Louisa obudził hałas nieustannego drapania w drzwi. Odwrócił się, próbując zasnąć. Po chwili hałas ucichł i pomyślał, że to znowu pewnie szczury, więc będzie musiał wezwać tępiciela szczurów.
Po chwili drapanie ponownie było słychać, ale tym razem głośniej. Chłopak usiadł na łóżku, rozglądając się po pokoju. Brzmiało to tak, jakby hałas pochodził zza drzwi. Wstał z łóżka i powlókł się do miejsca wydającego dźwięk.
Otworzył drzwi i zamarł. Tuż obok drzwi na podłodze siedział Harry, który podniósł rękę, by ponownie dosięgnąć do drzwi. Louis sobie wtedy uświadomił, że to loczek był odpowiedzialny za to głośnie drapanie w drzwi.
- Haz, kochanie. Coś jest nie tak? - zapytał i ukucnął przy drżącym chłopcu. Harry podniósł głowę i nawiązał kontakt wzrokowy z szatynem. Jego oczy były czerwone, a policzki były całe we łzach - Och, kochanie - powiedział cicho Louis - Chodź. Dzisiejszego wieczoru możesz ze mną zostać - oznajmił. Delikatnie pomógł mu wstać i zaprowadził do łóżka - Idź - powiedział cicho do ucha Harry'ego. Stał za nim z rękoma położonymi na jego biodrach.
Harry wczołgał się na łóżko i wszedł pod kołdrę. Louis zrobił to samo i położył się obok chłopaka. Harry nadal drżał, miał ciężki oddech i próbował się uspokoić. Starszy przyciągnął zielonookiego do swojej piersi i tulił go w swoich ramionach. Przesuwał rękę w górę i dół, próbując go uspokoić. Spojrzał na zegarek i zobaczył, że jest dwunasta w nocy.
Puścił małe westchnienie i zaczął studiować twarz młodszego. Wyciągnął rękę i starł nią jego łzy. Przyciągnął bliżej jego głowę i złożył na jego czule słodki pocałunek, po czym chłopak wtulił twarz w jego szczękę.
Loczek był teraz o wiele spokojniejszy, a jego oddech zaczął powracać do normy. Pochylił się do przodu i polizał szyję Louisa, co wywołało u niego łaskotki i zaczął chichotać. Louis uśmiechnął się do chłopca o kręconych włoskach i kciukiem pogłaskał jego policzek. Harry bardziej przybliżył swoją twarz do ręki chłopaka i się w niej wiercić. Odwrócił się i polizał palce Louisa, zmuszając go tym do chichotu. Harry się do niego uśmiechnął, a jego oczy zaczęły opadać, a jego uśmiech zmienił się na słaby.
Louis przyciągnął młodszego z powrotem blisko do swojej piersi i cały czas go trzymał - Wszystko w porządku, kochanie? - zapytał cicho. Harry skinął głową na jego piersi, a jego loki łaskotały go w szyje - Jesteś tego pewien? - zapytał. Harry ponownie skinął głową.
Przybliżył się bardziej do piersi Louisa i go objął. Louis przeniósł nogi, więc jego nogi były teraz splecione razem z nogami lokowatego. Starszy czuł oddech na swojej piersi i zasnął szybko z uśmiechem na twarzy.
*
Louis obudził się z rękami owiniętymi wokół Harry'ego, wygląda na to, że musiał się odwrócić, gdy spali. Ogon chłopaka był owinięty przez ramię Lou, do jego brzucha. Louis uśmiechnął się do siebie i wtulił głowę z powrotem w poduszkę. Próbował zdjąć rękę z chłopaka, ale to powodowało, że jego ogon mocniej się owinął wokół jego ramienia. Westchnął i po prostu przyciągnął chłopca bliżej swojej piersi, przytulając twarz do szyi loczka. Pocałował go w ciepłą skórę, co spowodowało gęsią skórkę, która pojawiła się na szyi.
Harry;ego przeszył dreszcz, więc wtulił się bardziej w rękę szatyna. Uwolnił rękę chłopaka z uścisku swojego ogona i przewrócił się w jego ramionach. Spojrzał na niego szczęśliwy, a mały uśmiech pojawił się na jego twarzy. Louis się nachylił i potarł ich nosy razem, powodując, że młodszy zachichotał.
- Dobrze spałeś? - zapytał.
- Tak. Dziękuję, że pozwoliłeś mi tu zostać. Obiecuję, że to nie będzie się stawało co noc - powiedział. Odwrócił głowę, by nie patrzeć na Louisa, ale szatyn wyciągnął rękę i ujął jego twarz i odwracając tak, że Harry patrzył teraz na niego.
- Nie mam nic przeciwko. Jeśli zawsze będziesz mnie potrzebował, to tutaj będę. W porządku? - powiedział poważnym tonem w głosie - Nie musisz prosić, by tutaj przyjść. Wystarczy wejść i wczołgać się do łóżka, dobrze? - Harry przytaknął. Louis uśmiechnął się do niego i pociągnął go do tyłu, przewracając na drugą stronę, a następnie go puścił. Wstał i zakręciło mu się trochę w głowie - Chodź Haz. Musimy iść się umyć - powiedział.
Harry wylazł z łóżka i poszedł za Louis'em do łazienki. Starszy otworzył szafkę i wyjął szczoteczkę Harry'ego - Wiesz jak się myje zęby? - zapytał. Harry pokiwał głową , bo nadal pamiętał czego nauczył go Rachel. Starszy do niego się uśmiechnął i wręczył mu szczoteczkę. Chwycił pastę do zębów i nałożył trochę na swoją szczoteczkę, a następnie podał ją Harry'emu, który zrobił to samo. Oboje zaczęli szczotkować zęby.
Louis chwycił dwie myjki, jedną zmoczył i umył sobie twarz, a następnie odwrócił się w stronę Harry'ego, mocząc drugą myjkę i wytarł twarz Harry'ego. Chłopak się wzdrygnął, ale dalej stał w miejscu.
Kiedy skończył odwiesił myjki, by mogły się wysuszyć. Wtedy usłyszał, że dzwoni jego telefon, który znajduje się w drugim pokoju.
- Chodź. Muszę iść po telefon - oznajmił. Wyszedł z łazienki i podniósł słuchawkę.
- Louis! - krzyknął po drugiej stronie Irlandzki akcent. Louis spojrzał na wyświetlacz i zobaczył, że dzwoni Zayn.
- Ach, Niall. Czemu zawdzięczam tą przyjemność o..- spojrzał na zegar - Dziesiątej trzydzieści rano? - zapytał.
- Zaraz u Ciebie będziemy. Czy chcesz coś na śniadanie? Zatrzymaliśmy się na chwilę w piekarni- powiedział radośnie Niall.
- To miło z Twojej strony. Wystarczy trochę rogalików i dwie babeczki - powiedział.
- Po co Tobie, aż tyle jedzenia? - zapytał z ciekawością Niall.
- Mam gościa. Teraz się pośpiesz, mały Niallerze. Jesteśmy głodni - oznajmił.
- Ohhh, gościa? Kto to jest? Poznałeś kogoś? Louisie Tomlinsonie ukrywasz swojego chłop-
- Żegnaj, Niall. Do zobaczenia wkrótce - powiedział, po czym się rozłączył. Odwrócił się i znalazł Harry'ego, który stał na środku pokoju - Oh,uh Niall i Zayn zaraz będą - oznajmił. Harry skinął głową - Niall jest naprawdę miły. Choć naprawdę głośny. Lubi dużo jeść i jest Irlandczykiem - powiedział.
- Och, jest krasnoludkiem? - zapytał Harry.
Louis roześmiał się głośno - Uh, tak. Ale tak naprawdę, to nie jest krasnoludkiem - powiedział.
- Och.
*
Niall obudził się z silnymi ramionami owiniętymi wokół niego. Otworzył oczy i uśmiechnął się, widząc pochrapującego Zayn'a,
Spojrzał w dół, aby zobaczyć pod prześcieradłem namiot i uśmiechnął się do siebie. Skierował się w dół łóżka i dostał się pomiędzy nogi Zayn'a, łapiąc w ręce jego majtki i je ściągając, na co twardy penis Mulata wydostał się z majtek. Ciemnowłosy kręcił się trochę, ale nadal był pogrążony we śnie.
Pochylił się i przejechał przez całą jego długość językiem, a następnie zaczął ssać główkę. Zayn wydał z siebie jęk, kiedy Niall wziął jego penisa, a następnie przejechał językiem żyłę pod spodem. jego nos uderzył miednicy Zayn'a, kiedy jego penis dotykał ścianki Nialla gardła.
Wypuścił go z ust, wypuszczając powietrze z ust, owiewając zimnym powietrzem penisa Mulata. Zayn wystrzelił i dostał gęsiej skórki na udach, gdy kochanek ponownie wziął go w usta. Zassał główkę i przejechał językiem po szczelinie, jęcząc gdy poczuł preejakulant
- Kurwa, Niall. Cholera. Jezus Chrystus - jęknął Zayn. Niall jęknął wokół jego penisa, wysyłając wibrację do jego ciała. Zayn poczuł jak ciepło pojawia się w jego żołądku - Zaraz dojdę - powiedział. Jego oczy były zamknięty, a usta otwarte. Blondyn ponownie wziął go głęboko, powodując, że Zayn zaczął jęczeć.
- Cholera. Tak, kochanie. Weź mojego penisa - jęknął Zayn. Niall ponownie wokół niego jęknął.
- Dochodzę.... Kurwa! - krzyknął i wystrzelił w gardło Irlandczyka, który wszystko połknął.
Wypuścił penisa Zayn'a, oblizując wargi, by zlizać pozostałości po spermie, której nie zdołał przełknąć. Wczołgał się na Zayn'a i wyjął głowę spod kołdry.
- Dzień dobry! - powiedział wesoło.
- Tak. Naprawdę dobry. Cholera. Jezus. Gdzie się tego nauczyłeś? - zapytał Zayn, z chrypką w głosie.
Niall uśmiechnął się do niego - Nie mam odruchu wymiotnego. To sprawia, że rzeczy są prostsze - powiedział, wzruszając ramionami.
- Tak, ale kurwa. To było cholernie fantastyczne - wydyszał.
Niall pocałował go w pierś - Proszę bardzo - powiedział zadowolony z siebie - Miałeś problem, więc musiałem ci pomóc.
Zayn poczuł, przez spodnie Irlandczyka, że jest twardy. Położył dłonie na udach Nialla, uśmiechając się do niego. On powoli ciągnął swoje ręce do góry , nacisnął kciukami na fałdkę, kiedy miednica zetknęła się z jego nogą.
Niall zamknął oczy, gdy Niall objął ręką jego wypukłość, która odciskała się przez spodnie. Lekko uścisnął lekko, na co z ust blondynka wydostał się jęk. Zaczął dotykać jego penisa przez jego spodnie. Podniósł rękę i posunął ją pod spodnie chłopaka. Przejechał palcami po jego penisie i wyjął złośliwie rękę. Irlandczyka oddech stawał się coraz cięższy, a głowa nadal była odrzucona do tyłu.
Mulat w końcu pociągnął tkaninę w dół, uwalniając przy tym jego nabrzmiałego penisa. Zayn owinął rękę wokół niego, powodując, że Niall wstrzymał oddech. Odetchnął mocno, gdy kochanek zaczął poruszać dłonią. Ręce Nialla były za nim, spoczywając na goleni Zayna. Jego oczy się wygięły i zaczął powoli poruszać się w stronę Mulata. Zayn zacisnął dłoń, a Niall uderzył go kurwa pięścią. Przejechał pięścią po główce, na co Niall jęknął.
- Kurwa Zayn - wydyszał.
Ręce zacisnął wokół łydek Zayna, pozostawiając na nim ślady półksiężyca. Zatrzymał biodra i Zayn zaczął poruszać ręką na jego penisie w górę i w dół. Przejechał kciukiem przez
Ciemnowłosy przyśpieszył i zacisnął dłoń, Niall teraz dyszał. Zdjął ręce z goleni Zayna i pochylił się do przodu, opuszczając głowę w dół i kładąc ręce na klatce piersiowej Zayna. Podrapał tam jego skórę, co wywołało u chłopaka jęk, po chwili zatrzymując ręce na brzuchu Mulata. Jego ciało nadal było wygięte, a on jęczał głośno.
-Kurwa, kurwa, kurwa - zaczął dyszeć, wbijając paznokcie w ciało Zayna. Chłopak potarł kciukiem kręgi nad szczeliną Nialla, który zaczął poruszać biodrami w stronę Mulata - Dochodzę - wydyszał. Zayn zacisnął palce wokół penisa Irlandczyka -Zayn.. - jęknął i uderzył pięścią, dochodząc przy tym na brzuch Zayna.
Uchwyt blondynka na brzuchu ciemnowłosego się rozluźnił i podniósł głowę, aby spojrzeć na chłopaka, który w oczach miał złośliwy błysk. Puścił penisa Niall i podniósł dłoń do ust, zlizując i ssać jego spermę. Jęknął w smaku, a jego chłopak uśmiechnął się do niego leniwie. Zayn sięgnął po jego kolegę i schował go z powrotem do spodni.
Niall pochylił się i przycisnął usta do ust Zayna, składając na nich słodki pocałunek. Zayn otworzył usta, przyjmując język Nialla. Oboje próbowali smak Nialla, w ustach.
-Kocham Cię, Z. - wymamrotał w usta chłopca. Zayn uśmiechnął się w pocałunku, odsuwając się, zagryzając wargę Nialla, przyciągając go do siebie.
- Ja też Cię kocham Ni - powiedział, uśmiechając się do chłopca.
Niall uśmiechnął się i szybko cmoknął chłopaka w usta, zanim zszedł z niego i poszedł do łazienki. Chwycił ściereczkę i zmoczył ją ciepłą wodą, a następnie wszedł z powrotem do sypialni i wczołgał się na łóżko.
Ukląkł obok Zayna i przyłożył szmatkę do jego brzucha, ścierając własną spermę. Rzucił szmatkę w kierunku kosza i przytulił się do boku Zayna, chowając się po jego pachą. Owinął ramiona, wokół Mulata, przyciągając go do siebie.
- Więc, co chcesz dzisiaj robić? - zapytał Zayn, głaszcząc ramię Nialla.
- Chcę iść do Lou. Naprawdę, ostatnio prawie wcale go nie widziałem - oznajmił.
Zayn skinął głową. Przeniósł rękę, pocierając teraz obojczyk Nialla, który wystawał z jego koszuli.
- Chcesz iść zaraz? Byśmy mogli zatrzymać się na śniadanie w drodze - powiedział, uśmiechając się do chłopca.
- Brzmi dobrze - powiedział. Wyszedł spod ramienia Zayna i wstał z łóżka. Podszedł do kredensu i wyciągnął ubrania dla siebie, oraz dla swojego chłopaka. Odwrócił się, by zobaczyć Zayna stojącego na środku pokoju. Wręczył mu ubranie i się ubrał - Więc, chodźmy! - wykrzyknął. Chwycił Mulata za rękę i ciągnął go korytarzem w stronę drzwi. Niall chwycił kurtki, podając Zaynowi jego kurtkę, a następnie zakładając swoją. Wyszli z domu, a Niall zamknął za nimi drzwi.
*
kilka chwil później rozległo się pukanie do drzwi. Louis wyszedł na przedpokój, aby zobaczyć , że Niall i Zayn już otworzyli drzwi. Zayn poszedł do kuchni.
-Louis! - krzyknął Niall, biegnąc ku niemu. Skoczył na Louisa, przewracając go na dywan. Louis śmiał się, bo właśnie taki jest Niall. Szatyn przechylił głowę, a jego oczy spotkały się z Harrym, który stał w korytarzu przestraszony jak nigdy. Louis posłał mu złośliwy uśmiech, chwytając Nialla za ramiona i przewracając go na plecy. Uśmiechając się do blond chłopaka.
- Dobra, łapy precz od mojego chłopaka - powiedział Zayn, podchodząc do nich.
Louis prychnął i zszedł z Nialla. Uśmiechnął się do Zayna - Defensywni jesteśmy? - zażartował.
Wstał z podłogi, odwracając się i znajdując Harry'ego, który nadal patrzał na nich przerażony jak nigdy. Louis wstał i podszedł do niego - Wszystko w porządku, Haz? - zapytał, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka, głaszcząc je w górę i w dół. Harry wpatrywał się w niego - Co? Chodzi o Nialla? Jest dziwny, ale naprawdę kochany - powiedział uśmiechając się do chłopca.
Niall spojrzał na Zayna z podłogi, uśmiechając się szeroko. Zayn wyciągnął rękę, by Niall ją chwycił. Podciągnął go, a chłopak uderzył w jego klatkę piersiową. Niall objął Zayna w talii i przymknął oczy. Mulat objął go ramionami, a on zaczął składać pocałunku na jego szyi, a na miejscu zaczęła tworzyć się gęsia skórka. Otworzył oczy, które po chwili się poszerzyły. Zatrzymał swoje ruchy i oderwał się od Zayna. Cofnął się od niego i ruszył w kierunku przedpokoju. Zatrzymał się i spojrzał podejrzliwie na Louisa, ale chłopiec go nie zauważył. Zayn oglądał to ze zmartwioną miną wiedząc, że Niall wystraszy chłopca.
- Kim jesteś?! - powiedział głośno Niall, zerkając wokół Louisa, widząc wysokiego chłopaka o kręconych włosach. Harry i Louis podskoczyli i wycofał się do tyłu. Louis odwrócił się do Nialla, patrząc krótko na chłopca.
- Jezu, Niall. Kurwa przestraszyłeś mnie i biednego Harry'ego, który jest teraz przestraszony - skarcił go Louis.
- Aha, więc Harry to Twoje imię? - powiedział Niall, rozglądając się za Louis'em, który patrzył na Harry'ego.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się i zaczął drżeć, ale skinął głową. Niall obszedł Louisa i zaczął iść w kierunku chłopca. Harry cofnął się do tyłu, uderzając plecami o ścianę, która znajdowała się za nim. Wzdrygnął się, gdy Niall się przybliżył. Louis podbiegł do Nialla, chwytając go za ramię i wyciągając z korytarza. Louis spojrzał na Harry'ego posyłając mu spokojny uśmiech. Zauważył, że głowa Harry'ego była opuszczona w dół i cały się trząsł. Louis nie mógł już zobaczyć jego uszów, dlatego Niall nic o nich nie powiedział.
- Weź go do kuchni i mu powiedz - szepnął surowo do Zayna. Chłopak posłał mu przepraszajace spojrzenie i chwycił Nialla za ramię, ciągnąc go do kuchni.
Louis podbiegł do loczka, który płakał i cały się trząsł. Owinął ramiona, wokół chudego jego ciałka, tuląc głowę do jego piersi.Z Harry'ego ust wydostał się mały szloch i chwycił mocno koszulkę Louisa. Pocałował go w miejsce, w którym wiedział, że są jego uszy. Widząc je niewyraźnie przez jego loki. Sięgnął za Harry'ego, biorąc jego ogon w ręce i głaszcząc go lekko. Przeniósł rękę, pocierając Harry'ego po plecach, a następnie w jego włosy, gdzie rozpoczął drapanie za uszami. Złożył kolejny pocałunek w loki chłopaka, podnosząc głowę z jego piersi.
W kuchni Zayn i Niall siedzieli przy stole. Blondyn jadł swoją kanapkę wsłuchiwał się w słowa Zayna,
- Tak, więc jak widzisz Harry jest trochę nieśmiały. Nie lubi poznawać nowych ludzi. Bał się mnie, kiedy się pierwszy raz z nim spotkałem. Biedny chłopiec,zaczął płakać - powiedział. Niall patrzył na niego ze zdziwieniem w oczach.
- Ale dlaczego? - zapytał z ciekawością. Zayn westchnął pocierając dłońmi twarz,
- Przeżył naprawdę wiele, w miejscu z którego pochodzi. Traktowali go tam strasznie. Wszystko dlatego, że jest inny - powiedział.
- Co masz na myśli? - zapytał Niall.
- On..Uhm...On.. Wow, pewnie mi nie uwierzysz, ale jest tak jakby ... - oznajmił.
- Co, Zayn? Mów - prosił.
- On jest częścią kota - powiedział Zayn, patrząc w dół na kolana.
- Co? Przykro mi. Nie sądzę, bym dobrze Cię usłyszał - oznajmił Niall
- On, Jest. Częścią. Kota - powiedział powoli Zayn, patrząc w górę, by spojrzeć w oczy Nialla. Uśmiech pojawił się na twarzy Irlandczyka, ale zniknął, gdy zauważył, że twarz Zayna nie zdradzała żądnych oznak by żartował.
- Mówisz poważnie? - spytał zdumiony - Jesteś na pewno poważny? - Zayn skinął głową - Wow..Po prostu..Wow..To znaczy, tak na prawdę? Jak rzeczywiście bardzo? - zapytał.
- Tak, Niall. Chcesz, bym to dla Ciebie napisał? - powiedział. Niall spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami - Cholera, przepraszam. Po prostu, trudno jest to pojąć i zrozumieć. Jeśli mi naprawdę nie wierzysz, to musisz trochę poczekać. Jestem pewien, że przekonasz się w najbliższym czasie - powiedział Mulat, Niall wziął jego rękę w swoją i zaczął rysować na niej koła.
Niall pochylił się i cmoknął go w policzek - W porządku - powiedział cicho - Tak, to jest trudne do zrozumienia. Ale Ci ufam.
- Naprawdę dziękuję, jednak jest mi przykro - powiedział cicho Zayn.
- To dobrze, Zayn. Szczerze - powiedział. Zayn spojrzał w dół na swoje jedzenie. Niall ujął jego policzek i odwrócił jego głowę w drugą stronę. Pochylił się i pocałował Zayna powoli, ich usta poruszały się razem leniwie.
Louis w końcu uspokoił Harry'ego. Odsunął się i starł jego łzę, pochylając się i całując go cicho w czoło.
- Będzie już dobrze? - Harry przytaknął - Czy chcesz dostać śniadanie? Przynieśli nam jedzenie - powiedział Louis, uśmiechając się słodko do Harry'ego.
-O-Okey - powiedział z wahaniem Harry. Louis złapał go za rękę i udali się do kuchni. Louis zatrzymał się w drzwiach, a oczy Harry'ego się rozszerzyły. Niall miał rękę zaplątaną we włosy Zayna, a ręce były owinięte wokół szyi Zayna.
Harry pochylił się w stronę Louisa - Co oni robią? - wyszeptał do jego ucha.
Louis się do niego odwrócił - Uhm..Całują się...Cóż tak jest w rzeczywistości.
- Dlaczego? - zapytał Harry.
- Ponieważ, te małe gnojki są napaleni - odpowiedział, na co Harry rzucił mu dziwne spojrzenie - Wytłumaczę Ci później - powiedział. Odwrócił się z powrotem do kuchni i odchrząknął. Niall odskoczył od Zayna z jasnym rumieńcem na policzkach.
- Czy w czymś wam przeszkodziłem? - zapytał Louis.
- Właściwie ta- - zaczął Niall, ale Zayn mu przerwał kładąc dłoń na jego ustach.
- Nie, wcale nie. Dzień dobry, Harry - powiedział Zayn. Niall zaczął lizać jego dłoń, co spowodowało, że musiał ja wyrwać.
- Hej Harry - powiedział Niall, słodko się uśmiechając,
-C-Cześć, Niall - odpowiedział cicho Harry.
- Przepraszam, ze wystraszyłem Cię wcześniej. Nie chciałem tego. Po prostu jestem zbyt ciekawski - oznajmił.
Jego oczy skanowały Harry'ego, szukając jakichkolwiek oznak. Jego wzrok wylądował na jego lokach, z których wystawały dwa brązowe uszy. Jego spojrzenie poszło w dół, gdy coś mu mignęło. W rzeczywistości, było to długi, brązowy ogon, który był owinięty wokół Harry'ego.
Niall wytrzeszczył oczy z niedowierzaniem - Jesteś...Jesteś naprawdę częścią kota - powiedział.
Oczy Harry'ego się rozszerzyły i schowałam się za Louis'em, a uszy spłaszczył na głowie. Louis odwrócił się i położył ręce na talii Harry'ego.
Pochylił się do jego ucha - To nic nie szkodzi, kochanie. Nie zamierzam złamać obietnicy. Zaufaj mi. Nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić, albo zabrać. Nic z tych rzeczy. Obiecuję - szepnął cicho. Harry z wahaniem pokiwał głową, na ramieniu Louisa.
Niall posyłał Zaynowi zabawne spojrzenia, ale Zayn tylko pokręcił głową. Louis pocałował Harry'ego w policzek i się odwrócił. Powiedział bezgłośnie "Przepraszam" w stronę Nialla, ale on tylko się uśmiechnął. Starszy poprowadził zielonookiego do kuchennego stołu, odsuwając krzesło. Harry ostrożnie usiadł i splótł ręce na kolanach, patrząc na nich. Louis usiadł obok niego i sięgnął po torbę na stole. Wyciągnął dwie babeczki i dwa rogaliki, wręczając Harry'emu po jednej - Tak - zaczął Louis - Jak tam jest między Wami? - wskazując na dwójkę przyjaciół przez stół.
Zayn uśmiechnął się do Nialla, a następnie spojrzał na Louisa- Wspaniale. Znaczy jest dobrze - powiedział, uśmiechając się przez stół. Słaby rumieniec zalał policzki Nialla, patrząc wszędzie, ale nie na Louisa. Zayn położył dłoń na jego udzie i ścisnął delikatnie, powodując, że Niall podskoczył.
- Obrzydliwe - powiedział, posyłając im uśmiech, by wiedzieli, że żartuje.
Harry patrzył na Louisa z pytającym wyrazem twarzy. Louis wybuchnął śmiechem, przez co Harry wyglądał na zmieszanego, jak zawsze. Louis wyciągnął rękę i chwycił dłoń Harry;ego splatając ze sobą ich palce. Sięgnął drugą ręką i podniósł rogalika. Wziął z niego kęs, a następnie z powrotem go odłożył.
Louis zauważył, że Harry wpatrywał się w niego, a potem zdał sobie sprawę, że Harry nie wiedział co robić. Louis puścił jego rękę, sięgnął ręką chwytając jego rogalika. Podniósł go do ust Harry'ego, który ugryzł kawałek.
Żuł po czym połknął. uśmiechając się do Louisa - Lubisz to? - zapytał. Harry pokiwał głową - Dobrze, dobrze. Zjem potem - Niall posyłał Louisowi dziwne spojrzenia. Spojrzał na Zayna, by wiedzieć co się dzieje.
Zayn pochylił się do ucha Nialla - On nie miał tyle ludzkiej żywności. Był karmiony jedzeniem dla kotów, w poprzednim domu - oznajmił.
Irlandczyk wytrzeszczył oczy w szoku - Mówisz poważnie? - zapytał z szeptem. Mulat skinął głową z powagą.
Spojrzał na Louisa i Harry'ego, zauważając, ze jedzą jedzenie z rąk na zmianę. Uśmiechnął się, a wzrok jego spotkał się z ich spojrzeniem. Oboje uśmiechnęli się do niego i wrócili z powrotem do jedzenia. Niall sięgnął do torby i wyciągnął czekoladową babeczkę.
Wyjął ją z opakowania i zaczął jeść.
Wszyscy jedli śniadanie do końca w milczeniu.
Niespodzianka! Tym razem szybciej udało mi się przetłumaczyć nowy rozdział i mam nadzieję, że tak szybciej będzie mi szło cały czas. Strasznie się w kręciłam w tłumaczenie tego opowiadania, ze tłumacze je prawie codziennie.
Chciałabym podziękować Wam, za wszystkie komentarze, bo to one motywują mnie do dalszego pisania i dodawania tutaj rozdziału. Za co jestem Wam naprawdę wdzięczna. Do następnego misie x