich patrzył, uśmiechając się do siebie,bo byli bardzo uroczy. Właśnie wtedy czajnik zaczął gwizdać, powodując tym, że Harry położył uszy płasko na głowie. Razem z Louis'em spojrzeli na Zayn'a, który się do nich uśmiechnął. Odwrócił się i wziął wziął czajnik z ognia i wyłączył kuchenkę. Sięgnął trzy kubki z szafki i położył je na ladzie. Wziął trzy torebki herbaty i umieścił je w kubkach. Louis wstał od stołu i podszedł do lodówki, wyciągając mleko. Położył je obok Zayn'a, który zalewał herbatę. Sięgnął do szafki nad nim i sięgnął w dół cukier. Pochylił się i cmoknął policzek Mulata, a następnie udał się z powrotem do stołu obok Harry'ego. Zayn skończył przygotowywać swoją i Louis'a herbatę.
-Jaką lubisz herbatę, Harry? - zapytał.
- Mleko, bez cukru - powiedział Louis. Loczek posłał mu zabawne spojrzenie, ale nic nie powiedział.
Zayn przyniósł dwa kubki i umieścił je na wprost chłopców. Wrócił do blatu i chwycił swój kubek. Podszedł do stołu i usiadł na wprost starszego podczas, gdy Harry wziął niepewny łyk herbaty. Jego oczy się zaświeciły, po czym spojrzał na Louis'a, który się do niego uśmiechnął. Mulat trącił Louis'a nogę pod stołem swoją nogą i posłał mu uśmiech, gdy spojrzał w górę.
- Tak, Zayn.. - zaczął, na co chłopak uniósł brwi - Jak tam u ciebie i krasnoludka? - zapytał, poruszając brwiami.
- Uh..Jest dobrze. Chodzi mi o to, że dopiero wczoraj zaczęliśmy się spotykać, wiesz? - zapytał.
- Cholera, naprawdę? Czuję się jakby to było dawno temu - powiedział Louis, patrząc na Harry'ego - Ja po prostu.. Dużo się działo w ostatnim czasie - skończył.
- Tak - powiedział, uśmiechając się do dwóch chłopców, którzy patrzyli na siebie - Tak, myślę. Jak było w parku? - zapytał - Jak ci się podoba śnieg, Harry?
- Było zabawnie. Zrobiliśmy anioły ze śniegu - odpowiedział z uśmiechem.
- Tak, to była świetna zabawa - powiedział Louis, uśmiechając się na kręcone włosy chłopca. Zayn jęknął - Co?
- Nic - zaśmiał się. Wtedy piekarnik dał znać, że pizza gotowa - Rozumiem - oznajmił.
Wstał i otworzył szufladę, sięgając szczypce. Podszedł do pieca i je otworzył, a następnie chwycił pizze, po czym zamknął drzwiczki. Położył pizze na piec, po czym go wyłączył. Wyciągnął nóż do pizzy i położył na blacie obok kuchenki - Musimy poczekać, aż trochę ostygnie - powiedział Zayn.
Niebieskooki wstał od stołu i sięgnął talerze z szafki. Położył je obok pieca i podniósł nóż do pizzy. Podzielił pizze na osiem części i umieścił po kawałku na każdym talerzu. Podał jeden talerz Mulatowi, a ostatnie dwa przyniósł do stołu.
- Jedz ostrożnie, jest gorąca - ostrzegł loczka. Louis podniósł pizze, spojrzał się na niego i ugryzł kawałek. Harry uważnie obserwował jego działania, zapamiętując wszystko co Louis zrobił. Podążył za jego działaniem, a następnie ugryzł kawałek pizzy. Żując w zamyśleniu, a potem połknął.
Jego twarz się rozjaśniła, po czym się uśmiechnął - To jest naprawdę dobre! - wykrzyknął.
Zayn z nich wszystkich miał dziwną miną. Louis do niego powiedział bezgłośnie ustami - Powiem Ci później - Harry był pogrążony w swojej pizzy, bo nie zauważył ich wymiany. Wszyscy jedli w ciszy, słychać było tylko ich żucia. Kiedy skończyli Louis spojrzał na Harry'ego.
- Chcesz więcej, kochanie? - zapytał.
- Tak, poproszę.
- Zayn? - zapytał szatyn.
- Nie kolego, jestem najedzony - odpowiedział.
Louis zabrał jego i Harry'ego talerze do pieca i umieścił po jednym kawałku na każdym z nich. Przyniósł je z powrotem do stołu i zaczął jeść. Harry zrobił to samo.
Kiedy skończyli szatyn pozbierał wszystkie talerze i zaniósł je do zlewu. Zayn wstał za nim i stanął obok niego. Podniósł szmatkę i zaczął wycierać talerze, które Louis mył. Kiedy skończył, włożył naczynia do szafki.
Podszedł i ustał za, obejmując go w pasie. Louis wyłączył zlew i wysuszył ręce. Odwrócił się w uścisku Zayn'a i objął jego szyję. Przytulił twarz do jego szyi, wzdychając znajomy zapach.
- Kocham Cię Zayniekiens - wymamrotał w jego skórę.
- Ja też Cię kocham BooBear -powiedział. Odsunął się od Louis'a i złożył pocałunek na jego czole. Wyszedł do salonu, zostawiając szatyna i Harry'ego samych.
Louis spojrzał na loczka, który miał spuszczoną głowę. Podszedł do niego i położył mu rękę na plecach. Harry podskoczył na dotyk Louis'a, po czym na niego spojrzał.
- Wszystko w porządku, skarbie? -zapytał cicho, pocierając w górę i w dół plecy Harry'ego.
Chłopiec pociągnął trochę nosem, ale skinął głową - Tak, tak. Jest w porządku - mały uśmiech rozświetlił jego twarz.
- Tylko jeśli jesteś pewien - powiedział Louis.
- Tak, jest w porządku - oznajmił Harry. Starszy objął go ramieniem, przyciągając go do siebie blisko.
- Kocham Cię Haz - szepnął Louis. Zielonooki położył głowę, pod podbródek Louis'a.
- Ja też Cię kocham, Lou - powiedział cicho.
- Chodź, idziemy oglądać telewizje.
- Ok - szepnął Harry. Wyplątał się z Harry'ego, złączył ich palce i pociągnął go na kanapę.
Zayn siedział w fotelu, przylegając do kanapy. Obserwował ponowne przygody Spongebob. Louis usiadł, a Harry usiadł obok niego. Przytulił się do szatyna, opierając głowę na jego ramieniu. Ich ręce były jeszcze połączone i spoczywały na udach.
Mulat na nich spojrzał i uśmiechnął się. Miał zamiar coś powiedzieć, ale zachował to dla siebie. Stwierdził, że porozmawia o tym z Louis'em później. W trójkę siedzieli i oglądali kreskówkę.
Harry teraz leżał rozłożony na kanapie, z głową położoną na kolanach Louis'a.Chłopak miał rękę w włosach loczka i drapał go za uszami, na co Harry wydawał ciche pomruki. Oczy młodszego chłopca były zamknięte, a jego oddech był lekki, Louis przypuszczał, że zasnął.
- Hej, Zayn - szepnął - Podasz mi poduszkę? - zapytał.
Zayn skinął głową i sięgnął po poduszkę, która leżała na ziemi. Wręczył ją szatynowi, który delikatnie podniósł głowę loczka. Przesunął się i położył poduszkę. Uśmiechnął się do chłopca, który lekko pochrapywał przez sen, ale wychodziło bardziej jak mruczenie niż cokolwiek. Podszedł do szafy i sięgnął koc z polaru. Rozłożył go i przykrył nim śpiącego Harry'ego. Stał nad nim rozpromieniony. Zayn studiował ciekawy wygląd Louis'a.
- Hej, Lou. Czy mogę prosić ciebie do kuchni? - zapytał.
- Tak, jasne - odpowiedział cicho. Zayn wstał z fotela i poszedł za nim do kuchni - Co jest Malik?
- O co chodzi z Harry'm?
- Co masz przez to namyśli? -zapytał Louis, szczerze nie rozumiejąc o co chodzi chłopakowi.
- To znaczy..jak.. - Zayn jęknął, próbując wymyślić co powiedzieć - Czy podoba ci się Harry? - po prostu zapytał.
- Oczywiście, że tak. Dlaczego? Czy nie? - zapytał Louis ze zmatwionym spojrzeniem, które zaczęło się rozprzestrzeniać na jego twarzy.
- Nie, nie. To nie o to mi chodziło. Znaczy lubisz Harry'ego? Podobnie go lubisz jak on? - zapytał.
- Co to jest szósta klasa Zayn? - zachichotał Louis. Zayn spojrzał z niedowierzaniem - To znaczy, czy mam uczucia do niego? - zapytał z szokowanym tonie w jego głosie. Zayn skinął głową - Co? Nie! To znaczy, kocham go jak Liam'a i Niall'a. Nie tak. Co sprawiło, że tak pomyślałeś?- zapytał.
- Nie wiem, Lou. Tylko wydaje się, że wszystko jest. Nie wiem - oznajmił - Mam na myśli, sposób, w jaki się nim opiekujesz, dlatego tak myślę.
- Co masz na myśli?
- Jak, traktujesz go bardziej jako chłopaka, niż przyjaciela - powiedział niepewnie Zayn.
- Traktuje wszystkich tak samo - oznajmił szatyn.
- Dobrze. Cokolwiek powiesz, drogi. To mnie po prostu ciekawi - powiedział z uśmiechem.
- Mówię poważnie Z, że nie - powiedział defensywnie Louis.
- Hej, nie obrażaj się na wszystkich księżniczko - oznajmił Zayn z uśmiechem na twarzy. Louis chwycił Zayna w headlock i potargał jego włosy, niszcząc jego Quiffa - Jesteś kutasem - powiedział Zayn, próbując uwolnić się z jego uścisku - A o co chodziło z pizzą?
- Oh,uh.. W poprzednim domu...Oh,uhm, był zmuszany do jedzenia kotów - powiedział cicho patrząc w dół na swoje ręce.
-Poważnie?! - zawołał Zayn - To cholerne orzechy.
- Tak, wiem - odpowiedział Louis.
- Cóż muszę iść to naprawić - powiedział Zayn, wskazując na swoje włosy. Udał się do łazienki, aby naprawić fryzurę, którą popsuł mu Louis.
Szatyn wrócił do salonu i usiadł na krześle. Spojrzał na Harry'ego, który wciąż spał spokojnie. Jego usta były lekko rozchylone, a oddech był płytki.
Zayn pojawił się w salonie, jego fryzura wróciła do normy. Podszedł do Louis'a i opadł na jego kolana, rzucając nogi na bok fotela. Louis wypuścił "Uf" , gdy Zayn wylądował.
Mulat uśmiechnął się do szatyna niewinnie, na co Louis spojrzał na niego podejrzliwie. Zayn sięgnął ręką i łaskotał jego małżowinę uszną.
- Ostrzegam Cię Malik - powiedział.
- Co? - zapytał słodko Zayn, powtarzając czynność. Szatyn złapał nadgarstek Zayna i go unieruchomił. Zayn szybko sięgnął drugą ręką i machnął na drugą stronę.
- To jest to- powiedział Louis. Pchnął Mulata z kolan, zwalając go na podłogę. Harry wystrzelił i się rozejrzał. Jego wzrok padł na Louis'a, a następnie spojrzał na Zayn'a.
-Ała - jęknął Zayn.
- Ostrzegałem Cię kochanie - powiedział Louis, z chorobliwie słodkim uśmiechem na twarzy. Zayn opadł z powrotem na podłogę, pozwalając na duże westchnienie. Louis podniósł wzrok i zobaczył patrzącego się na niego Harry'ego - Och, teraz ty! - wykrzyknął szatyn - Przykro mi. Obudziliśmy Cię? - zapytał. Harry lekko pokiwał głową - Przykro mi, kochanie.
-Rzuć zakochany się chłopcze tam - powiedział Zayn, wskazując na Louis'a.
Szatyn kopnął go żartobliwie, powodując u niego kolejny jęk. Uśmiechnął się do Mulata i zaoferował mu rękę. Zayn wziął ją łaskawie, a Louis pociągnął go do góry. Zayn uderzył go figlarnie w ramię i rzucił się na kanapę. Położył się obok Harry'ego, kładąc nogi na stoliku do kawy.
- Wszystko w porządku, skarbie? - zapytał Louis.
Harry spojrzał na Louis'a - Tak - powiedział cicho.
- Jesteś pewien?
- Mhm
Oczy szatyna były miękkie, a uśmiech był ciepły. Usta Harry'ego drgnęły w górę, do małego uśmiechu. Louis wstał z kanapy i usiadł obok Harry'ego. Przytulił się do chłopca.
Louis powoli zaczął zasypiać, a oczy zaczęły opadać. Harry ochronnie owinął wokół niego rękę, po czym przyciągnął go bliżej.
Zayn spojrzał oczyma obok siebie i był "onieśmielony" wewnętrznie.
- Myślę, że na mnie już pora - szepnął Zayn. Wstał z kanapy i ruszył do drzwi - Miło było Cię poznać Harry - powiedział.
Otworzył drzwi i zamknął je za sobą, zostawiając Harry'ego i Louis'a samych w ciszy. Słychać było tylko telewizor, który grał cicho w tle. Położył się na kolanach Louis'a, przyciągnął go blisko i powoli oddalił się do snu.
NA początku przepraszam, że tak długo czekaliście na nowy rozdział. Niestety miałam małe problemy, ale już jest okey, więc rozdziały będą pojawiać się częściej. Bardzo dziękuję dwóm wspaniałym dziewczyną, które skomentowały poprzedni rozdział. Jesteście kochane i to dzięki Wam to opowiadanie pojawia się jeszcze na blospocie <3. A no właśnie, zastanawiam się czy na prawdę jest sens dodawać tutaj rozdziały, skoro nikt prawie nie komentuje. Nie wiem, czy to opowiadanie Wam nie pasuje, czy coś? Dlatego jeśli teraz czytasz, to napisz swojego tt, a ja nadal będę ciebie powiadamiać, jeśli Twój tt się nie pojawi, to trudno. Przepraszam, że jestem chamska, ale chciałabym abyście pisali mi opinie na temat nowego rozdziału. Pozdrawiam xx
środa, 2 lipca 2014
Rozdział 6 : Spacer w Zimową Krainę Czarów
Louis obudził się następnego ranka, przez słońce, które raziło go w oczy, ponieważ na nie zasłonił wczoraj żaluzji. Powoli zaczął otwierać oczy przystosowując je do światła. Kiedy jego oczy były już całkowicie otwarte, sapnął kiedy jego wzrok spotkał się z pustym łóżkiem.
Zrzucił z siebie kołdrę i wybiegł z pokoju, biegnąc przez korytarz. Zatrzymał się i westchnął. Harry spojrzał na niego z zaciekawieniem, zastanawiając się, co to za zamieszanie - Wszystko w porządku? - zapytał.
-Tak, tak. Po prostu przestraszyłeś mnie, to wszystko. Pomyślałem, że zostawiłeś mnie ponownie - odpowiedział zgodnie z prawdą Louis.
- Och,, nie. Nie, ja nie - Harry wstał z kanapy i ruszył w kierunku Louisa, zatrzymując się przed nim. Niepewnie objął mniejszego chłopca, który stojąc w miejscu zaczął się trząść. Louis natychmiast objął chude ciało Harry'ego, przyciskając go mocno do swojego ciała.
- Tak się bałem - szepnął do obojczyka loczka - Myślałem, że cię ponownie straciłem - miał łzy w oczach. Kilka spłynęło, mocząc koszulę Harry'ego. Chłopak odsunął się i spojrzał na szatyna, studiując jego twarz. Chwycił twarz Louisa w dłonie i wytarł łzy. Pochylił się i polizał go po kociemu po policzku. Louis uśmiechnął się i zamknął oczy, rozpływając się przy obecności Harry'ego.
- Obiecuję, że Cię ponownie nie opuszczę - obiecał Harry. Przyciągnął Louisa ponownie, owijając ramiona wokół jego szyi. Pogłaskał go po głowie, swoimi dużymi palcami. Louis przytulił się do szyi Harry'ego. Pocałował jego ciepłą skórę szyi, po czym się wycofał.
- Co powiesz kochanie na śniadanie? - zapytał Louis, przesuwając ręce w dół talii Harry'ego.
Harry pokiwał głową, a jasny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Szatyn odsunął się od loczka, ale złapał go za rękę i zaprowadził do kuchni.
- Są jaja i tosty, w porządku? - zapytał.
- Uhm..Jasne - Harry, nie do końca był pewien co to było.
Louis rzucił mu zaciekawione spojrzenie - Co?
- Ja...ja nie wiem dokładnie, co to jest - powiedział Curly.
- Naprawdę? - zapytał oniemiały Louis. Harry pokiwał głową - Cóż... nie wiem jak to wytłumaczyć, ale to jest naprawdę dobre - powiedział.
Louis podszedł do lodówki, wyciągając jajka i ser. Położył je na blacie obok kuchenki, wyciągając patelnię. Postawił ją na gazie psikając ją sprejem ( od tłum : chodzi tutaj o spraj, który można używać do smażenia zamiast oleju). Louis zaczął od rozbijania jajka na patelni. To samo zrobił z kolejnymi trzema i wyrzucił skorupki. Harry zafascynowany, oglądał to co robi Louis. Patrzył na niego uważnie, obserwując każdy jego ruch. Louis zaczął mieszanie jajka. Oderwał trochę sera i umieścił go w jajkach, mieszając ze sobą, odpowiednio je złączając.
Umieścił kilka tostów w tosterze i zdjął jajka z ognia. Wyciągnął dwa talerze i umieścił je na blacie. Wziął miskę z jajkami i umieścił trochę na każdym talerzu. Umieścił ją w zlewie i toster dał znać. Podszedł do tostera i wyjął tosty, umieszczając je na talerzach. Chwycił masło i widelce i zaniósł do stołu. Położył talerze i widelce na stole, siadając obok Harry'ego, patrząc na młodego chłopca. Harry przyglądał się jedzeniu z zaciekawieniem.
- Pamiętasz, jak używać widelca? - zapytał Louis.
- Myślę, że tak - odpowiedział Harry. Delikatnie wziął widelec i przeniósł go do swoich jaj. Nabrał trochę ze swojego talerza i podniósł do ust. Włożył widelec do ust i wziął jedzenie, żując powoli. Gdy połknął, uśmiech rozświetlił jego twarz - To jest naprawdę dobre! - wykrzyknął.
Louis zaśmiał z entuzjazmu Harry'ego - Tak, to jest dobre - powiedział Louis z uśmiechem. Zaczął jeść własne śniadanie. Spojrzał na zielonookiego chłopca, który wpatrywał się uważnie w jego tosta. Uśmiechnął się do siebie, kiedy wyciągnął rękę i podniósł tosta do ust Harry'ego - Otwórz - powiedział.
Harry zrobił jak mu kazano, a Louis umieścił tosta w jego ustach. Harry schylił się nieco w dół, biorąc kęs grzanki i Louis ją pociągnął. Oczy chłopca się rozjaśniły, a jego uszy drgnęły.
- Bardzo to lubię - powiedział szczęśliwie Harry.
- Cóż, możesz mieć, kiedy tylko chcesz - oznajmił Louis, kładąc dłoń na ramieniu chłopca.
Harry uśmiechnął się do niego - Dziękuję, Louis - powiedział wesoło.
Louis uśmiechnął się do chłopa - Nie ma za co, kochanie - powiedział i pochylając się, by złożyć pocałunek na czole chłopca. Subtelny rumieniec wkradł się na policzki Harry'ego i szybko spuścił wzrok na swój talerz.
Louis uśmiechnął się do siebie i zabrał się z powrotem za jedzenie. Harry również zaczął jeść. Kiedy skończyli śniadanie, Louis wziął ich talerze do zlewu. Umył je i wyczyścił, a następnie je schował. Odwrócił się od zlewu i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, patrząc na Harry'ego. Chłopiec nie zauważył, bo patrzał w dół, wiercąc się na krześle i bawił się swoimi rękoma. Spojrzał w górę, a jego oczy się rozszerzyły.
- Co? - zapytał.
- Nic - odpowiedział Louis z uśmiechem, po czym odwrócił się i spojrzał w okno - Jest śnieg! - zaczął piszczeć - Hazza! Spójrz! Jest naśnieżone! - podbiegł do stołu i chwycił Harry'ego za rękaw i zaciągnął go podekscytowany do okna. Wskazał na zewnątrz, na cały plac.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się na ten widok. Ziemia i drzewa, byłby pokryte na biało. Z gałęzi i domów zwisały sople. To było wspaniałe.
- To jest piękne - szepnął Harry.
- Tak! Chodź, Haz. Chcę wyjść na zewnątrz! - wykrzyknął Louis.
Harry odwrócił się i spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami - O..Ok - zająknął się.
Louis łapał go za rękę i pociągnął do sypialni. Podbiegł do swojej szafy i wyciągnął dwa ciepłe swetry. Podszedł do kredensu i wyciągnął dwie pary bluzek na długi rękaw, oraz dwie pary spodni dresowych i czapkę.
Połowę ubrań rzucił w stronę Harry'ego. Chłopak złapał wszystko z szokowanym wyrazem twarzy. Louis już zmienił swoje spodnie i miał już na sobie podkoszulek.
- No Haz! - powiedział, oszołomionym tonem w głosie.
Założył sweter przez głowę, wtedy zadzwonił jego telefon. Podszedł do nocnego stolika i sięgnął po telefon. Ekran wyświetlał " Mama"
- Muszę to wziąć - powiedział Louis, wychodząc z pokoju, by Harry mógł się przebrać - Cześć mamo! - wykrzyknął Louis do słuchawki.
- Cześć kochanie. Jak się masz? - spytała Jay.
- Fantastycznie, a ty mamo?
- Po prostu wspaniale. Napadało sporo śniegu. Czy tam gdzie jesteś, też? - zapytała.
- Tak! - wykrzyknął Louis - Haz i ja właśnie szykujemy się do wyjścia na dwór - powiedział radośnie.
- Haz? Kto to jest Haz? - zapytała Jay.
- Oh, uhm..On jest moim przyjacielem - powiedział Louis, drapiąc się po głowie.
- Twój przyjaciel, co? I dlaczego nigdy nie słyszałam o tym twoim "przyjacielu" - zapytała Jay. Louis słyszał zaciekawienie w jej głosie.
- Bo właśnie spotkałem go kilka dni temu - powiedział szczerze.
- Och. Gdzie się poznaliście? - spytała.
- Ehm...Ja może znalazłem go w alejce.... A może to coś w rodzaju przyprowadzenia go do domu, aby ze mną żył? - Powiedział bardziej pytając niż cokolwiek.
- Że co?- Jay zapytała zbyt głośno - Louisie Wiliamie Tomlinsonie. Co cię opętało, by tak zrobić? Nic cię nie nauczyłam? - powiedziała krzycząc do telefonu, na co Louis się skrzywił i odsunął telefon od ucha.
- Mamo..- jęknął - Obiecuję, że nie jest szalony. On po prostu był ...och...On mieszkał na ulicy od roku. Nie mogłem go tam zostawić. Nie spodziewasz się, jakie rzeczy działy się w jego domu. On ma tylko siedemnaście lat, mamo. Siedemnaście! Był ubrany w bluzkę i dżinsy. Na dworze, było bardzo zimno! Szczerze mówić, nie mogłem go tam zostawić. Wiem, że to nie jest najmądrzejsza rzecz. Ale on jest miły, choć trochę nieśmiały, ale to zrozumiałe. Nie mogłem tam zostawić, kogoś takiego jak on. Ja po prostu nie mogłem.
- Co masz na myśli, przez " kogoś takiego jak on" ? zapytała podejrzliwie Jay.
- Uhm..To..To znaczy... Ty naprawdę nie będziesz w stanie mi uwierzyć - powiedział Louis do słuchawki.
- Spróbuj.
- On jest częścią kota? -powiedział Louis, a Jay zaczęła się śmiać - Wiem, że to dziwnie brzmi, ale przysięgam, że mówię prawdę. On jest jak hybryda.
- Tak, w porządku. Jasne, Lou - roześmiała się Jay.
- Przysięgam, mamo. Mogę wysłać ci zdjęcie, czy coś, ale teraz muszę iść - oznajmił Louis.
- Zdjęcie, Louis. Chcę zobaczyć tego chłopca. Jak się rzeczywiście nazywa? Poprosiła.
- Harry. Harry Styles. Kocham Cię mamo. Pa - powiedział Louis.
- Do widzenia, BooBear. Kocham Cię, kochanie - odłożyła słuchawkę i Louis zrobił to samo.
W tym czasie w sypialni Harry się przebierał. Zdjął piżamę i wciągnął na siebie spodnie dresowe. Jego ogon zwisał w powietrzu. Owinął go wokół ciała i gładził się nim, uśmiechając się do siebie. Założył koszulkę z długim rękawem na siebie, a następnie sweter. Udał się przed lustro i założył czapkę na głowę, więc jego uszy były ukryte. Potem rozległo się pukanie do drzwi.
- Haz, ubrałeś się? - zapytał Louis przez drzwi.
- Tak - odpowiedział. Drzwi się otworzył, a następnie wszedł Louisa. Harry zapytał - Wszystko w porządku?
- Tak, to była moja mama. Pytała o ciebie. Uhm.. Powiedziałem jej o twojej sytuacji.... Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. I tak jakbym te powiedział jej, że wyślę jej twoje zdjęcie.. - powiedział Louis. Oczy Harry'ego się rozszerzyły.
- C..Co? - zapytał, z przerażonym wyrazem twarzy - Co jeśli ona mnie wkręci? - powiedział. Louis podbiegł do niego i przyciągnął go do uścisku. Oczy Harry'ego łzawiły i pociągał nosem.
-Ciii ... Kochanie, nie. Ona nigdy by tego nie zrobiła. Obiecuję. Nie zrobi tego nawet za milion lat - Louis wsunął rękę pod czapkę Harry'ego. Zaczął gładzić chłopca po włosach, drapać za uszami, aby spróbować go uspokoić. Wypuścił powietrze ze świstem na ramie Louisa. Kilka łez uciekło z jego oczu ale szatyn szybko je otarł. Louis złożył pocałunek na głowie chłopca, starając się go uspokoić w każdy możliwy sposób - Chodź, kochanie. Będzie dobrze. Nic złego się nie stanie. Nikt cię nie zabierze. Obiecuję. Chodź. Musisz się uspokoić - Louis powiedział do loków Harry'ego. Zielonooki był zgarbiony i płakał w szyję szatyna. Louis był pieszczony przez włosy Harry'ego z jednej strony i głaskany po plecach z drugiej. Harry płacze, wkrótce zmienia się to w mamrotanie i katar. - obiecuje, że nic ci się nie stanie. Przysięgam na moje życie. Nie pozwolę cię nikomu ode mnie zabrać - Louis uspokaja.
Harry odsunął się - Dziękuję, Louis. Nikt nigdy nie był dla mnie tak miły - zielonooki pociągnął nosem. Loui otarł resztkę łez na twarzy chłopca i pocałował go w czoło, przed umieszczoną czapką na głowie.
- No chodź! Śnieg! - wykrzyknął Louis. Harry uśmiechnął się do Louisa.
- Poczekaj Louis. Co z moim ogonem? - zapytał Harry, ze smutnym wyrazem twarzy.
- Ach...Hm...No cóż, może go zwinąć - powiedział Louis - Zaczekaj, zaraz wracam - wyszedł z pokoju i poszedł do łazienki. Otworzył szafkę i zaczął szukać bandaża. Znalazł jeden i zaniósł go do swojego pokoju - Dobrze uh..podwiń trochę koszulę - Harry podwiną koszulę tak, że ukazywała kawałek jego ciała - Ułóż ogon tak, by było ci wygodnie - Chłopak dalej podwinął koszulę i zawinął ogon wokół swojego ciała na plecach. Louis stanął przed Harrym i sięgnął za siebie. Umieścił początek folii po jednej stronie ogona i przesunął wokół jego tułowia. Owinął wokół jego ciała w dół i zabezpieczył spinaczem - Czujesz się dobrze? Nie chciałbym przenieść go zbyt wiele - powiedział Louis.
- Jest w porządku. Trochę ogranicza, ale o to chodzi tak? - zapytał Harry z lekkim uśmiechem.
- Tak, możemy już iść? - zapytał podekscytowany Louis. Młodszy pokiwał głową. Szatyn złapał go za ramię i pociągnął go aż do drzwi i wręczył Harry'emu kurtkę. Harry założył płaszcz, Louis otworzył drzwi.
Ogarnął ich zimny podmuch wiatru i zadrżeli. Harry wyszedł na mroźne powietrze , a za nim Louis, który zamknął za sobą drzwi. Szli ścieżką w dół, a na końcu skręcili w prawo. Szli ulicą do parku. Harry skulony blisko Louisa, atakując przy tym jego przestrzeń. Louis chwycił Harry'ego za rękę i zaczął nimi wymachiwać w tył i przód.
Kiedy dotarli do parku, Louis zaczął biec, ciągnąc za sobą Harry'ego aż dotarli do pola. Nagle się zatrzymał, a Harry w niego uderzył. Louis puścił rękę chłopca, rzucając się na ziemię, robiąc aniołki. Miał zamknięte oczy i szeroki uśmiech na twarzy.
Zatrzymał swoje ruchy i otworzył jedno oko, patrząc na Harry'ego - Co tam dokładnie robisz? - zapytał z zaciekawieniem.
- Ja..Uh..Nie wiem - odpowiedział Harry - A ty co tam robisz?-zapytał z zaciekawieniem.
- Robię aniołki na śniegu, głupcze! - powiedział radośnie Louis - Chodź. Pokażę ci! - chwycił dłoń Harry'ego i pociągnął go w dół obok siebie - Ok. Rozłóż ręce i nogi. Następnie po prostu ruszaj nimi w tą i z powrotem. W górę i dół w rodzaju ruchu - Harry zrobił to co Louis powiedział - Dobra, teraz się zatrzymaj - Louis wstał z miejsca i stanął nad Harrym. Trzymał jego ramiona, a następnie złapał go za ręce i podciągnął go - Uważaj! - wykrzyknął Louis. Zrobił krok do tyłu, a Harry podążył w jego ślady. Stali z twarzą w twarz, a ich oddechy mieszały się ze sobą - Patrz - powiedział Louis, wskazując na ziemie obok nich. Harry odwrócił głowę i spojrzał w dół.
Uśmiech rozświetlił jego twarz - Są piękne - powiedział. Uścisnął rękę Louisa, którą teraz zauważył, ze wciąż ją trzyma. Odwrócił się twarzą do Louisa, który wciąż nadal patrzył się anioły. Louis odwrócił się do chłopca, po czym się uśmiechnął.
Louis figlarnie spojrzał na Harry'ego . Opadł na ziemię, ciągnąc go razem z nim. Harry wylądował na
szczycie Louisa. Obrócił się tak, że teraz on górował nad Harrym. Złapał ręce chłopaka i przeniósł je za jego głowę. Uśmiechnął się w dół do loczka, który miał przerażaną minę. Louis puścił ręce Harry'ego i odchylił się do tyłu.
Harry pochylił się na łokciach patrząc na szatyna - Jesteś szalony. Wiesz o tym?
Louis z turlał z Harry'ego i wylądował obok niego. Chwycił rękę lokowatego i zamknął oczy - Tak wiem - oznajmił. Leżeli w milczeniu przez chwilę, po prostu wygrzewając się w niskiej temperaturze i obecności drugiej osoby.
- Wiesz - zaczął Louis - To jest pierwsze miejsce, w którym zacząłem cię szukać.
- Ty szukałeś mnie? - zapytał zaskoczony Harry.
- Tak. W nocy jak poszedłeś, a następnie z Zayn'em następnego dnia. I rzeczywiście chwilowo byłem bałaganem.
- Bardzo przepraszam. Ja po prostu..nie chcę ciebie wykorzystać, lubię cię i dlatego odszedłem. Tak sądzę. Nie sądziłam, że to coś wielkiego, jeśli mam być szczery - powiedział cicho Harry.
Louis zwiększył uchwyt na ręce Harry'ego - Nigdy tak nie pomyślałem. Bardzo mi na Tobie zależy - powiedział.
- Ale dlaczego? - zapytał zaciekawiony Curly.
- Szczerze mówiąc - zaczął Louis - Ja naprawdę nie jestem zbyt pewny dlaczego. Ty mnie po prostu przyciągasz do siebie. To tak, jakby dziwne połączenie, czy coś takiego. Nie wiem.
- Cóż... Dziękuję....Mam na myśli opiekę - powiedział cicho Harry.
- Kocham Cię Haz - powiedział cicho Louis.
- Ja też Cię kocham, Louis - odpowiedział zielonooki.
- Możesz nazywać mnie Lou, jak chcesz - powiedział Louis z uśmiechem. Harry podniósł głowę i spojrzał na niego.
- Okey, Lou - powiedział posyłając w jego stronę uśmiech.
Louis zaczął czuć, że śnieg przemaka przez jego ubrania i było mu mokro, oraz niewygodnie.
- Czy jesteś gotów, by wrócić do domu? - zapytał Louis. Otworzył oczy i spojrzał na Harry'ego.
- Tak, tak. Jestem cały mokry - odpowiedział Harry z niezadowolonym wyrazem twarzy.
Louis zaczął się śmiać i puścił dłoń Harry'ego. Podniósł się z ziemi, strzepując z siebie śnieg. Ponownie złapał Harry'ego za rękę i pomógł mu wstać z ziemi. Następnie zaczął otrzepywać ciało loczka ze śniegu. Harry wydarł z siebie pisk, gdy otarł ręką o jego tyłek, na co Louis do siebie zachichotał. Splótł razem im ręce i zaczęli iść drogą powrotną do mieszkania. Spacer był krótki, ale powietrze, było zimne, zwłaszcza, gdy wszystko było mokre.
Kiedy znaleźli się w środku mieszkania. Louis zaczął ściągać z siebie ubrania. Harry tylko tam stał, nie wiedząc co ma robić. Kiedy Louis skończył zdejmować spodnie, spojrzał w górę, aby zobaczyć patrzącego na niego młodszego chłopca.
Na jego twarzy pojawił się uśmieszek - Widzisz coś, co ci się podoba? - zapytał bezczelnie Louis. Policzki Harry'ego spłonęły rumieńcem.
- Jaa...Uh....Uhm - Harry zająknął się ( od tłum: No pięknie Louis, zawstydziłeś biednego Harolda)
- Spokojnie, Haz. Ja tylko żartowałem - powiedział Louis, kładąc dłoń na ramieniu Harry'ego - Ale muszę rozebrać cię z tych ubrań - powiedział, począwszy zdejmując kurtkę chłopca. Harry dał się rozbierać. Zdjął jego marynarkę i czapkę. Louis zdjął bandaż i rozwinął jego ogon - Myślę, że możesz sam zrobić resztę - powiedział z uśmiechem.
Harry otrząsnął się - Tak, tak. Oczywiście - powiedział. Zdjął swoje spodnie dresowe, podczas gdy Louis zaczął zbierać wszystkie ubrania. Louis wyciągnął rękę po spodnie dresowe zielonookiego.
- Chodź za mną - powiedział i ruszył do sypialni. Podszedł do kosza i wrzucił do niego ubrania, a następnie podszedł do komody. Wyciągnął ubrania dla obu z nich, podając jedne Harry'emu - Myślę, że pójdę pod prysznic. Potrzebujesz czegoś? -zapytał.
- Uh..Nie, ja nie. Czy to byłoby w porządku, jeśli poszedłbym pooglądać telewizję? - zapytał cicho Harry, patrząc w dół na stopy. Louis umieścił dwa palce pod brodą Harry'ego i podniósł jego głowę.
- Hej, nie musisz pytać - powiedział cicho Louis.Cmoknął go w czoło i ruszył do łazienki - Będę szybki - zawołał .
Harry stał jeszcze chwilę, po czym się ubrał. Poczłapał do salonu i skulił się na kanapie. Słyszał jak woda leci z prysznica i śpiew Louisa. Chwycił pilota i włączył telewizor. Znalazł coś do oglądania i zaczął oglądać.
Gdy ułożył się wygodnie, zadzwonił dzwonek do drzwi....
Hejka!! Witam z kolejnym rozdziałem. Na początku bardzo chcę podziękować za komentarze. To dzięki nim zmotywowałam się do szybszego tłumaczenia . Im więcej komentarzy, tym szybciej pojawi się nowy rozdział.
Mam nadzieję, że ucieszyło Was to, że Harry nie uciekł drugi raz od Louisa.
Co do następnego rozdziału, to nie wiem kiedy się pojawi następny. To zależy od Was kochani.
Życzę Wam miłych wakacji i żebyście podczas nich sobie wypoczęli.
Do następnego xx
Zrzucił z siebie kołdrę i wybiegł z pokoju, biegnąc przez korytarz. Zatrzymał się i westchnął. Harry spojrzał na niego z zaciekawieniem, zastanawiając się, co to za zamieszanie - Wszystko w porządku? - zapytał.
-Tak, tak. Po prostu przestraszyłeś mnie, to wszystko. Pomyślałem, że zostawiłeś mnie ponownie - odpowiedział zgodnie z prawdą Louis.
- Och,, nie. Nie, ja nie - Harry wstał z kanapy i ruszył w kierunku Louisa, zatrzymując się przed nim. Niepewnie objął mniejszego chłopca, który stojąc w miejscu zaczął się trząść. Louis natychmiast objął chude ciało Harry'ego, przyciskając go mocno do swojego ciała.
- Tak się bałem - szepnął do obojczyka loczka - Myślałem, że cię ponownie straciłem - miał łzy w oczach. Kilka spłynęło, mocząc koszulę Harry'ego. Chłopak odsunął się i spojrzał na szatyna, studiując jego twarz. Chwycił twarz Louisa w dłonie i wytarł łzy. Pochylił się i polizał go po kociemu po policzku. Louis uśmiechnął się i zamknął oczy, rozpływając się przy obecności Harry'ego.
- Obiecuję, że Cię ponownie nie opuszczę - obiecał Harry. Przyciągnął Louisa ponownie, owijając ramiona wokół jego szyi. Pogłaskał go po głowie, swoimi dużymi palcami. Louis przytulił się do szyi Harry'ego. Pocałował jego ciepłą skórę szyi, po czym się wycofał.
- Co powiesz kochanie na śniadanie? - zapytał Louis, przesuwając ręce w dół talii Harry'ego.
Harry pokiwał głową, a jasny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Szatyn odsunął się od loczka, ale złapał go za rękę i zaprowadził do kuchni.
- Są jaja i tosty, w porządku? - zapytał.
- Uhm..Jasne - Harry, nie do końca był pewien co to było.
Louis rzucił mu zaciekawione spojrzenie - Co?
- Ja...ja nie wiem dokładnie, co to jest - powiedział Curly.
- Naprawdę? - zapytał oniemiały Louis. Harry pokiwał głową - Cóż... nie wiem jak to wytłumaczyć, ale to jest naprawdę dobre - powiedział.
Louis podszedł do lodówki, wyciągając jajka i ser. Położył je na blacie obok kuchenki, wyciągając patelnię. Postawił ją na gazie psikając ją sprejem ( od tłum : chodzi tutaj o spraj, który można używać do smażenia zamiast oleju). Louis zaczął od rozbijania jajka na patelni. To samo zrobił z kolejnymi trzema i wyrzucił skorupki. Harry zafascynowany, oglądał to co robi Louis. Patrzył na niego uważnie, obserwując każdy jego ruch. Louis zaczął mieszanie jajka. Oderwał trochę sera i umieścił go w jajkach, mieszając ze sobą, odpowiednio je złączając.
Umieścił kilka tostów w tosterze i zdjął jajka z ognia. Wyciągnął dwa talerze i umieścił je na blacie. Wziął miskę z jajkami i umieścił trochę na każdym talerzu. Umieścił ją w zlewie i toster dał znać. Podszedł do tostera i wyjął tosty, umieszczając je na talerzach. Chwycił masło i widelce i zaniósł do stołu. Położył talerze i widelce na stole, siadając obok Harry'ego, patrząc na młodego chłopca. Harry przyglądał się jedzeniu z zaciekawieniem.
- Pamiętasz, jak używać widelca? - zapytał Louis.
- Myślę, że tak - odpowiedział Harry. Delikatnie wziął widelec i przeniósł go do swoich jaj. Nabrał trochę ze swojego talerza i podniósł do ust. Włożył widelec do ust i wziął jedzenie, żując powoli. Gdy połknął, uśmiech rozświetlił jego twarz - To jest naprawdę dobre! - wykrzyknął.
Louis zaśmiał z entuzjazmu Harry'ego - Tak, to jest dobre - powiedział Louis z uśmiechem. Zaczął jeść własne śniadanie. Spojrzał na zielonookiego chłopca, który wpatrywał się uważnie w jego tosta. Uśmiechnął się do siebie, kiedy wyciągnął rękę i podniósł tosta do ust Harry'ego - Otwórz - powiedział.
Harry zrobił jak mu kazano, a Louis umieścił tosta w jego ustach. Harry schylił się nieco w dół, biorąc kęs grzanki i Louis ją pociągnął. Oczy chłopca się rozjaśniły, a jego uszy drgnęły.
- Bardzo to lubię - powiedział szczęśliwie Harry.
- Cóż, możesz mieć, kiedy tylko chcesz - oznajmił Louis, kładąc dłoń na ramieniu chłopca.
Harry uśmiechnął się do niego - Dziękuję, Louis - powiedział wesoło.
Louis uśmiechnął się do chłopa - Nie ma za co, kochanie - powiedział i pochylając się, by złożyć pocałunek na czole chłopca. Subtelny rumieniec wkradł się na policzki Harry'ego i szybko spuścił wzrok na swój talerz.
Louis uśmiechnął się do siebie i zabrał się z powrotem za jedzenie. Harry również zaczął jeść. Kiedy skończyli śniadanie, Louis wziął ich talerze do zlewu. Umył je i wyczyścił, a następnie je schował. Odwrócił się od zlewu i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, patrząc na Harry'ego. Chłopiec nie zauważył, bo patrzał w dół, wiercąc się na krześle i bawił się swoimi rękoma. Spojrzał w górę, a jego oczy się rozszerzyły.
- Co? - zapytał.
- Nic - odpowiedział Louis z uśmiechem, po czym odwrócił się i spojrzał w okno - Jest śnieg! - zaczął piszczeć - Hazza! Spójrz! Jest naśnieżone! - podbiegł do stołu i chwycił Harry'ego za rękaw i zaciągnął go podekscytowany do okna. Wskazał na zewnątrz, na cały plac.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się na ten widok. Ziemia i drzewa, byłby pokryte na biało. Z gałęzi i domów zwisały sople. To było wspaniałe.
- To jest piękne - szepnął Harry.
- Tak! Chodź, Haz. Chcę wyjść na zewnątrz! - wykrzyknął Louis.
Harry odwrócił się i spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami - O..Ok - zająknął się.
Louis łapał go za rękę i pociągnął do sypialni. Podbiegł do swojej szafy i wyciągnął dwa ciepłe swetry. Podszedł do kredensu i wyciągnął dwie pary bluzek na długi rękaw, oraz dwie pary spodni dresowych i czapkę.
Połowę ubrań rzucił w stronę Harry'ego. Chłopak złapał wszystko z szokowanym wyrazem twarzy. Louis już zmienił swoje spodnie i miał już na sobie podkoszulek.
- No Haz! - powiedział, oszołomionym tonem w głosie.
Założył sweter przez głowę, wtedy zadzwonił jego telefon. Podszedł do nocnego stolika i sięgnął po telefon. Ekran wyświetlał " Mama"
- Muszę to wziąć - powiedział Louis, wychodząc z pokoju, by Harry mógł się przebrać - Cześć mamo! - wykrzyknął Louis do słuchawki.
- Cześć kochanie. Jak się masz? - spytała Jay.
- Fantastycznie, a ty mamo?
- Po prostu wspaniale. Napadało sporo śniegu. Czy tam gdzie jesteś, też? - zapytała.
- Tak! - wykrzyknął Louis - Haz i ja właśnie szykujemy się do wyjścia na dwór - powiedział radośnie.
- Haz? Kto to jest Haz? - zapytała Jay.
- Oh, uhm..On jest moim przyjacielem - powiedział Louis, drapiąc się po głowie.
- Twój przyjaciel, co? I dlaczego nigdy nie słyszałam o tym twoim "przyjacielu" - zapytała Jay. Louis słyszał zaciekawienie w jej głosie.
- Bo właśnie spotkałem go kilka dni temu - powiedział szczerze.
- Och. Gdzie się poznaliście? - spytała.
- Ehm...Ja może znalazłem go w alejce.... A może to coś w rodzaju przyprowadzenia go do domu, aby ze mną żył? - Powiedział bardziej pytając niż cokolwiek.
- Że co?- Jay zapytała zbyt głośno - Louisie Wiliamie Tomlinsonie. Co cię opętało, by tak zrobić? Nic cię nie nauczyłam? - powiedziała krzycząc do telefonu, na co Louis się skrzywił i odsunął telefon od ucha.
- Mamo..- jęknął - Obiecuję, że nie jest szalony. On po prostu był ...och...On mieszkał na ulicy od roku. Nie mogłem go tam zostawić. Nie spodziewasz się, jakie rzeczy działy się w jego domu. On ma tylko siedemnaście lat, mamo. Siedemnaście! Był ubrany w bluzkę i dżinsy. Na dworze, było bardzo zimno! Szczerze mówić, nie mogłem go tam zostawić. Wiem, że to nie jest najmądrzejsza rzecz. Ale on jest miły, choć trochę nieśmiały, ale to zrozumiałe. Nie mogłem tam zostawić, kogoś takiego jak on. Ja po prostu nie mogłem.
- Co masz na myśli, przez " kogoś takiego jak on" ? zapytała podejrzliwie Jay.
- Uhm..To..To znaczy... Ty naprawdę nie będziesz w stanie mi uwierzyć - powiedział Louis do słuchawki.
- Spróbuj.
- On jest częścią kota? -powiedział Louis, a Jay zaczęła się śmiać - Wiem, że to dziwnie brzmi, ale przysięgam, że mówię prawdę. On jest jak hybryda.
- Tak, w porządku. Jasne, Lou - roześmiała się Jay.
- Przysięgam, mamo. Mogę wysłać ci zdjęcie, czy coś, ale teraz muszę iść - oznajmił Louis.
- Zdjęcie, Louis. Chcę zobaczyć tego chłopca. Jak się rzeczywiście nazywa? Poprosiła.
- Harry. Harry Styles. Kocham Cię mamo. Pa - powiedział Louis.
- Do widzenia, BooBear. Kocham Cię, kochanie - odłożyła słuchawkę i Louis zrobił to samo.
W tym czasie w sypialni Harry się przebierał. Zdjął piżamę i wciągnął na siebie spodnie dresowe. Jego ogon zwisał w powietrzu. Owinął go wokół ciała i gładził się nim, uśmiechając się do siebie. Założył koszulkę z długim rękawem na siebie, a następnie sweter. Udał się przed lustro i założył czapkę na głowę, więc jego uszy były ukryte. Potem rozległo się pukanie do drzwi.
- Haz, ubrałeś się? - zapytał Louis przez drzwi.
- Tak - odpowiedział. Drzwi się otworzył, a następnie wszedł Louisa. Harry zapytał - Wszystko w porządku?
- Tak, to była moja mama. Pytała o ciebie. Uhm.. Powiedziałem jej o twojej sytuacji.... Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. I tak jakbym te powiedział jej, że wyślę jej twoje zdjęcie.. - powiedział Louis. Oczy Harry'ego się rozszerzyły.
- C..Co? - zapytał, z przerażonym wyrazem twarzy - Co jeśli ona mnie wkręci? - powiedział. Louis podbiegł do niego i przyciągnął go do uścisku. Oczy Harry'ego łzawiły i pociągał nosem.
-Ciii ... Kochanie, nie. Ona nigdy by tego nie zrobiła. Obiecuję. Nie zrobi tego nawet za milion lat - Louis wsunął rękę pod czapkę Harry'ego. Zaczął gładzić chłopca po włosach, drapać za uszami, aby spróbować go uspokoić. Wypuścił powietrze ze świstem na ramie Louisa. Kilka łez uciekło z jego oczu ale szatyn szybko je otarł. Louis złożył pocałunek na głowie chłopca, starając się go uspokoić w każdy możliwy sposób - Chodź, kochanie. Będzie dobrze. Nic złego się nie stanie. Nikt cię nie zabierze. Obiecuję. Chodź. Musisz się uspokoić - Louis powiedział do loków Harry'ego. Zielonooki był zgarbiony i płakał w szyję szatyna. Louis był pieszczony przez włosy Harry'ego z jednej strony i głaskany po plecach z drugiej. Harry płacze, wkrótce zmienia się to w mamrotanie i katar. - obiecuje, że nic ci się nie stanie. Przysięgam na moje życie. Nie pozwolę cię nikomu ode mnie zabrać - Louis uspokaja.
Harry odsunął się - Dziękuję, Louis. Nikt nigdy nie był dla mnie tak miły - zielonooki pociągnął nosem. Loui otarł resztkę łez na twarzy chłopca i pocałował go w czoło, przed umieszczoną czapką na głowie.
- No chodź! Śnieg! - wykrzyknął Louis. Harry uśmiechnął się do Louisa.
- Poczekaj Louis. Co z moim ogonem? - zapytał Harry, ze smutnym wyrazem twarzy.
- Ach...Hm...No cóż, może go zwinąć - powiedział Louis - Zaczekaj, zaraz wracam - wyszedł z pokoju i poszedł do łazienki. Otworzył szafkę i zaczął szukać bandaża. Znalazł jeden i zaniósł go do swojego pokoju - Dobrze uh..podwiń trochę koszulę - Harry podwiną koszulę tak, że ukazywała kawałek jego ciała - Ułóż ogon tak, by było ci wygodnie - Chłopak dalej podwinął koszulę i zawinął ogon wokół swojego ciała na plecach. Louis stanął przed Harrym i sięgnął za siebie. Umieścił początek folii po jednej stronie ogona i przesunął wokół jego tułowia. Owinął wokół jego ciała w dół i zabezpieczył spinaczem - Czujesz się dobrze? Nie chciałbym przenieść go zbyt wiele - powiedział Louis.
- Jest w porządku. Trochę ogranicza, ale o to chodzi tak? - zapytał Harry z lekkim uśmiechem.
- Tak, możemy już iść? - zapytał podekscytowany Louis. Młodszy pokiwał głową. Szatyn złapał go za ramię i pociągnął go aż do drzwi i wręczył Harry'emu kurtkę. Harry założył płaszcz, Louis otworzył drzwi.
Ogarnął ich zimny podmuch wiatru i zadrżeli. Harry wyszedł na mroźne powietrze , a za nim Louis, który zamknął za sobą drzwi. Szli ścieżką w dół, a na końcu skręcili w prawo. Szli ulicą do parku. Harry skulony blisko Louisa, atakując przy tym jego przestrzeń. Louis chwycił Harry'ego za rękę i zaczął nimi wymachiwać w tył i przód.
Kiedy dotarli do parku, Louis zaczął biec, ciągnąc za sobą Harry'ego aż dotarli do pola. Nagle się zatrzymał, a Harry w niego uderzył. Louis puścił rękę chłopca, rzucając się na ziemię, robiąc aniołki. Miał zamknięte oczy i szeroki uśmiech na twarzy.
Zatrzymał swoje ruchy i otworzył jedno oko, patrząc na Harry'ego - Co tam dokładnie robisz? - zapytał z zaciekawieniem.
- Ja..Uh..Nie wiem - odpowiedział Harry - A ty co tam robisz?-zapytał z zaciekawieniem.
- Robię aniołki na śniegu, głupcze! - powiedział radośnie Louis - Chodź. Pokażę ci! - chwycił dłoń Harry'ego i pociągnął go w dół obok siebie - Ok. Rozłóż ręce i nogi. Następnie po prostu ruszaj nimi w tą i z powrotem. W górę i dół w rodzaju ruchu - Harry zrobił to co Louis powiedział - Dobra, teraz się zatrzymaj - Louis wstał z miejsca i stanął nad Harrym. Trzymał jego ramiona, a następnie złapał go za ręce i podciągnął go - Uważaj! - wykrzyknął Louis. Zrobił krok do tyłu, a Harry podążył w jego ślady. Stali z twarzą w twarz, a ich oddechy mieszały się ze sobą - Patrz - powiedział Louis, wskazując na ziemie obok nich. Harry odwrócił głowę i spojrzał w dół.
Uśmiech rozświetlił jego twarz - Są piękne - powiedział. Uścisnął rękę Louisa, którą teraz zauważył, ze wciąż ją trzyma. Odwrócił się twarzą do Louisa, który wciąż nadal patrzył się anioły. Louis odwrócił się do chłopca, po czym się uśmiechnął.
Louis figlarnie spojrzał na Harry'ego . Opadł na ziemię, ciągnąc go razem z nim. Harry wylądował na
szczycie Louisa. Obrócił się tak, że teraz on górował nad Harrym. Złapał ręce chłopaka i przeniósł je za jego głowę. Uśmiechnął się w dół do loczka, który miał przerażaną minę. Louis puścił ręce Harry'ego i odchylił się do tyłu.
Harry pochylił się na łokciach patrząc na szatyna - Jesteś szalony. Wiesz o tym?
Louis z turlał z Harry'ego i wylądował obok niego. Chwycił rękę lokowatego i zamknął oczy - Tak wiem - oznajmił. Leżeli w milczeniu przez chwilę, po prostu wygrzewając się w niskiej temperaturze i obecności drugiej osoby.
- Wiesz - zaczął Louis - To jest pierwsze miejsce, w którym zacząłem cię szukać.
- Ty szukałeś mnie? - zapytał zaskoczony Harry.
- Tak. W nocy jak poszedłeś, a następnie z Zayn'em następnego dnia. I rzeczywiście chwilowo byłem bałaganem.
- Bardzo przepraszam. Ja po prostu..nie chcę ciebie wykorzystać, lubię cię i dlatego odszedłem. Tak sądzę. Nie sądziłam, że to coś wielkiego, jeśli mam być szczery - powiedział cicho Harry.
Louis zwiększył uchwyt na ręce Harry'ego - Nigdy tak nie pomyślałem. Bardzo mi na Tobie zależy - powiedział.
- Ale dlaczego? - zapytał zaciekawiony Curly.
- Szczerze mówiąc - zaczął Louis - Ja naprawdę nie jestem zbyt pewny dlaczego. Ty mnie po prostu przyciągasz do siebie. To tak, jakby dziwne połączenie, czy coś takiego. Nie wiem.
- Cóż... Dziękuję....Mam na myśli opiekę - powiedział cicho Harry.
- Kocham Cię Haz - powiedział cicho Louis.
- Ja też Cię kocham, Louis - odpowiedział zielonooki.
- Możesz nazywać mnie Lou, jak chcesz - powiedział Louis z uśmiechem. Harry podniósł głowę i spojrzał na niego.
- Okey, Lou - powiedział posyłając w jego stronę uśmiech.
Louis zaczął czuć, że śnieg przemaka przez jego ubrania i było mu mokro, oraz niewygodnie.
- Czy jesteś gotów, by wrócić do domu? - zapytał Louis. Otworzył oczy i spojrzał na Harry'ego.
- Tak, tak. Jestem cały mokry - odpowiedział Harry z niezadowolonym wyrazem twarzy.
Louis zaczął się śmiać i puścił dłoń Harry'ego. Podniósł się z ziemi, strzepując z siebie śnieg. Ponownie złapał Harry'ego za rękę i pomógł mu wstać z ziemi. Następnie zaczął otrzepywać ciało loczka ze śniegu. Harry wydarł z siebie pisk, gdy otarł ręką o jego tyłek, na co Louis do siebie zachichotał. Splótł razem im ręce i zaczęli iść drogą powrotną do mieszkania. Spacer był krótki, ale powietrze, było zimne, zwłaszcza, gdy wszystko było mokre.
Kiedy znaleźli się w środku mieszkania. Louis zaczął ściągać z siebie ubrania. Harry tylko tam stał, nie wiedząc co ma robić. Kiedy Louis skończył zdejmować spodnie, spojrzał w górę, aby zobaczyć patrzącego na niego młodszego chłopca.
Na jego twarzy pojawił się uśmieszek - Widzisz coś, co ci się podoba? - zapytał bezczelnie Louis. Policzki Harry'ego spłonęły rumieńcem.
- Jaa...Uh....Uhm - Harry zająknął się ( od tłum: No pięknie Louis, zawstydziłeś biednego Harolda)
- Spokojnie, Haz. Ja tylko żartowałem - powiedział Louis, kładąc dłoń na ramieniu Harry'ego - Ale muszę rozebrać cię z tych ubrań - powiedział, począwszy zdejmując kurtkę chłopca. Harry dał się rozbierać. Zdjął jego marynarkę i czapkę. Louis zdjął bandaż i rozwinął jego ogon - Myślę, że możesz sam zrobić resztę - powiedział z uśmiechem.
Harry otrząsnął się - Tak, tak. Oczywiście - powiedział. Zdjął swoje spodnie dresowe, podczas gdy Louis zaczął zbierać wszystkie ubrania. Louis wyciągnął rękę po spodnie dresowe zielonookiego.
- Chodź za mną - powiedział i ruszył do sypialni. Podszedł do kosza i wrzucił do niego ubrania, a następnie podszedł do komody. Wyciągnął ubrania dla obu z nich, podając jedne Harry'emu - Myślę, że pójdę pod prysznic. Potrzebujesz czegoś? -zapytał.
- Uh..Nie, ja nie. Czy to byłoby w porządku, jeśli poszedłbym pooglądać telewizję? - zapytał cicho Harry, patrząc w dół na stopy. Louis umieścił dwa palce pod brodą Harry'ego i podniósł jego głowę.
- Hej, nie musisz pytać - powiedział cicho Louis.Cmoknął go w czoło i ruszył do łazienki - Będę szybki - zawołał .
Harry stał jeszcze chwilę, po czym się ubrał. Poczłapał do salonu i skulił się na kanapie. Słyszał jak woda leci z prysznica i śpiew Louisa. Chwycił pilota i włączył telewizor. Znalazł coś do oglądania i zaczął oglądać.
Gdy ułożył się wygodnie, zadzwonił dzwonek do drzwi....
Hejka!! Witam z kolejnym rozdziałem. Na początku bardzo chcę podziękować za komentarze. To dzięki nim zmotywowałam się do szybszego tłumaczenia . Im więcej komentarzy, tym szybciej pojawi się nowy rozdział.
Mam nadzieję, że ucieszyło Was to, że Harry nie uciekł drugi raz od Louisa.
Co do następnego rozdziału, to nie wiem kiedy się pojawi następny. To zależy od Was kochani.
Życzę Wam miłych wakacji i żebyście podczas nich sobie wypoczęli.
Do następnego xx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)