niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 11: Będę pijany, by poczuć trochę miłości.

Dwa tygodnie minęły szybko. Wszyscy wiedzieli, że zostały trzy dni do urodzin Louis'a.  Zebrali się w mieszkaniu szatyna, by świętować jego urodziny.

Harry poznał Liam'a tydzień i bardzo dobrze czuł się w jego towarzystwie. Liam bardzo dobrze zaakceptował w jakiej kondycji jest młodszy. Nie widział w tym żadnego problemu.

Teraz wszyscy siedzieli w salonie Louis'a i oglądali piłkę nożną. Harry znał ten sport, ponieważ Craig go oglądał. Wszyscy obchodzili wcześnie rodziny szatyna, biorąc pod uwagę, że nie będą razem tego dnia.

Później, gdy mecz się skończył, wszyscy poszli do kuchni, gdzie na placie czekał na nich tort. Ktoś włączył światło i usiedli do stołu, a Liam chwycił torta i podszedł do szafki wziął zapalniczke i świeczki, które zapalił na torcie.
- 1..2..3 -  policzył i wszyscy zaczęli śpiewać. Zmienili imię Louis'a na BooBear, sprawiając tym, że schował głowę w dłonie uśmiechając się promiennie.

Kiedy skończyli, Louis zmuchnął świeczki i pomyślał życzenie. Niall przyniósł butelkę wódki uśmiechając się szczęśliwie. Louis uśmiechnął się do niego i poszedł po kieliszki. Przyniósł do stołu tylko trzy, ponieważ Liam nie pił, a wątpił, by Harry to lubił. Irlandczyk napełnił kieliszki. Razem z Zayn'em wzięli własne i wypili je szybko, co spowodowało ostre palenie w gardle.
- Kurwa - powiedział Niall.

Nalał sobie kolejną kolejke i wypił. Mglisty uśmiech pojawił się na jego twarzy. Zayn wziął od niego butelke i polał sobie i Lou.
Niebieskooki połknął płyn szczęśliwy. Wtedy poczuł szarpnięcie za rękaw. Odwrócił się i zobaczył Harry'ego z szeroko otwrtymi oczami.
- Co się stało, kochany kotku? - zapytał, uśmiechając się słodko do chłopca.
- Co to jest? - spytał, wskazując na butelke.
- Uhm, to jest wódka - odpowiada. Harry posłał mu dziwne spojrzenie, bo nie rozumiał - To alkohol - powiedział. Oczy Harry'ego się rozszerzyły, a jego uszy ułożyły się płasko na głowie. Szatyn zauważył to natychmiast  - Co? Coś jest nie tak? - zapytał z niepokojem.

Harry tylko pokręcił głową, a historia z Bill'em zajęła jego umysł. Wstał wstał od stołu i szybko uciekł do pokoju dla gości. Louis nalał sobie kolejną kolejkę i wypił ją i wstał by iść do Harry'ego.
- Gdzie idziesz Lou? - zapytał Niall, a jego akcent był grupszy, niż zawsze.
- Zaraz będę z powrotem - odpowiedział. Kiedy dotarł do sypialni, drzwi były przymknięte, więc wszedł. Harry leżał na łózku zwinięty w kłębek szlochając. Podbiegł do niego i owinął go ramionami. Harry zamarł i się wyprstował. Louis wyczuł to i starał się uspokoić chłopca - Cii...cii.. Chodź kochanie. Co się stało? Musisz mi powiedzieć co się stało - powiedział. Loczek płakał i trzęsł się niekontrolowanie.
-P-Proszę - wyjąkał - Proszę, n-nie krzywdź mnie - płakał. Starał się wydostać z objęć szatyna, ale ten trzymał go mocniej.
- Nie chcę Cię skrzywdzić. Nigdy nie skrzywdzę. Nigdy o tym nie pomyślałem - powiedział cicho.

Harry przestał wyrywać się z ramion Louis' a i po prostu ucichł. Płakał na ramieniu szatyna, a łzy spływały po jego twarzy. Louis przesówał ręką w górę,i dół jego pleców. Wciągnął Harry'ego na kolana i tulił go w swoich ramionach.
- Chodź kochanie. Jesteś bezpieczny. Mam Cię i nikt Cię nie zrani. My chcemy się tylko dobrze bawić. Nie martw się. Zaufaj mi - szepnął do jego ucha.

Oddech Harry' ego był ciężki, ale powoli zaczął się uspokajać. Louis go pocałował między schowan uszy. Przyciągnął go bliżej do swojego ciała, sięgnął za siebie i zaczął głaskać jego ogon.
- Jest w porządku kochanie. Chodź skarbie. Uspokój się. Proszę kochanie. Wszystko jest w porządku - przyznał Louis.

Szloch Harry'ego zamienił się w czkawkę i szloch i  ukrył twarz w szyi Louis'a. Szatyn wyciągnął ręke i przejechał nią po jego lokach, zmuszając tym Harry'ego do mruczenia.

- Możemy iść. Chodź kochani.  Nikt Cię nie zrani. Ja na to nie pozwole - obiecał Louis, po czym pocałował młodszego ponownie w głowę. Harry się odsunął i spojrzał na Louis' a. Jego oczy były opuchnięte i czerwone, a jego policzki były całe we łzach. Louis pochylił się i zaczął scałowywać jego łzy, ścierając resztki. Oczy chłopaka były zamknięte, gdy Louis zcałowywał jego łzy - Chodź kochanie, otwórz te piękne oczka - szepnął cicho. Harry powoli otworzył oczy i coś dziwnego wywołały wewnątrz Louis'a. Nawet jeśli oczy szatyna były jasnoczerwone, stały się genialnie zielone - Piękne - szepnął i pochylił się, by pocałować go w czoło. Harry wypuścił drżący oddech i się uspokoił.

- Przepraszam - szepnął - Ja po prostu... Z Bill'em.. Wystraszyłem się. Gdy był alkohol i jego przyjaciele, nigdy to nie kończyło się dobrze.
- Och, kochanie. Ja nie jestem pijany. Żaden z nas nie jest. Liam nawet nie pije - oznajmił cicho szatyn.
- Ufam Ci - Harry powiedział to tak cicho, że Louis nawet nie był pewien, czy chłopak rzeczywiście to powiedział. Szatyn pogładził kciukiem jego policzek.
Harry wtulił twarz w jego ręke.
- Chodź kochanie. Wracajmy tam. Mogę nie pić jeśli chcesz - oznajmił.
- Nie, jest dobrze. Możesz jeśli chcesz. To przede wszystkim są Twoje urodziny. Tak jak powiedziałem, ufam Ci - powiedział.
- Tylko wtedy, kiedy jesteś absolutnie pozytywny - oznajmił. Harry skinął głową z małym uśmiechem na twarzy.

Louis wstał z łóżka i chwycił dłoń Harry'ego. Zaprowadził go z powrotem, gdzie chłopcy prowadzili ożywioną rozmowe. Zayn i Niall byli nieco pijani i rozmawiali z Liam'em o meczu piłki nożnej.

Światła były nadal zapalone, tak jak były gdy wychodzili. Louis i Harry podszsdli do stołu i usiedli.

- Czy możemy zjeść teraz torta? - zapytał podekscytowany Niall.
- Tak Nialler - odpowiedział starszy.

Podszedł do szuflady i ją otworzył, wyciągając nóż do ciasta. Liam przyniósł papierowe talerzyki i widelce, następnie położył je na stole. Louis wrócił do stołu i ustał przed tortem. Pokroił go i ponakładał kawałki torta na talerzykach. Gdy wszyscy mieli już swoje kawałki usiadł obok Harry'ego. Chwycił butelke wódki i nalał sobie kolejkę. Spojrzał na zielonookiego chłopaka, który posyłał mu zaniepokojone spojrzenie i uśmiechnął się do niego. Wypił od razu całoś i poczuł od razu mrowienie ciała. Uśmiechnął się, a jego mózg stawał się trochę rozmazany, po czym zaczął jeść ciastko. Harry wciąż na niego patrzył. Posłał mu uśmiech i skinął widelcem na jego tort. Chłopak spojrzał w dół, a następnie z powrotem w górę i uśmiechnął się do Louis'a kiwając głową. Zaczął jeść ciastko i uśmiechnął się radośnie.

- To jest naprawdę dobre. Jest słodkie. Lubie to - oznajmił.
Niall się odezwał - Dzięki, wykonałem to sam - jego słowa były trochę niewyraźne, ale nikogo to nie obchodziło.

Spojrzał na Zayn'a, który się mu przyglądał. Zayn podniósł brwi, a Niall się do niego uśmiechnął. Chwycił go za kark i przyciągnął go do pocałunku. Otworzyli usta, a ich języki zaczęły dziki taniec.

Louis z nich chichotał, a Liam patrzył z szeroko otwartmi oczami. Harry wciąż jadł ciasto, więc tego nie zauważył. Jednak kiedy spojrzał, jego oczy wyglądały jakby miały wyjść z jego głowy. Spojrzał na Louis',a, który chichotał jak dziewczyna, a następnie na Liam'a, który miał twarz zasłoniętą rękoma. Louis uśmiechnął się do Harry'ego, który wyglądał jakby był przerażony.

- Och, kochanie. Nie martw się. Oni tak robią, bo się kochają - szepnął radośnie Louis. Nalał sobie kieliszek i wypił szybko, patrząc na drugą stronę stołu. Zielonooki pociągnął szatyna za rękaw, powodując, że wzrok Louis'a powrócił na niego.
- Czy każdy, kto kogoś kocha tak robi? - zapytał cicho.
- Louiz ponownie zachichotał, po czym skinął głową - Cóż, przynajmniej wtedy, gdy się kochają - powiedział.
- Co masz na myśli? -zapytał. Louis położył łokcie na stole i oparł na nich brodę, jakby myślał.
-Hmm.. w taki romantyczny sposób? Oni się kochają, bardziej niż przyjaciele. I robią wszystko, by to pokazać. Na przykład.. - powiedział Louis, wskazując na chłopców, którzy dalej się całowali.
- Oh... - powiedział cicho Harry i zaczął wiercić się  niespokojnie na krześle, co zauwarzył Louis.
- Dobrze hej. Wy dwoje już wystarczy- powiedział Louis.

Zayn i Niall zwolnili swoje ruchy, po czym się od siebie odsunęli, dotykając się czołami. Mieli na twarzach szerokie uśmiechy i wyglądali na szczęśliwych. Niall cmoknął jeszcze wargi Zayn'a zanim całkowicie się od niego odsunął. Mulat wciąż siedział  w tym samym miejscu z zamkniętymi oczami. Ciężko oddychał przez noc, starając uwierzyć w to, co właśnie się stało. Niall nalał do kieliszków, gdy Zayn otwierał oczy. Chętnie wziął i wypił z dwoma chłopcami.

- Dobrze, to jest dla mnie. Nie możemy mieć kaca jutro. Czeka nas długa jazda i to wszystko - oznajmił niewyraźnie Louis. Jutro jadą do Doncaster, by odwiedzić rodzinę Louis'a. Niall się śmiał, tylko dlatego, bo wiedział, że Louis będzie miał jutro kaca - okay, idę się położyć do dobrego łóżka, ktoś jescze? - zapytał.
- Ja- powiedział cicho Harry.
- Okay, kitten - powiedział szatyn. Wyciągnął rękę i odgarął loczka, z czoła Harry'ego.  Chłopak uśmiechnął się do niego i ponowił gest - Wy dwaj - powiedział wskazując na Niall'a i Zayn'a - Możecie spać w pokoju gościnnym. Liam, ty zostajesz? - spytał.
- Nie. Wracam do domu. Wcześnie  idę jutro do pracy- odpowiedział.
-Okay. Możesz już wyjść? - zapytał. Liam skinął głową. Louis wstał od stołu, a Liam rozłożył ręce. Wpadł w jego ramiona chichotając - Cześć, LiLi - zachichotał w jego pierś.
- Dobranoc, Lou - powiedział podnosząc chłopca. Niall przyglądał się temu rozbawiony jak zawsze, tak samo Zayn. Liam podniósł szatyna, jak do ślubu i zaczął wychodzić z kuchni - Chodź, Harry - krzyknął. Loczek wstał i pobiegł za nimi.

Liam poszedł do pokoju Louis'a i położył go na łóżku. Zdjął jego koszule, spodnie i umieścił go pod kołdrą. Louis wciąż chichotał. Liam pochylił się i pocałował szatyna w czoło. Wyszedł z pokoju, ale nie powiedział dobranoc do Harry'ego.

Gdy Liam poszedł, Harry podszedł do łóżka. Wczołgał się pod kołdrę i położył koło szatyna. Chłopak odwrócił się do Loczka, a następnie się uśmiechnął. Harry odwzajemnił uśmiech. Louis zaczął się pochylać, ale Harry nie zrobił nic, bo myślał, że chce pocałować go w czoło. Tylko, że nie. Złożył delikatny pocałunek, na ustach Harry'ego powodując, że Harry wystrzeszczył oczy. Louis odsunął się,od niego i uśmiechnął się ponownie. Zielonooki był w szoku.

Tylko na patrzył na szatyna, który teraz się odwrócił i przysunął się do klatki piersiowej zielonookiego. Szturchnął go delikatnie,
chcąc, by Harry go objął. Tak zrobił. Louis natychmiast zaczął cicho pochrapywać. Loczek leżał przez chwilę pogrążony w myślach. Przeszkodził mu Liam, który przyniósł tabletkę przeciwbólową i wodę. Położył ich na stoliku i spojrzał na lerzących chłopców.

Gdy zauważył wpatrującego się w niego Harry'ego, przeszedł koło łóżka i usiadł na krawędzi - Coś jest nie tak? - zapytał cicho, by nie obudzić szatyna.
- Pocałował mnie - wyszeptał.
Liam spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami - Co masz na myśli?On całuje każdego cały czas - zapytał z ciekawością.
- On pocałował mnie. Pocałował mnie w usta - Harry był bardziej zszokowany niż Liam.
- Oh...Wow...Uhm.. - Liam nie wiedział co powiedzieć. Westchnął, wiedząc, do czego dojdzie - Prawdopodobnie zrobił to, bo był pijany, by być uczciwym. To nie był pierwszy raz. Też mnie pocałował pare lat temu - powiedział Liam z uśmiechem. Harry wyglądał jakby się jeszcze bardziej zmartwił, Liam złagodniał - To nic takiego, nie martw się. Nie robi tego dużo. Tylko z ludźmi, z którymi jest blisko. Zayn i Niall też to dostali - powiedział. Twarz Harry'ego złagodniała nieco, lecz był jeszcze trochę napięty.
- Oh...Okay - powiedział cicho. ( dop tłum. Liam złamałeś mu serduszko. Wstydź się )
- On prawdopodobnie nie będzie tego pamiętać rano. Tak mi się wydaje ( od tłum : Jeszcze bardziej go zdołuj Liam ugh :/ ) - powiedział szczerze Liam. Błysk bólu przeszedł przez oczy chłopca - Ale, hey. Wszystko jest dobrze. Ja chociaż będę pamiętał. Miło było Cię ponownie zobaczyć - Powiedział słodko - Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebował z kimś porozmawiać, to po prostu zadzwoń do mnie, dobrze? - Harry skinął. Liam wstał i poszedł do kichni, gdzie Niall i Zayn cicho rozmawiali - Louis pocałował Harry'ego - powiedział nonszalancko. Obaj chłopcy wybuchnęli śmiechem.
- To było do przewidzenia - oznajmił Mulat
 - Tak. To było dla nas wszystkich - powiedział Niall - Zdrowie - wypił kolejną kolejkę. Była to godzina 11:45.
- Dobrze, ja wychodzę. Do zobaczenia w krótce. Kocham Was - powiedział. Wyszedł z kuchni i udał się do swojego samochodu pozostawiając Niall'a i Zayn'a samych.

Niall pochylił się i oparł głowę na ramieniu Zayn'a. Mulat owinął rękę wokół ramienia blondyna, pocierając palcami jego ramie. Następnie pocałował go w blond włosy.

- Jestem gotowy, by iść do łóżka. Co z Tobą Ni? - zapytał. Niall powoli skinął głową, wypowiadając niewielkie "Mhm" - Chodź kochanie - blondyn podniósł głowę i wstał z krzesła. Trzymali się z Zayn'em za ręce i poszli do pokoju gościnnego. Zrzucili z siebie ubrania i wczołgali się do łóżka. Niall zwinął się przy piersi Zayn'a i złożył pocałunek na ciepłej skórze.
- Kocham Cię, Ni - powiedział cicho Zayn.
- Też Cię kocham, Z - odpowiedział. Mulat pocałował chłopaka w czubek głowy i zamknął oczy, powoli zasypiając. Niall zasnął krótko po nim.

*

Następnego dnia rano, było piekło.
Louis obudził się wcześnie i był zaspany. Musiał dokładnie sprawdzić, czy mieli wszystko zapakowane. Poszedł takż do piekaarni, by każdy miał śniadanie. Harry jeszcze spał.

*

Zayn i Niall obudzili się z bólem głowy i kacem. Niall będzie mógł spać, w samolocie w drodze do Irlandii, ale Zayn miał jechać do jego domu. Louis wziął środki przeciwbólowe, które uszykował mu Liam.

Zayn i Niall przynieśli swoje torby z wakcji, wiedząc, że zostawili je u Louis'a. Mulat miał odwieźć blondyna na lotnisko. Obaj chłopcy udali się do łazienki, aby wziąć prysznic. Niall odwrcił się,do prysznica i odkręcił wodę.

Odwrócił się i znalazł chłopaka siedzącego na toalecia, z głową w dłoniach. Uśmiechnął się i podszedł do niego, klękając przed jego nogami. Położył ręce na gołych udach Zayn'a, powodując tym, że chłopak na niego spojrzał. Niall głaskał jego uda, powodując dreszcz.

Zayn uśmiechnął się do niego i wstał, pomagając wstać Niallowi. Blondyn ściągnął swoje i Zayn' a bokserki, podeszli do prysznica i weszli do środka. Zayn wszedł za nim i zasłonił zasłonę. Niall zaczął myć włosy, a Zayn zrobił to samo. Spłukał swoje włosy i sięgnął po żel, więc Zayn mógł zrobić to samo. Niall podniósł myjke do mycia ciała i nalał płynu. Spienił ją i zaczął myć klatke piersiową Mulata. Umył jego brzuch i ramiona. Zayn odwrócił się tak, by Niall umył go na plecach. Zjechał w dół i umył jego tyłek.

Oddech Zayn'a stał stał się cięższy i Niall uśmiechnął się do siebie. Niall sięgnął na okoł i przetarł szlak Zayn'a, który był bardzo zadowolony. Przeniósł rękę w dół, ale omijając penisa Mulata i złapał jego jądra. Zayn dyszał i cofnął się z powrotem do klatki piersiowej Niall'a. Blondyn masował ręką jego ciało, a następnie przeniósł
swoją ręke na jego penisa. Zayn jęknął głośno i oparł głowę na ramieniu Nialla.

Niall zaczął gładzić powoli całe jego ciało. Zayn zanurzył nos w szyi Niall'a.  Ugryzł go i zaczął ssać, co wywołało z jego strony jęk. Odsunął się od blondyna, czując, że jego oddech stał się ciężki. Odwrócił się i na niego spojrzał. Wyciągnął ręke w dół i chwycił jego penisa, zaczynając od głowki. Nacisnął na szczelinę, dzięki czemu Niall zaczął jęczeć. Zayn zszedł niżej, by ich ciałe były wyrównane. Oparł głowę na ramieniu blondyna, dysząc ciężko w jego skóre. Przyłożył usta, do bladego ciałka i zaczął ssać. Niall ruszył biodrami w stronę Zayn'a, jęcząc głośno. Niall miał odchyloną głowę dontyłu i zamknięte oczy. Jego usta były lekko otwarte, wypuszczając trochę zdyszane jęki.

- Kurwa, Zayn - jęknął.

Przyśpieszył ruch swojej ręki i Zayn zrobił to samo. Niall przechylił głowę do przodu i zaczął całować szczęke chłopaka. Wziął jego małżowinę w usta i zaczął ssać, powodują, że Zayn jęczał. Zayn chwycił biodro Nialla i pchnął go na ściane od prysznica ( od tł : wow, ale ostro! xd ) Niall nacisnął kciukiem na szczeline Zayn'a i przetarł jego główkę.

- Tak, kochanie. Rób tak dalej - tchnął Zayn, w szyję Zayn'a. Mulat jeszcze chwycił małe biodro chłopaka, trzymając się mocno. Zayn przesunął ręke, która  był w dole biodra w dół i złapał jądra Niall'a, ściskając delikatnie.
- Blisko - powiedział do ucha Zayn'a.
- Ja tak samo. Kurwa...- Zayn zaczął piszczeć.
- Dochodzę, kurwa.... - Zayn doszedł pierwszy, wgryzając się w jego ramie, powodując, że po tym doszedł. Mulat polizał jego ramię i przeniósł się na szyje. Składając pocałunek poniżej jego ucha.
- Kocham Cię, Ni - Zayn szepnął w jego ucho. Niall odwrócił się i pocałował go w bok głowy.
- Ja też Cię kocham, kochanie - powiedział Niall. Oparł głowę o płytli od prysznica, ciężko oddychając.

Zayn odsunął się i chwycił głowę Nialla, przechylając ją w dół. Złożył delikatny pocałunek na jego ustach, chwytając jego biodra. Niall wyciągnął podniósł ręke i chwycił tył włosów Mulata, przyciągając go bliżej. Ich usta poruszały się powoli
, widząc jak schodzili niżej. Zayn się odsunął i rysował kciukami kręgi na biodrze chłopaka.

Uśmiechnął się do chłopca. Niall się pochylił i cmoknął Zayn'a w usta. Mulat się cofnął i pociągnął Nialla w kierunku wody. Delikatnie zaczął myć jego brzuch. Gdy się umyli, to wyszli z łazienki. Szybko się ubrali, widzą, że jest już późno.

*

Louis wszedł do pokoju i podszedł do Harry'ego. Delikatnie potrząsnął śpiącym chłopcem, zmuszając go do rozbudzenia i odwrócenia. Powoli otworzył oczy, a jego wzrok spotkał się z uśmiechającym Louis'em. Odwzajemnił uśmiech i przetarł oczy, z chęcią pójścia jeszcze spać.

- Dobry, kitten -powiedział Louis. Pochylił się i pocałował chłopca w czoło. Wspomnienia z ostatniej nocy szybko powróciły do jego umysłu. Jego oczy sina początku rozszerzyły, ale kiedy napotkał dziwne spojrzenie szatyna, tylko się do niego uśmiechnął.
- Dzień dobry, Lou - powiedział Harry. Jego głos był głęboki i zachrypnięty od snu. Louis by siebie okłamywał, gdyby powiedział, że nie uważa, że jest bardzo atrakcyjny. Louis wyciągnął ręke i odsunął kilka loczków z oczu Harry'ego, głaszcząc jego policzek kciukiem.
- Chodź. Przed nami długi dzień - oznajmił. Harry skinął głową i usiadł, przesówając nogi z boku łóżka.

Louis pociągnął Harry'ego i zaprowadził go łazienki. To było rutyowe teraz, by iść do łazienki, bo pierwszą rzeczą jaką powinno się zrobić rano, to umycie zębów. Louis wykonał tą czynność chwilę temu, więc teraz tylko towarzyszył Harry'emu. Niall i Zayn wyszli z łazienki, szeroko się do siebie uśmiechając.

- Nie zrobiliście tego - powiedział Louis.
- Czego? -oboje wpomniani chłopcy odpowiedzieli w tym samym czasie.
- Uprawiaiście seks pod moim prysznicem! - wykrzyknął.
- Nie, seks .. - zaczął mulat.
- Wykonywaliśmy prace ręczne, jeśli naprawdę to musisz wiedzieć - skończył Niall.
- Nie, ja naprawdę nie chciałem tego wiedzieć. Ale teraz już wiem. Więc, dziękuje za to - powiedział sakrastycznie Louis. Ominął ich i zaprowadził loczka do łazienki.

Harry umył zęby i twarz. Wrócił pokoju Louis'a, zostawiając chłopaka samego by mógł się ubrać.

Louis wszedł do kuchni przygotowując wszystkim herbaty. Zayn'a i Niall'a kubki pozostawił na blacie, a swój i Harry'ego wziął do pokoju. Gdy znalazł się w pokoju, Harry zakładał czapkę na głowe, by zakryć uszy. Szatyn podszedł do niego i podał mu jego kubek z herbatą. Loczek mu podziękował i upił łyk.

- Chyba w krótce będziemy wychodzić. Tak, naprawdę niedługo - oznajmił. Harry skinął głową.

Louis wyszedł z pokoju, wskazując na Harry'ego, by poszedł za nim. Wpadł na szczęśliwą parę w korytarzu.

- Herbatę i śniadanie macie w kuchni - powiedział. Niall cmoknął go w policzek i pobiegł korytarzem.
- Dzięki, Lou - powiedział Zayn, całując czubek głowy szatyna.

Poszedł do kuchni, gdzie znalazł swojego chłopaka jedzącego bułkę. Zayn podszedł do torby z ciastkami i wyciągnął rogalika. Chwycił kubek z herbatą i stanął obok Nialla, który stał oparty o ladę. Harry i Louis byli ostatnimi, którzy weszli do kuchni. Wszystkie ich torby stały przy drzwiach gotowe do wyjazdu.

- Zniosę nasze torby do samochodu. Idź zjeść śniadanie -szepnął Louis do ucha młodszego.

Harry pokiwał głową i poszedł coś zjeść. Louis odłożył herbatę na stolik i poszedł do pokoju, gdzie były ich torby. Otworzył drzwi, a następnie chwycił obie torby. Zaniósł je do swojego pokoju i schował do bagażnika.

Kiedy wrócił do kuchni, Harry, Niall i Zayn jeszcze jedli śniadanie - Czas ruszać - oznajmił.

Niall podszedł do Harry'ego i zamknął go w uścisku. Harry trochę zamarł, ale oddał uścisk.

Zayn zrobił to samo, gdy Niall poszedł do Louis'a - Wczesne Najlepszego z okazji urodzin, Lou i Wesołych Świąt. Kocham Cię - powiedział, mocno go przytulając.

- Dobra, puść go. Masz zamiar wyściskać go na śmierć? - zażartował Zayn. Niall go puścił  i poszedł do drzwi idąc do samochodu Zayn'a - Cześć, Lou. Kocham Cię - powiedział Zayn. Owinął Louis' w mocnym uścisku i pocałował go w skroń. Odsunął się, a następnie udał się za Niall'em do swojego samochodu.

Pojechali na lotnisku z włączonym cicho radiem w tle. Zayn trzymał ręke Nialla przez całą drogę.  Gdy dotarli na lotnisko, podszedł z nim do bramy. Wziął go w mocny uścisk, począwszy się troche oderwać.

- Będę bardzo za Tobą tęsknić - szepnął Zayn.
- Ja też będę za Tobą tęsknić, Z. Ale będziemy dzwonić i rozmawiać przez Skype. To tylko dwa tygodnie - powiedział cicho Niall. Odsunął się i spojrzał na chłopca.

Kilka łez spłynęło na jego policzek, ale Niall je przetarł. Ujał Zayn'a twarz w dłonie i przyciągnął go do krótkiego pocałunku.

Odsunął się i szpnął - Kocham Cię, Zayn - kilka łez wypłynęło z jego oczu i je zcałował.

- Ja też Cię kocham Ni, bardzo mocno - odpowiedział Zayn.

Niall uśmiechnął się do niego, a Zayn odwzajemnił ten gest. Niall się wyciągnął i pocałował go namiętnie. Ich usta i języki razem się poruszały.

Właśnie wezwali ludzi do samolotu Nialla. Blondyn odsunął się i oparł swoje czoło o czoło Mulata. Cmoknął go szybko, a potem odszedł.

- Cześć, Zayn - powiedział cicho Niall, a smutny uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Cześć, Ni. Kocham Cię - powiedział.
- Też Cię kocham. Dwa tygodnie - powiedział blondyn i zaczął odchodzić.
- Tak, dwa tygodnie - szepnął do siebie Zayn. Powoli ruszył na parking, gdzie zaparkował samochód i ruszył do domu.

*

- Cóż, czas iść - powiedział Louis do zielonookiego - Czy możesz wziąć tą torbę? -zapytał, wskazując na torbę z ciastkami.

Harry wziął torbę, która była na ladzie, a następnie udał się z Louis'em do samochodu. Wsiedli i zapieli pasy. Louis włączył radio i wycofał się, po czym ruszył w drogę do miejsca, ze swojego dzieciństwa.

W ciągu pierwszej godziny Harry zasnął, opierając głowę o szybę. Louis pomyślał, że jest po prostu zmęczony, bo była wczesna godzina. Ale mało wiedział, bo Harry nie spał pół nocy, myśląc o tym jak Louis go pocałował.

Dwie godziny później zaczęli wieżdżać na podjazd. Louis delikatnie potrząsnął kolanem chłopca, powodują, że się wystraszył. Harry spuścił głowę w dół, miał zmartwiony wyraz twarzy. Kiedy zobaczył, że to tylko Louis, jego wyraz twarzy złagodniał natychmiast.

- Naprawdę przepraszam, ale już jesteśmy- powiedział cicho Louis, wskazując na dom, przed którym zaparkowali.
- Oh...dobrze - powiedział zielonooki, uśmiechając się do szatyna.
- Jesteś gotowy? - zapytał.
- Myślę, że tak - oznajmił z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- W takim razie,  chodźmy.

Harry skinął głową i wysiadł z samochodu zamykając drzwi.



Witam z kolejnym rozdziałem. Bardzo przepraszam, że pod poprzednim nie zostawiłam żadnej notki, dlatego ta będzie dłuższa.
Na początek, bardzo chcę Was przeprosić za to, że długo nic nie dodawałam. Nie byłam w stanie tłumaczyć, bo się przeprowadzałam i zmieniłam swoje życie. Na dodatek na początku nie miałam internetu. Do tego przyczynia się też praca, która zajmuje prawie cały mój dzień, więc prawie wcale nie mam czasu na nic.  
Dlatego szczerze mówiąc chciałam zakończyć tłumaczyć to opowiadanie. Jednak wtedy pomyślałam o Was. O tym, że czekacie na rozdziały i bym Was zawiodła. Dlatego będę tłumaczyć je do końca, a później pomyśle co będzie dalej